"W środę około godziny 1 do dyżurnego policji w Łodzi wpłynęła prośba o wsparcie od załogi karetki pogotowia, która miała problemy z udzieleniem pomocy agresywnemu pacjentowi"
- poinformował Marcin Fiedukowicz z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
W mieszkaniu pod wskazanym adresem policjanci zastali ratowników medycznych, którzy udzielali pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie. Obecne na miejscu osoby oświadczyły, że leżący na podłodze pacjent jeszcze przed podaniem mu środków nasennych zaatakował personel karetki.
Jak ustalono, 39-latek miał zajmować się trojgiem małych dzieci w wieku 2 i 5 lat w czasie nieobecności swojej partnerki. Gdy kobieta wróciła do domu, znalazła go nieprzytomnego i wezwała pogotowie przypuszczając, że jej partner mógł zażyć niedozwolone używki. W trakcie prowadzonej interwencji mężczyzna ocknął się i ponownie zaczął zachowywać się irracjonalnie m.in. uderzał ratowników medycznych.
Agresywny pacjent nie reagował na wezwanie do zachowania zgodnego z prawem, nie dał sobie założyć kajdanek, a jego agresja narastała, policjanci użyli więc paralizatora. Po obezwładnieniu mężczyzna trafił na odtrucie do szpitala.
Jak podał Fiedukowicz, agresywny pacjent usłyszy zarzuty dotyczące naruszenia nietykalności cielesnej ratowników medycznych oraz narażenia małoletnich dzieci na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Mężczyźnie, który był wcześniej notowany za inne przestępstwa, grozić może do 5 lat więzienia.