Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

W SPRZECIWIE: 1956-1989

Mimo dążeń nowego sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki do stłumienia wolnościowych dążeń społeczeństwa i szybkiego odwrotu od zdobyczy Października’56, raz rozluźnionych pęt nie dało się już ponownie

Autor:

Mimo dążeń nowego sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki do stłumienia wolnościowych dążeń społeczeństwa i szybkiego odwrotu od zdobyczy Października’56, raz rozluźnionych pęt nie dało się już ponownie całkiem zacisnąć. Odnowie sprzyjały inicjatywy obywatelskie podejmowane nie tylko w większych ośrodkach, ale i w Polsce powiatowej. W wyzwalaniu się ze strachu pomogły działające w niej z ramienia redakcji „Po prostu” Kluby Młodej Inteligencji, choć pomyślane przez władzę jako oręż w walce z religijnością. 23 X 1956 r. powstał w Warszawie Ogólnopolski Klub Postępowej Inteligencji Katolickiej, następnie jako Klub Inteligencji Katolickiej. Założony 30 listopada tegoż roku Związek Młodych Demokratów na czele z Karolem Głogowskim za cel stawiał sobie dalszą demokratyzację systemu. Niedługo później w sejmowych ławach zasiadła kilkuosobowa reprezentacja katolików, tworząca Koło Posłów Katolickich Znak, od 1961 r. Koło Poselskie „Znak”.

Istniał już w tym czasie Klub Krzywego Koła, najpierw w formie towarzyskich spotkań w mieszkaniu Juliusza Garzteckiego (b. oficera kontrwywiadu AK, po wojnie pracownika wywiadu wojskowego i MBP, 1949-1954 więzionego, pozyskanego do współpracy przez aparat bezpieczeństwa) i jego żony Ewy (także związanej ze służbami). Jesienią 1955 r. zinstytucjonalizowany i przeniesiony do Staromiejskiego Domu Kultury, zrazu był przez „bezpiekę” nie tylko kontrolowany, lecz i inspirowany.1/ Przerodził się jednak w forum najżywszych dysput intelektualnych, angażując w roli prelegentów Tadeusza Kotarbińskiego, Marię i Stanisława Ossowskich, czy Edwarda Lipińskiego (w stalinizmie wykluczonych z życia publicznego), z młodszych zaś Leszka Kołakowskiego, Jana Józefa Lipskiego, Krzysztofa Pomiana, czy Jana Strzeleckiego. Zdaniem uczestnika co czwartkowych spotkań – Jana Olszewskiego stanowił co prawda „płaszczyznę swoistego rekonesansu, rozpoznania i infiltracji”, ale zarazem pozwolił „pewnej grupie niedobitków polskiej inteligencji […] znaleźć oazę, gdzie mogli zachowywać się, myśleć, mówić tak, jak byli przyzwyczajeni, a nawet w jakiejś mierze działać zgodnie ze swoimi przekonaniami”.2/ Przetrwał do 3 II 1962 r., zamknięty środkami administracyjnymi, przy czym nieco wcześniej po jednej z dyskusji miał miejsce niewyjaśniony incydent, którego ofiarą stał się jakoby uderzony asystent Adama Schaffa.

Dwóch kilkunastoletnich uczestników posiedzeń: Adam Michnik i Jan Gross, dzięki protekcji tegoż prof. Schaffa, oraz pomocy Stanisława Manturzewskiego, po rozwiązaniu KKK założyli Międzyszkolny Klub Dyskusyjny (Poszukiwaczy Sprzeczności, inaczej: „raczkujących rewizjonistów”). Wśród ok. 150 bywalców znajdowały się dzieci komunistycznej elity, aczkolwiek nie tylko. „Wszystko co się tutaj [w Polsce] działo nie podobało mi się. Nie dlatego, że jest komunistyczne, ale dlatego, że właśnie nie jest, nie spełnia założeń” – wspominał Jan Lityński.3/ Poważniejsze – jeśli brać pod uwagę kryterium wieku i formę – słowa krytyki pod adresem polityki PZPR z pozycji marksistowskich formułowali Jacek Kuroń i Karol Modzelewski. Pierwszy, pochodzący z rodziny silnie związanej z PPS, był zwalczającym tradycyjny skauting działaczem harcerskim i twórcą drużyn walterowskich, drugi przysposobionym synem b. ministra spraw zagranicznych, przewodniczącym uniwersyteckiego Politycznego Klubu Dyskusyjnego (po roku istnienia odgórnie rozwiązanego) i jego opiekunem z ramienia ZMS. Obaj wyłożyli swoje poglądy w pisanej przez kilka miesięcy i dyskutowanej na bieżąco w gronie przyjaciół broszurze, skonfiskowanej przez Służbę Bezpieczeństwa po zatrzymaniu z 14 na 15 XI 1964 r. i odtworzonej, znanej obecnie jako „List otwarty do Partii”.4/ Rozdysponowany w liczbie kilkunastu egzemplarzy 18 III 1965 r., choć całkowicie utopijny, z punktu widzenia władzy okazywał się podwójnie groźny, gdyż wzywał do radykalnej reformy systemu w duchu prawdziwego komunizmu i pobrzmiewały w nim nutki śmiertelnie groźnej herezji ideologicznej, tzw. trockizmu. Stąd też autorzy aresztowani następnego dnia, usłyszeli w cztery miesiące później wyroki odpowiednio 3 lat i 3 i pół roku więzienia. Kiedy po dwóch latach wyszli na wolność, zastali na uniwersytecie grupę, określaną mianem komandosów, których stali się naturalnymi liderami. „Zamknięta na wszystkie cztery spusty” – charakteryzował ją Kuroń. – „Ileż przeszkód musiał pokonać nowy, aby stać się starym. Dzieliła go […] cała długotrwała i różnorodna przeszłość tego środowiska. Lektury, przemyślenia, żarty przeżycia sacrum, wiedza i język wreszcie”.5/ Wykazywała ona aktywność na różnego rodzaju zebraniach ZMS i partyjnych, polegającą na zakłócaniu ich przebiegu poprzez zadawanie przygotowanych zawczasu pytań.

