"Szlaki są przetarte, ale występują na nich oblodzenia. W zacienionych miejscach mogą się utrzymywać przez cały dzień. Wychodząc na Babią Górę lub Pilsko, trzeba mieć raczki lub raki i czekan"
– powiedział Wachowski. Warto mieć też latarkę lub "czołówkę". Niezbędny jest naładowany telefon komórkowy z aplikacją "Ratunek", która jest przydatna, jeśli trzeba będzie wezwać pomoc.
Na Babiej Górze obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Oznacza to, że jest ono umiarkowane. Występuje na stromych stokach, zwłaszcza w miejscach zwiększonego odłożenia śniegu przez wiatr. Dotyczy to głównie żlebów, kotłów i zagłębień terenowych.
Babiogórski Park Narodowy podał, że do odwołania zamknięty jest szlak żółty na Babią Górę, zwany Akademicką Percią.
Park przypomniał, że na jego terenie - ze względu na ochronę gatunkową głuszca - do czasu zejścia śniegu obowiązuje zakaz poruszania się na nartach. Podobnie ograniczenia obowiązują po słowackiej stronie.
Ratownik poinformował, że narciarze mogą mieć powody do zadowolenia. Warunki na trasach są dobre i bardzo dobre.
W sobotę rano w Beskidach było pochmurnie. Temperatury były ujemne: -3, -4 st. C. W Szczyrku termometry wskazywały 2 st. powyżej zera. W wyższych partiach pokrywa śnieżna wynosi ponad 1 m.