"Stoję murem za wszystkimi żołnierzami pełniącymi służbę na granicy. Interwencja wobec - jak później się okazało - fotoreporterów była niezbędna. Obowiązkiem żołnierzy pełniących wartę jest ochrona kolegów i miejsca zgrupowania" - napisał w czwartek na Twitterze szef resortu obrony narodowej Mariusz Błaszczak.
Stoję murem za wszystkimi żołnierzami pełniącymi służbę na granicy. Interwencja wobec - jak później się okazało - fotoreporterów była niezbędna. Obowiązkiem żołnierzy pełniacych wartę jest ochrona kolegów i miejsca zgrupowania.
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) November 18, 2021
Szef MON poinformował dziś na Twitterze o wsparciu niesionym przez żołnierzy WOT. Jak przypomniał, akcja "Silne Wsparcie", polega między innymi na pomocy mieszkańcom terenów przygranicznych.
Jednym z celów akcji @terytorialsi #SilneWsparcie jest wspieranie mieszkańców terenów przygranicznych objętych stanem wyjątkowym. Żołnierze WOT są cały czas na posterunku i cały czas gotowi do niesienia pomocy. Bardzo Wam za to dziękuję! pic.twitter.com/TtAe3HkxIA
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) November 18, 2021
Zatrzymanie reporterów na granicy
Wcześniej, w środę dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. broni Tomasz Piotrowski ocenił, że zatrzymanie przez żołnierzy fotoreporterów na terenie przygranicznym było prawidłowe. Oświadczył, że "absolutnie nikt nikogo nie uderzył, nikt nikomu nie ubliżał, nikt nikogo nie szarpał".
Z treści informacji Press Clubu Polska wynika, że we wtorek po południu w Wiejkach k. Michałowa, poza strefą objętą stanem wyjątkowym "grupa osób w mundurach Wojska Polskiego zaatakowała trzech fotoreporterów", którzy wykonywali swoje obowiązki dziennikarskie. Na podstawie relacji fotoreporterów podano, że "przed wykonaniem zdjęć dokumentujących obecność wojska w rejonie miejscowości Wiejki (...) podeszli do bramy, przedstawili się wartownikowi jako dziennikarze i uprzedzili, że będą z zewnątrz wykonywać fotografie".
Napisano także, że po zrobieniu zdjęć fotoreporterzy wsiedli do samochodu i chcieli wrócić do Michałowa, a wtedy drogę zastąpiły im "osoby w mundurach Wojska Polskiego", które "wyciągnęły fotoreporterów z samochodu, szarpiąc ich przy tym i używając wulgaryzmów". Press Club Polska poinformował także, że "pozbawionych kurtek dziennikarzy skuto kajdankami i przetrzymywano ponad godzinę, do przyjazdu policji", a w tym czasie umundurowane osoby przeszukały samochód oraz przejrzały zawartość kart pamięci w aparatach fotograficznych fotoreporterów". Fotoreporterzy mieli zwracać uwagę, że może to być naruszenie tajemnicy dziennikarskiej.