Ale sprzeciw nie wynikał tylko z niezadowolenia z formy komunizmu. W 1957 r. zawiązała się w Warszawie podziemna Liga Narodowo-Demokratyczna, kierowana przez Przemysława Górnego (wcześniej współzałożyciela tajnego Związku Młodzieży Demokratycznej i zaangażowanego w Związek Młodych Demokratów). Liczyła kilkudziesięciu członków, głównie z Wydziału Prawa UW; rozbita przez „bezpiekę” po trzech latach. Poza ramy krytyki werbalnej wychodzili organizatorzy akcji ulicznych. W kwietniu 1961 r. doszło do próby kolportażu z budynku warszawskiego CDT wykonanych na dziecięcej drukarence druczków sygnowanych przez organizację „Błysk”, wskazujących na niedemokratyczność wyborów do Sejmu i Rad Narodowych. W 1964 r. bliżej nieznany Związek Walki z Sowietami przeprowadził akcję malowania na chodnikach i murach stołecznej dzielnicy Grochów haseł: „Łapy sowieckimi łapami”, „Precz z Rosjanami w Polsce, jazda do Rosji”, „Kacapy won”, „Precz z ruskim dobrobytem w Polsce”. W rok później nieustalony (mimo poddania analizie ok. 10 tys. próbek pisma!) sprawca (lub sprawcy) rozkolportował w stolicy kilkadziesiąt ulotek o treści „Lenin to oszust i aferzysta”, „Rosjanie oddajcie nam braci, których więzicie na Syberii i Kamczatce”, „Radio »Moskwa« sieje frazesy a Chińczyków się boi”. Wydarzeniami obejmującymi nie pojedynczych Polaków, a ich wielotysięczne rzesze, mającymi ogromny wpływ na odbudowę tożsamości religijnej i narodowej, stały się uroczystości kościelne z okazji tysiąclecia chrztu polskiego. W obchodach milenijnych w Częstochowie (2-4 V 1966 r.) uczestniczyło – wedle szacunków Urzędu ds. Wyznań – 80-90 tys. wiernych, Kościoła – 300 tys. Tysiące osób gromadziły się także na trasach przejazdu obrazu Matki Boskiej.

Inicjatorami wydarzeń Marca’68 – jako organizatorzy wiecu – byli „komandosi”. Po ostatnim przedstawieniu „Dziadów” granych w Teatrze Narodowym, 30 I 1968 r. niektórzy z nich wzięli udział w manifestacyjnym przejściu pod pomnik Mickiewicza studentów PWST, a później przeprowadzili akcję zbierania podpisów (z wynikiem 3145). Kiedy okazało się, że panujące na uniwersytecie napięcie w każdej chwili grozi wybuchem, a do tego za rozmowę z korespondentem „Le Monde” z uczelni zostali relegowani Michnik i Henryk Szlajfer, zwołali młodzież na 8 marca, na godzinę dwunastą, planując odczytanie rezolucji, odśpiewanie hymnu i „Międzynarodówki” i rozejście się. Na tym by się zapewne skończyło, gdyby nie brutalny atak na zgromadzonych na uniwersyteckim dziedzińcu ze strony „aktywu robotniczego”, MO i ORMO. Mimo wyłapania w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin liderów środowiska, wypadki toczyły się już własnym torem, a do protestów przyłączały się kolejne uczelnie warszawskie i ośrodki akademickie (Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Gdańsk, Katowice, Opole). Postulaty sprowadzały się z reguły do potępienia przez władzę użycia siły oraz zwolnienia zatrzymanych i aresztowanych, ale już np. „Deklaracja ruchu studenckiego” uchwalona 28 marca na UW mówiła o powołaniu autentycznej organizacji studentów posiadającej własne organy prasowe, likwidacji cenzury, przestrzeganiu zagwarantowanych w konstytucji swobód obywatelskich oraz przeprowadzeniu… reformy gospodarczej. Śledztwo, zakrojone początkowo na bardzo szeroką skalę i obejmujące przywódców i uczestników całego ruchu strajkowego, ograniczono z czasem do samych „komandosów”. Po 3 i pół roku dostali Kuroń i Modzelewski (więzieni do września 1971 r.). Z pozostałych skazanych jako ostatni wyszedł Michnik – 9 IX 1969 r., a skorzystali oni z darowania lub obniżenia kary z okazji amnestii na 25-lecie PRL.

Pytanie, czy Marzec’68 został w jakimś stopniu zainspirowany, czy też jedynie wykorzystany przez prącą do władzy frakcję Mieczysława Moczara, pozostaje na obecnym etapie badań otwarte.

