Dochody Krakowa w 2020 r. mają wynieść dokładnie 6 mld 212,5 mln zł, wydatki – 6 mld 657,6 mln zł. Obie te kwoty są wyższe o ok. 11 proc. niż w roku poprzednim.
Wynoszący nieco ponad 445 mln zł deficyt ma być sfinansowany z kredytów.
W przyszłym roku władze miasta założyły wzrost wydatków bieżących, czyli tych, dzięki którym możliwe jest sprawne funkcjonowanie miasta. Wyniosą one 5 mld 489 mln zł (o 12 proc. więcej niż w planie w roku 2019), a wydatki inwestycyjne – 1 mld 168 mln zł.
"To największy z dotychczasowych budżetów miasta, ale trzeba pamiętać, że ponad 2 mld zł to pieniądze, które tylko przez niego przepływają, bo są przeznaczone na wypłatę 500+ lub na subwencje oświatową"
– mówił Majchrowski. Dodał, że program inwestycyjny jest większy niż w 2019 roku, a wynika to z realizacji już podpisanych umów oraz tych inwestycji, w które zaangażowane są środki zewnętrze m.in. unijne.
Dodał, że aby utrzymać program inwestycyjny, miasto stara się ograniczyć wydatki bieżące. Jak sprecyzował wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig, mniej pieniędzy zaplanowano w przyszłym roku m.in. na gospodarkę komunalną, utrzymanie dróg, w tym remonty nakładkowe; na utrzymanie zieleni środki będą takie jak w 2019 r.
Według prezydenta Majchrowskiego sytuacja finansowa Krakowa jest stabilna i bezpieczna. Ale - jak zaznaczył - trzeba się liczyć ze spowolnieniem gospodarczym, które - jak wskazują analitycy - będzie odczuwalne także przez samorządy - bardziej w 2021 niż w 2020 r.
Prezydent Krakowa zaapelował do radnych o rozwagę przy podejmowaniu decyzji, które skutkują zmianami w budżecie, np. przy podejmowaniu uchwał w sprawie zmian w miejscowych planach zagospodarowania i uchwał dotyczących tworzenia nowych parków.
Majchrowski mówił, że nie ma nic przeciwko temu, aby pieniądze z tzw. janosikowego były przekazywane mniejszym i biedniejszym samorządom. W przypadku Krakowa to kwota 116 mln zł (o 24 mln zł więcej niż w 2019). - Ale mam pomysł, aby zastanowić się nad tym, czy "janosikowego" nie przekazać jako dotacji celowej do gmin sąsiednich ze wskazaniem, że mają przeznaczyć te pieniądze na walkę o czyste powietrze. To byłoby i z korzyścią dla nas, i dla nich – powiedział.
Radny PiS Mariusz Kękuś w imieniu klubu mówił, że od kilku lat postulował zlecenie audytu zewnętrznego, który umożliwiłby ocenę polityki finansowej miasta i wprowadzenie planu naprawczego. "Chodzi o to, że pewne praktyki są niedopuszczalne i niebezpieczne" – mówił Kękuś. "Należało podjąć taką dyskusję i dokonać korekty po to, żebyśmy dzisiaj nie musieli dokonywać cięć zadań inwestycyjnych i redukcji wydatków bieżących. Nie spodziewałem się, że problem przyjdzie tak szybko" – powiedział.
Kękuś wskazał, że w ciągu pięciu lat dochody z podatków PIT i CIT wzrosły o 67 proc. – o 811 mln zł, a znacznie gorzej wyglądają dochody własne gminy: w 2015 wynosiły one 1 mld 715 mln zł i z tych środków gmina finansowała cztery na dziesięć zadań. W 2020 r. ma to być 1 mld 906 mln zł i finansowanie trzech na dziesięć zadań. "Dzięki dobrej polityce rządu i sytuacji gospodarczej macie 800 mln zł więcej w budżecie miasta do dyspozycji" – mówił radny PiS. Dodał, że "w zastraszającym tempie" rosną w ostatnich latach wydatki bieżące. "Gmina wydaje więcej, niż wskazywałaby dynamika dochodów" – wskazał.
Przewodniczący prezydenckiego klubu "Przyjazny Kraków" Rafał Komarewicz ocenił, że przyszłoroczny budżet miasta to "budżet niełatwy, który pokazuje, że zbliżają się trudne czasy".
Przedstawiając opinię klubu Koalicji Obywatelskiej radny Andrzej Hawranek mówił, że budżet jest rekordowy, ale w dużej części wynika to z dotacji i subwencji.
Hawranek podkreślił, że jeśli sytuacja miasta jest trudna, nie powinno ono realizować inwestycji takich, które w przyszłości wygenerują wydatki bieżące jak wykup tzw. Wesołej czy zakup od prywatnego właściciela budynku "Kossakówki".
Radny Łukasz Gibała, szef "Krakowa dla mieszkańców", mówił, że jego klub jest "mocno sceptyczny wobec projektu budżetu", choć należy cieszyć się ze wzrostu środków na planowanie przestrzenne i zmniejszenia wydatków na promocję miasta.