Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Afera melioracyjna: przyznał się do przyjęcia łapówki

Były dyrektor szczecińskiego Zarządu Melioracji Tomasz P. przyznał się w środę w sądzie m.in. do przyjęcia łapówki i ustawiania przetargów w kierowanej przez siebie instytucji. W wątku tzw. afery melioracyjnej oskarżonym jest także senator Stanisław Gawłowski.

Autor:

Prokuratura w wątku tzw. afery melioracyjnej, dotyczącym nieprawidłowości przy 26 inwestycjach Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie zarzuca Tomaszowi P. przekroczenie uprawnień, przyjęcie korzyści majątkowej i ujawnienie informacji związanej z przetargiem.

Tomasz P. w Sądzie Okręgowym w Szczecinie przyznał się do wszystkich zarzucanych mu przestępstw. Nie chciał składać wyjaśnień, sędzia rozpoczął odczytywanie protokołów z przesłuchań prokuratury i ABW.

P. podczas wcześniejszych zeznań przyznał, że wpływał na postępowania przetargowe w Zarządzie Melioracji i odnosił w związku z tym korzyści majątkowe, zaznaczył jednak, że "nie wszystkie przetargi były ustawione".

"Jeśli chodzi o przetargi ustawione, musiałbym przejrzeć listę, bo tyle tego było" – stwierdził, podczas jednego z przesłuchań, którego zapis odczytał sędzia. Wskazywał też, że ustawianie przetargów "wytworzyło się samoistnie", on sam natomiast nie zabiegał o to, by konkretne firmy startowały w przetargach.

Oskarżony mówił też, że gdy został dyrektorem Zarządu Melioracji, spotykał się ze Stanisławem Gawłowskim przy różnych okazjach, jeździł też do jego biura poselskiego do Koszalina. Relacjonował także, że kołobrzeski przedsiębiorca Bogdan K. mówił, iż finansuje zagraniczne wyjazdy (m.in. do Meksyku i Australii) Gawłowskiego i ówczesnego starosty koszalińskiego Romana S. Jak wskazał, miało to dla niego "wydźwięk oczywisty", że K. odwdzięczał się politykom za opiekę i przychylność.

P. powiedział też, że starosta koszaliński Roman S. "był bardzo zainteresowany", czy przetarg na zabezpieczenie przeciwpowodziowe doliny rzeki Parsęty wygra firma Bogdana K. Miał wówczas powiedzieć, że jeśli tak się stanie, on sam, Tomasz P. i Gawłowski dostaną do podziału 3 proc. wartości inwestycji. P. zaznaczył, że uznał wtedy, iż ingerencja starosty w przetargi "to przesada", a on sam nie przyjął wówczas żadnej łapówki.

Były szef Zarządu Melioracji opowiadał też o zainteresowaniu przedsiębiorcy z Darłowa Krzysztofa B. przetargiem na wrota sztormowe na jeziorze Jamno. Według niego, B. przyjeżdżał do niego i chciał, aby P. ustanowił takie warunki przetargu, aby mógł wygrać. "B. przychodził i mówił, że pewna osoba by się ucieszyła, gdyby ten przetarg wygrał" – zeznawał Tomasz P. Dodał, że o to, kto wygra przetarg, zapytał Gawłowski, a gdy usłyszał, że jest to ich wspólny znajomy powiedział, że to "bardzo dobrze".

Tomasz P. zeznawał też, że od Krzysztofa B. otrzymał 200 tys. zł łapówki. Jak mówił, B. poinformował go, że przywiózł mu "kanapkę", ponieważ ktoś mu powiedział, że "kanapkami trzeba się dzielić". Pieniądze P. miał otrzymać w reklamówce. Jego zdaniem, kwotę nakazał Krzysztofowi B. przekazać Gawłowski w zamian za to, że przedsiębiorca wygrywa przetargi.

Były dyrektor Zarządu Melioracji powiedział także, że zarówno Krzysztof B., jak i Roman S. mieli przekazywać mu informacje od Gawłowskiego. Przedsiębiorca uprzedził go o kontroli na wałach przeciwpowodziowych, a starosta – o tym, że P. jest śledzony przez ABW; obie informacje miały zostać zapisane przez nich na kartkach.

Eksdyrektor Zarządu Melioracji jest też jednym z głównych podejrzanych w śledztwie ws. afery melioracyjnej, z którego wyłączono wątek związany ze Stanisławem Gawłowskim.

Przesłuchanie Tomasza P. ma być kontynuowane podczas kolejnych rozpraw – następna została zaplanowana na 25 marca.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Polska