O ile dezyderaty uczestników wydarzeń marcowych sprowadzały się do zmian w ramach obowiązującego systemu, o tyle do jego likwidacji doprowadzić chcieli członkowie grupy „Ruch” (nazwanej tak już po wpadce, na użytek śledztwa), powstałej w 1965 r. z inicjatywy braci Andrzeja i Benedykta Czumów, Mariana Gołębiewskiego (w przeszłości w AK i Zrzeszeniu WiN) i Stefana Niesiołowskiego, liczącej najpierw kilkanaście, potem 70-80-osób. Zatwierdzony 19 I 1969 r. program, nazwany od pierwszych słów „Mijają lata…” przewidywał odsunięcie od władzy PZPR i zniesienie zależności od ZSRS. Z założenia nie prowadzący zewnętrznej działalności uczestnicy inicjatywy wydawali jednak „bibułę”: „Biuletyn” i „Informator”, dla produkcji której konieczne było zorganizowanie akcji ekspropriacyjnych, polegających na kradzieży maszyn do pisania i powielaczy. Uderzenie ze strony „bezpieki” – 20 VI 1970 r., prowadzącej już od pewnego czasu intensywne rozpracowanie, nastąpiło w przeddzień zaplanowanego podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie, co wymyślił Niesiołowski.

Przed sądem stanęły 32 osoby; na 7 lat skazano Andrzeja Czumę i Niesiołowskiego, na 6 – Benedykta Czumę, na 4 lata i pół roku – Gołębiewskiego i Bolesława Stolarza, na 4 – Emila Morgiewicza. Pozostałych – od 3 i pół roku do roku w zawieszeniu. Przykład „Ruchu” skutecznie odstraszył od podejmowania działalności stricte konspiracyjnej. Od chwili, kiedy stanowisko I sekretarza objął po wydarzeniach Grudnia’70 na Wybrzeżu Edward Gierek był to zresztą drugi proces o charakterze politycznym. Pierwszy dotyczył tzw. taterników, czyli osób uczestniczących w dostarczaniu do Polski zakazanych wydawnictw paryskiego Instytutu Literackiego. Wyroki: Maciej Kozłowski 4 i pół roku, Jakub Karpiński – 4 lata, Krzysztof Szymborski i Maria Tworkowska – po 3 i pół roku, Małgorzata Szpakowska – 3 lata, na mocy amnestii zmniejszono o 1/2 lub 1/3; dalsi aresztowani (w tym Jan Krzysztof Kelus, Urszula Sikorska) zostali po kilkumiesięcznym śledztwie zwolnieni.

Dochodziło i do indywidualnych, bohaterskich, a niekiedy wymagających najwyższej ofiary aktów sprzeciwu. Ryszard Siwiec protestując przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji dokonał samospalenia podczas uroczystości dożynkowych na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia (8 IX 1968 r.). W roku 1971, w nocy z 5 na 6 października przed akademią z okazji święta SB i MO bracia Kowalczykowie wysadzili aulę opolskiej WSP. Wydaną na Jerzego karę śmierci dzięki społecznym protestom zamieniono ostatecznie na dożywocie; Ryszard spędzić miał w więzieniu 25 lat. Wysokie wśród Polaków notowania ekipy gierkowskiej powodowały jednak, że przeciwnikom panujących stosunków politycznych brakowało punktu zaczepienia i pomysłu, aby podjąć jej krytykę i dlatego pozostawało integrowanie się we własnym gronie. W 1969 r. Marek Barański, Andrzej Celiński, Janusz Kijowski, Antoni Macierewicz i Piotr Naimski związani z 1. Warszawską Drużyną Harcerską im. R. Traugutta założyli krąg starszoharcerski Gromada „Włóczęgów”, w ramach którego prowadzono wszechstronne dyskusje. Szersza aktywizacja środowiska akademickiego nastąpiła jesienią 1972 r. po ogłoszeniu projektu połączenia organizacji młodzieżowych w Federację Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej (ZMS, ZMW i ZSP, ale dwa ostatnie z przymiotnikiem „socjalistyczny”). Prym wiedli studenci Wydziału Matematyki i Mechaniki UW z Konradem Bielińskim, Sergiuszem Kowalskim, Stanisławem Krajewskim, Feliksem Przytockim i Jackiem Strzemiecznym. Kolejną falę otwartego sprzeciwu wywołały w trzy lata później sprawy Stanisława Kruszyńskiego z KUL skazanego na 10 miesięcy więzienia za krytykowanie ustroju PRL w prywatnej korespondencji, oraz Jacka Smykała, usuniętego z Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie za wypowiedzi na zajęciach z nauk politycznych. W ich obronie zebrano łącznie ponad 700 podpisów. Ostoję wolności stanowiły w tym czasie duszpasterstwa akademickie (w 1976 r. w 24 diecezjach 244)6/, w tym najbardziej znane o. Ludwika Wiśniewskiego w Lublinie i dominikańska „Beczka” w Krakowie.

Do połowy lat 70. najpopularniejszą wśród inteligencji i środowisk twórczych formą manifestowania poglądów i postaw były wystąpienia petycyjne. Sięgały roku 1964 i Listu 34, zwracającego uwagę na mankamenty państwowego mecenatu kulturalnego, potem 1968, gdy pisemnymi protestami reagowano na brutalne potraktowanie studentów. Sierpniowe wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji spotkało się jedynie z otwartą reakcją kompozytora Zygmunta Mycielskiego i przebywającego na emigracji Sławomira Mrożka, ale strach powoli mijał i jesienią 1971 r. przedstawiciele świata literackiego (Jerzy Andrzejewski, Igor Newerly, Jacek Bocheński, Kazimierz Brandys, Andrzej Braun, Mieczysław Jastrun, Wiktor Woroszylski, Zbigniew Herbert, Jerzy Ficowski, Tadeusz Konwicki, Anna Kamieńska-Śpiewak, Agnieszka Osiecka i Jarosław Marek Rymkiewicz) przekazali do ministra sprawiedliwości prośbę o obniżenie wyroków na członków „Ruchu”, natomiast 9 V 1974 r. w piśmie do Rady Państwa PRL Edward Lipiński, Antoni Słonimski, Jan Kielanowski, Herbert, Lipski, Władysław Bartoszewski, Konwicki, Maria Ossowska, Strzelecki, Julian Stryjkowski i Stefan Żółkiewski zwracali się o ich ułaskawienie. Pod koniec tegoż roku Mycielski, Herbert, Lipiński, ks. Jan Zieja, Słonimski, Wiktor Woroszylski, Konwicki, Włodzimierz Zonn, Kazimierz Brandys, Jan Nepomucen Miller, Andrzej Szczypiorski, Bocheński, Marek Nowakowski, Andrzej Kijowski i Zofia Małynicz sygnowali list do szefa MKiSz w sprawie Polaków mieszkających w granicach Związku Sowieckiego.

