"Na tę chwilę naprawdę nic nie wiadomo. Czekamy na Platformę. Jeżeli wystawią Małgorzatę Kidawę-Błońską, to my pewnie wystawimy kobietę" - mówi "GW" polityk SLD.
Rozmówca dziennika zaznacza, że jeśli kandydat lewicy zdobędzie 10 proc., scementuje polityczny projekt. Jeśli nie, "pieśń o rosnącej roli lewicy się skończy".
Jak zaznacza "GW", w kuluarach jako kandydatki na fotel prezydenta pada nazwisko wicemarszałek Senatu Gabrieli Morawskiej-Staneckiej, ale rozmówca dziennika z kręgów lewicy temu zaprzecza. Wśród innych nazwisk wymieniane są - jak wskazuje "GW" - posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Jolanta Banach, która kandydowała z list lewicy w ostatnich wyborach, ale - jak przypomina gazeta - mandatu nie zdobyła. Sama Banach zaznacza jednak, że nikt z nią na ten temat nie rozmawiał. "Chcę jednak dodać, że w polskich warunkach nie zdarzyło się jeszcze, żeby mężczyźni politycy, asekurujący się przed kandydowaniem, konsultowali się z kobietami, które typują" - powiedziała "GW".