„Ogromną rolę – jak oceniał Lipski – w krystalizowaniu się opozycji politycznej i oporu społecznego”7 odegrała akcja wymyślona przez Olszewskiego, wyrażająca sprzeciw wobec planowanych zmian w ustawie zasadniczej. 5 XII 1975 r. prof. Lipiński złożył w sejmowej kancelarii List 59 (w istocie 60, gdyż w nieustalonych okolicznościach wypadło nazwisko Wojciecha Ziembińskiego). Dokument stawiał za cel osiągnięcie ustroju demokracji parlamentarnej i pięcioprzymiotnikowych wyborów do sejmu, a ponadto wskazywał na konieczność gwarantowania przez konstytucję i zasadzające się na niej prawodawstwo wolności obywatelskich: sumienia i praktyk religijnych, pracy (w tym niezależnej reprezentacji zawodowej i możliwości strajku), słowa i informacji, oraz nauki. W ślad za nim powstawać zaczęły dziesiątki kolejnych petycji, zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych. List zainicjowany w harcerskim środowisku Macierewicza – „218” (inaczej „300”) podpisało łącznie ok. sześciuset studentów i absolwentów wyższych uczelni z Warszawy i Łodzi. Z drugiej strony kiedy Olszewski, Stanisław Szczuka i Ziembiński postanowili sprzeciwić się zapisowi o nienaruszalności sojuszu PRL z ZSRS, do wyrażenia poparcia przekonali tylko Antoniego Pajdaka, a dopiero potem dołączyło dalszych czternaście osób (stąd nazwa listu: „18”). Brak widocznych konsekwencji takiego zadeklarowania się „przeciwko władzy” doprowadził do przełamania bariery psychologicznej.

Po wydarzeniach Czerwca’76 powstały kolejno: List 14, „28 profesorów”, oraz List 175. 28 lipca „Do prześladowanych uczestników robotniczego protestu” zwrócił się Andrzejewski.

Jeszcze przed strajkami czerwcowymi 1976 roku (głównie w Radomiu, Ursusie i Płocku) wywołanymi podwyżką cen, poprzez ogłoszenie swojego programu na łamach londyńskiego „Tygodnia Polskiego”, niedzielnego dodatku „Dziennika Polskiego”, wychodzącego pod auspicjami Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, 15 maja ujawniło swoje istnienie głęboko zakonspirowane Polskie Porozumienie Niepodległościowe. Poza inicjatorem – Najderem i Olszewskim - krąg kierowniczy tworzyli Henryk Dembiński, Wojciech Karpiński, Andrzej Kijowski, Józef Rybicki, Jan Józef Szczepański i Jan Zarański. PPN stanowiło organizację kadrową o ambicjach programowych, zajmowano się zatem dyskutowaniem różnego rodzaju zagadnień i ogłaszaniem opracowań-ekspertyz, których do stanu wojennego ukazało się ok. 50, w nakładach do kilkuset egzemplarzy (w tym broszura „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa” autorstwa Olszewskiego). Zamierzano dążyć do „rzeczywistej suwerenności”, „wielopartyjnej demokracji”, a ponadto swobód obywatelskich, wolności poruszania się, wymiany myśli i wiadomości, czy w końcu nieskrępowanego rozwoju kultury i nauki, przy społecznym dobrobycie.

Opozycyjne nastroje dotyczyły rzecz jasna głównie intelektualnych elit i/lub Warszawy, w najlepszym razie dalszych kilku ośrodków. W Krakowie grupkę kontestującą rzeczywistość tworzył krąg studentów filologii polskiej na UJ: Stanisława Pyjasa, Bronisława Wildsteina i Lesława Maleszki (wkrótce agenta SB), w Lublinie – historii na KUL: Bogdana Borusewicza, Piotra Jeglińskiego i Janusza Krupskiego. „Antysocjalistyczne” inicjatywy, zwłaszcza gdy podejmowali je ludzie anonimowi, nie zawsze nabierały rozgłosu; te po dziś dzień pozostają zapoznane. Wiosną 1976 r. „bezpieka” zlikwidowała np. czteroosobową nielegalną organizację młodzieżową „Armia Nowej Polski”, założoną przez uczniów starszych klas LO nr 1 w Warszawie, zainspirowanych audycjami RWE, zamierzających wydawać ulotki. W tymże roku zaistniała krakowska Akcja na Rzecz Niepodległości, kierowana przez Mariana Banasia, Piotra Boronia i Włodzimierza Steckiewicza, utrzymująca kontakty ze środowiskiem piłsudczykowskim, za legalny uznająca jedynie Rząd RP w Londynie. Pojedyncze osoby sprzeciwiały się tak jak umiały i mogły: „wielokierunkowe, intensywne działania Służby Bezpieczeństwa” doprowadziły do wyjaśnienia „precedensowej sprawy i ustalenia sprawcy”, czyli autora „wrogich komentarzy” na książkach, wypożyczanych z Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie!

Z propozycją powołania jawnej struktury zajmującej się organizowaniem bojkotu marcowych wyborów do Sejmu i Rad Narodowych i kontroli komisji wyborczych w celu zorientowania się co do rzeczywistej frekwencji wystąpił na początku 1976 r. Macierewicz; wkrótce zaczęto rozważać przyjęcie wzorców działania obrońców praw człowieka w ZSRS.

Do realizacji koncepcji komitetu, choć w innej niż planowana formie, jako Komitetu Obrony Robotników, doszło za sprawą starań Macierewicza, Naimskiego i Wojciecha Onyszkiewicza, popartych na finiszu przez Kuronia, 23 września kiedy to na ręce marszałka sejmu wystosowano podpisany przez czternaście osób (Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Kuroń, Lipiński, Lipski, Macierewicz, Naimski, Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja, Ziembiński) „Apel do społeczeństwa i władz PRL” autorstwa Macierewicza, a ostatecznie zredagowany z udziałem Naimskiego, Lipskiego i Olszewskiego. Faktyczna pomoc dla strajkujących 25 czerwca i w związku z tym represjonowanych pracowników ZM „Ursus” i ich rodzin trwała od drugiej połowy lipca (po kilku tygodniach rozszerzyła się na Radom i Płock). Zapoczątkowali ją harcerze i instruktorzy wywodzący się z 1. WDH i Gromady „Włóczęgów”. Reprezentacja osób posiadających społeczny autorytet miała spełniać nad narażoną na zatrzymania i przesłuchania czy pobicia młodzieżą rolę parasola ochronnego, a także uwiarygodniać inicjatywę w oczach Polaków. Współpraca określającego się jako demokratyczno-niepodległościowe środowiska harcerskiego (skupionego w przyszłości wokół pisma „Głos”8/) z byłymi komandosami (do których przylgnęło miano lewicy laickiej) zawiązała się bez zważania na różnice mentalne, ideologiczne i światopoglądowe, choć z czasem stawała się coraz trudniejsza. Osiągnięcie doraźnego celu sprawiło, że 29 IX 1977 r. KOR przekształcił się w Komitet Samoobrony Społecznej (KSS) „KOR”, przyjmując za program „Deklarację Ruchu Demokratycznego” (sygnowało ją 110 osób). Mówiła o dążeniu do wolności przekonań, słowa i informacji, zrzeszeń, stowarzyszeń, zgromadzeń i pracy, m.in. poprzez tworzenie instytucji społecznych, niezależnych i samorządnych. Stał się nią wkrótce np. Uniwersytet Latający, 22 I 1978 r. ukonstytuowany w Towarzystwo Kursów Naukowych (akt założycielski podpisało 54 przedstawicieli świata nauki i kultury). Otwarty charakter wykładów uległ zmianie, kiedy zaczął na nie wkraczać „aktyw młodzieżowy” spod znaku ZSMP, nie wahający się używać pięści. Wobec przypadków szykanowania przez władzę „szarego człowieka” istniało Biuro Interwencyjne, kierowane przez Zofię i Zbigniewa Romaszewskich, wśród współpracowników których znalazł się m.in. Jan Krzysztof Kelus z Urszulą Sikorską, zajmujące się m.in. wyjaśnianiem przypadków pobić czy śmierci, mogących mieć związek z działaniami aparatu represji.

Od przełomu 1976 i 1977 r. przedstawiciele różnych nurtów opozycyjnych dyskutowali nad wspólnym Komitetem Obrony Praw Człowieka i Obywatela, tyle że jego powstanie jako Ruchu, ogłoszone na zwołanej specjalnie w tym celu konferencji prasowej 26 III 1977 r., ostatecznie dokonało się nie tylko bez porozumienia z ogółem korowców, ale doprowadziło do otwartego konfliktu z nimi. Pod „Apelem do społeczeństwa polskiego” podpisali się Mieczysław Boruta-Spiechowicz, Andrzej Czuma, Karol Głogowski, Kazimierz Janusz, Stefan Kaczorowski, Leszek Moczulski (w przeszłości TW „Lech”), Marek Niesiołowski, Pajdak, ks. Bohdan Papiernik, Zbigniew Sekulski, Zbigniew Siemiński, Bogumił Studziński, Piotr Typiak, o. Ludwik Wiśniewski, Adam Wojciechowski, Andrzej Woźnicki, ks. Zieja i Ziembiński, przy czym Pajdak i ks. Zieja wycofali swoje podpisy. Odwołujący się do aktu końcowego KBWE i Międzynarodowych Aktów Praw Człowieka ROPCiO stanowił „przykrywkę” dla podziemnej bazy – Nurtu Niepodległościowego. Chodziło o „obalenie władzy komunistycznej” – jak mówił Moczulski. – „Kuroń, Michnik, Mazowiecki i im podobni chcieli, żeby PRL była przedsięwzięciem dobrym. Natomiast my chcieliśmy, żeby go wcale nie było”.9/ Wbrew wzajemnym animozjom współdziałania nie wykluczali Macierewicz i Naimski z jednej i coraz bardziej poróżniony z Moczulskim Czuma z drugiej strony, czego przykładem zorganizowanie połączonych obchodów z okazji dziewiątej rocznicy Grudnia’70.

O ile mimo wewnętrznych tarć KSS „KOR” aż do rozwiązania zachował jedność organizacyjną, o tyle nie udało się to w przypadku ROPCiO. Odrębność zachowywał legalistyczny Ruch Wolnych Demokratów z Głogowskim, w oświadczeniu z okazji 60. rocznicy odzyskania niepodległości podkreślając, że Polska jest krajem niepodległym, choć niesuwerennym. 10 II 1979 r. z inicjatywy Ziembińskiego zaistniał Komitet Porozumienia na rzecz Samostanowienia Narodu, którego działalność sprowadzała się do ogłaszania dokumentów, wydawania „bibuły” i organizowania uroczystości patriotycznych. W lipcu gdańska młodzież na czele z Aleksandrem Hallem i Arkadiuszem Rybickim, oraz Jackiem Bartyzelem (z Łodzi), skupiona wokół drugoobiegowego pisma „Bratniak”, zniechęcona pogłębiającymi się rozdźwiękami i wewnętrznymi walkami w ROPCiO powołała Ruch Młodej Polski, nawiązujący do tradycji narodowych i chrześcijańskich. Jego członkowie obok kroków podejmowanych dla suwerenności i niepodległości kraju, „w obliczu totalitaryzmu” zamierzali bronić praw ludzkich. Sam Moczulski zrealizował zamysł, jakim była opozycyjna partia polityczna: 1 IX 1979 r. w Warszawie w trakcie manifestacji rocznicowej Gdańszczanka Nina Milewska (wszyscy ważniejsi działacze zostali w przeddzień zatrzymani) odczytała akt założycielski Konfederacji Polski Niepodległej. Wedle podpisanej przez 35, a ostatecznie 50 osób deklaracji ideowej jedyną drogą wiodącą do niepodległej i demokratycznej Rzeczpospolitej stanowiło pozbycie się sowieckiej dominacji przez likwidację PZPR.

W bardziej radykalny niż korowski program Ruchu Obrony Praw wpisywały się Wolne Związki Zawodowe. Do pierwszego Komitetu Założycielskiego, powstałego 23 II 1978 r. w Katowicach z inicjatywy Kazimierza Świtonia weszli obok niego samego: Roman Kściuczek, Władysław Sulecki, a także Tadeusz Kicki i Ignacy Pines, zastąpieni Bolesławem Cyganem. Szerszego poparcia i zaplecza jednak brakowało, a na Świtonia spadły szczególnie brutalne represje. Rzeczy potoczyły się inaczej w Trójmieście, gdzie orędownikiem WZZ był Krzysztof Wyszkowski. Na przełomie kwietnia i maja po wymuszeniu zgody na Kuroniu doprowadził do ogłoszenia sygnowanej przez siebie, Andrzeja Gwiazdę i Antoniego Sokołowskiego deklaracji wolnych związków Wybrzeża. Także dzięki nim wydarzenia Sierpnia’80 miały znany z historii przebieg. „Bogdan Borusewicz prowadził wykłady z historii Polski. […] Leszek Kaczyński uczył nas korzystania z prawa pracy […] Joanna i Andrzej Gwiazdowie objaśniali idee opozycji i organizowania samoobrony pracowniczej. […] Zebrania, szkolenia, kółka samokształceniowe, »latające« uniwersytety, redagowanie i kolportaż »Robotnika Wybrzeża«” – wspominała Anna Walentynowicz, sama głęboko zaangażowana.10/ 11 X 1979 r. zawiązały się WZZ Pomorza Zachodniego (Stefan Kozłowski, bracia Jan i Mirosław Witkowscy i in.), aczkolwiek nie odegrały one większej roli, o czym świadczą zachowania strajkujących robotników w Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego w lecie 1980 r.

Spodziewanych rezultatów nie przynosiły próby aktywizacji środowisk wiejskich, podejmowane początkowo przez ROPCiO a potem i KSS „KOR” w formie dostarczania wydawanej z myślą o nich „bibuły”. Powoływane komitety miały znaczenie wyłącznie lokalne, a na skutek szybkiej reakcji „bezpieki” zazwyczaj przestawały istnieć. 30 VII 1978 r. po trwającej dwa dni odmowie dostarczania mleka przez rolników z Milejowa w odpowiedzi na próby egzekwowania składek emerytalnych, na wiecu w Ostrówku, w którym udział wzięli działacze korowscy, rolnicy kilku wsi Lubelszczyzny założyli liczący szesnaście osób Tymczasowy Komitet Samoobrony Chłopskiej. Na czele stanął Janusz Rożek, b. żołnierz BCh i AK, od prawie roku związany z Ruchem Obrony Praw. W kolejnych tygodniach w Zbroszy Dużej, gdzie od wielu lat miejscowy proboszcz ks. Czesław Sadłowski wraz z mieszkańcami walczył o budowę kościoła, ukonstytuował się Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Grójeckiej. Idea zrzeszania się rolników zrealizowała się także w narodzinach Tymczasowego Komitetu Niezależnego Związku Zawodowego Rolników w Lisewie w Radomskiem (10 września), Komitetu Samoobrony Chłopskiej Ziemi Rzeszowskiej w Łowisku (12 listopada). W połowie 1979 r. z inspiracji Michała Jagły ukształtował się w Warszawie Ośrodek Myśli Ludowej, pozostający jednak w istocie martwy. Mimo starań m.in. Wiesława Kęcika z KSS „KOR” i wielu pomysłów takich jak Uniwersytet Ludowy, mieszkańcy wsi, nieufni i obawiający się represji, nie chcieli bezpośrednio się angażować, a sytuacja uległa zmianie dopiero w miesiącach „Solidarności”.

Na wyzwalanie się wewnętrznej wolności i pozbywanie strachu wpływała obecność Jana Pawła II. Jako odpowiedź na ciągłe dyskryminowanie katolików i Kościoła, 26 XI 1978 r. w Opolu Starym jedenaście osób utworzyło Podlaski Komitet Samoobrony Ludzi Wierzących. 28 IV 1979 r., czyli w 19. rocznicę wystąpień związanych z próbą usunięcia krzyża nowohuckiego, z inicjatywy Adama Macedońskiego i Jana Leszka Franczyka, Franciszka Grabczyka, Henryka Pacha i Wojciecha Sukiennickiego w Nowej Hucie istnieć zaczęła Chrześcijańska Wspólnota Ludzi Pracy, której apel nawoływał do zjednoczenia sił w walce o „szczytne ideały chrześcijańskie, obronę praw i godności ludzi wierzących”. Rezolucją z 4 sierpnia powstanie ogłosił Przemyski Komitet Samoobrony Ludzi Wierzących; łącznie zebrano pod nią ok. 700 podpisów.

Wytyczona przez I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka linia polityki wobec opozycji, tłumaczona najczęściej obawami przed pogorszeniem się stosunków z Zachodem, co miało nie pozostać bez wpływu na możliwość zaciągania tam kolejnych kredytów, w istocie w znacznym stopniu opierała się na umacnianym przez kręgi policyjne przeświadczeniu, że zasięg oddziaływania „grup antysocjalistycznych” jest niewielki, a do tego można je skutecznie inwigilować czy wręcz infiltrować. Obok zwykłych działań operacyjnych podejmowane przez „bezpiekę” kroki polegały na stosowaniu mniej lub bardziej dotkliwych szykan, takich jak rewizje i konfiskaty, zatrzymania, aresztowania (na 24 lub 48 godzin), przesłuchania, stawianie przed kolegiami do spraw wykroczeń i sądami (pod sprokurowanymi zarzutami), zwolnienia z pracy, odmowy zatrudnienia, a także najróżniejsze formy przemocy fizycznej (np. pobicia) i terroru psychicznego. O braku konsekwencji wynikającej zapewne z różnicy zdań w aparacie władzy, świadczy zastosowanie sankcji prokuratorskiej wobec członków i współpracowników KOR w maju 1977 r., po dwóch miesiącach zwolnionych za sprawą amnestii. Ofiary prześladowań mogły liczyć na podejmowane w ich obronie akcje ulotkowe czy głodówki (w kościele św. Marcina w Warszawie, od 24 do 30 V 1977 r., czy św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej, w dniach 7-17 V 1980 r.), oraz zainteresowanie ze strony zachodnich mediów, głównie RWE.

Zdarzały się oczywiście wyjątki, jak śmierć Stanisława Pyjasa 7 V 1977 r., do dziś nie do końca wyjaśniona (a może i Stanisława Pietraszki). Podczas zorganizowanej w Krakowie 15 maja przy pomocy KOR kilkutysięcznej manifestacji żałobnej przyjaciele zamordowanego powołali pomyślany jako płaszczyzna samoobrony Studencki Komitet Solidarności; odczytywane oświadczenie zawierało podpisy Andrzeja Balcerka, Liliany Batko, Elżbiety Majewskiej, Małgorzaty Gątkiewicz, Bogusława Sonika, Józefa Ruszara, Joanny Barczyk, Wiesława Beka, Wildsteina, oraz Maleszki – przypomnijmy – agenta SB. Wraz z początkiem następnego roku akademickiego ruch rozszerzał się na dalsze miasta: Warszawę (Ludwik Dorn, Urszula Doroszewska, Stefan Kawalec, Sergiusz Kowalski), Poznań, Gdańsk, Wrocław i Szczecin, ale jego inicjatorzy działali w próżni. Wolną od wpływów partii organizację akademickiej młodzieży udało się osiągnąć dopiero w miesiącach „karnawału”, w formie Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Na nieszczęście partii i „bezpieki” żadne założenia nie przewidziały Sierpnia’80 i jego konsekwencji: nieodwracalnej przemiany całego układu stosunków, dającej opozycji szerokie poparcie i zaplecze społeczne. Przygotowywany scenariusz zmiany ekipy rządzącej przy wykorzystaniu prowokowanych akcji strajkowych, miał zatrzymać się na takim samym etapie jak w 1970 r. – czyli zakończyć się jedynie na wymianie komunistycznego klanu u władzy; z grupy śląskiej Gierka na grupę „bezpieczniacką” Stanisława Kani, nadzorującego z ramienia Politbiura resorty siłowe.

Po Sierpniu jednak, obok ogólnokrajowej „Solidarności”, w tym chłopskiej, rzemieślniczej, a nawet funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej (!), niczym grzyby po deszczu wyrastały dziesiątki i setki niezależnych inicjatyw: komitety, kluby, towarzystwa, czy w końcu zaczątki partii politycznych, wyznaczających sobie najróżniejsze zadania i realizujące je rozmaitymi sposobami, obejmujące przedstawicieli wszystkich kręgów społeczeństwa, w tym młodzież szkolną. Nawet jeśli ze związkiem nie miały nic wspólnego, korzystały one z solidarnościowego parasola ochronnego (jak założony jeszcze w 1979 r. Komitet Katyński). Starająca się prowadzić rutynową pracę operacyjną Służba Bezpieczeństwa w konfrontacji z milionami zaangażowanych obywateli okazywała się bezradna, stąd eliminowała tylko tych, uznanych za najbardziej niebezpiecznych. 23 IX 1980 r. pod zarzutem dążenia do obalenia ustroju do aresztu trafił Moczulski, a za nim dalsi działacze KPN: Krzysztof Bzdyl, Zygmunt Goławski, Tadeusz Stański, Jerzy Sychut (wszyscy 13 listopada), Tadeusz Jandziszak i Romuald Szeremietiew (21 I 1981 r.). W reakcji na jawne nieprzestrzeganie przez władzę punktu czwartego porozumień gdańskich, 10 grudnia Krajowa Komisja Porozumiewawcza podjęła uchwałę o powołaniu Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania. Weszło doń pięćdziesięciu przedstawicieli środowisk inteligenckich i twórczych z Aleksandrem Hallem jako przewodniczącym; od początku następnego roku na mapie kraju pojawiały się kolejne oddziały regionalne, zakładowe i uczelniane. Nagłaśnianie sprawy na sytuację aresztantów nie miało większego wpływu (zwolnieni 4 czerwca, po miesiącu – już w trakcie procesu – zostali aresztowani ponownie), ale spowodowało wzrost popularności KPN, wywołujący zresztą wśród działaczy „Solidarności” o innych/mniej radykalnych poglądach spore zaniepokojenie.

Różnice ideowe, a tym samym w celach, metodach i strategii, stanowiły kontynuację linii podziału z lat 70. Wysuwanym wprost nie tylko przez środowisko Moczulskiego, ale i „Głosu”, czyli „prawe” skrzydło KSS „KOR”, zgrupowane teraz w Ośrodku Badań Społecznych Regionu Mazowsze (Macierewicz i Naimski, Dorn, Doroszewska, Marcin Gugulski, Jarosław Kaczyński), postulatom niepodległościowym reprezentujący korowską lewicę Adam Michnik przeciwstawiał „zdrowy rozsądek i poczucie narodowej odpowiedzialności”: „Istotnie, nie postuluję tu ani walki o niepodległość, ani też dążenia do parlamentarnej demokracji, choć zawsze deklarowałem, jak bardzo drogie są mi te wartości i dziś się tych deklaracji nie wyrzekam” – pisał na łamach „Biuletynu Informacyjnego”. – „Postuluję tu kompromis z władzą, której nie lubię, której zasady nie podobają mi się, […] która […] jest uciążliwa, ale niezbędna. […] Można ludzi władzy nie lubić, ale trzeba w nich widzieć partnerów negocjacji”.11/ Tymczasem 27 IX 1981 r. Macierewicz z Ziembińskim utworzyli Kluby Służby Niepodległości; deklarację założycielską sygnowało 39 osób. Chodziło o prowadzenie prac nad programami politycznymi, gwarantującymi suwerenność i podstawowe swobody obywatelskie, przygotowywanie społeczeństwa do wolnych wyborów do Sejmu i Rad Narodowych, inicjowanie i wspieranie działań zmierzających do niezawisłości gospodarczej, samorządności terytorialnej i pracowniczej, upowszechnianie wiedzy historycznej, kultywowanie pamięci i tradycji.

Niejako w odpowiedzi Kuroń, Michnik oraz Zbigniew Bujak powołali Kluby Rzeczpospolitej Samorządnej „Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość”, mające krzewić oświatę polityczną, konkretyzować i wzbogacać wizję Samorządnej Rzeczpospolitej, podejmować kroki na rzecz humanizacji prawa i pracy; pod dokumentem programowym z 1 grudnia znalazły się 172 podpisy, a ich łączna liczba osiągnęła 600. Podkreślano, że „przypisywanie sobie wyłączności posługiwania się zarówno hasłami niepodległościowymi, jak i wartościami chrześcijańskimi jest swoistym szantażem. […] Droga do niepodległości Polski wiedzie […] poprzez oddolny, demokratyczny ruch społeczny. Jedynie w takim ruchu mogą powstać warunki dla przeprowadzenia wolnych wyborów. […] W przyszłych pertraktacjach z ZSRR, w których Polska będzie reprezentowana przez autentyczne przedstawicielstwo narodowe, należy wypracować nowy układ, w którym konieczne samoograniczenia [podkr. J.B.] nie naruszą zasady suwerenności narodu, to jest jego gwarantowanego demokratycznymi instytucjami prawa stanowienia o sobie”.12/ To oczywiście tylko dwie z koncepcji, snutych przez poszczególne osoby i środowiska.13/

Po ogłoszeniu stanu wojennego dalsze zaangażowanie wymagało zejścia do głębokiego podziemia, co wobec braku odpowiedniego doświadczenia nie raz kończyło się dekonspiracją; bywały i „esbeckie” prowokacje, robione dla wykazania rzekomych zbrojnych zapędów społeczeństwa. Mimo drakońskich przepisów i wydawanych na ich podstawie wyroków na terenie całego kraju zaczęły się tworzyć kilkuosobowe, autonomiczne grupki. Ich nazwy i metody działania (głównie produkcja i kolportaż „bibuły”) okazują się podobne, wymieńmy więc tylko tytułem przykładu, spośród powołanych przez uczniów: Młodzieżowy Komitet Obrony Społecznej „MłoKOS” w Białymstoku, Młodzieżowy Ruchu Oporu w Gorzowie Wielkopolskim, Ruch Młodzieży Niepodległej w Bytomiu, Młodzieżowy Ruch Niepodległość we Wrocławiu (ten jednak zamierzał prowadzić walkę zbrojną). Przetrwać i rozwinąć udało się nielicznym.

Oddolna odbudowa struktur solidarnościowych na poziomie zakładów i łączenie ich w siatki, obejmujące zazwyczaj poszczególne dzielnice, trwała na długo zanim 22 IV 1982 r. Zbigniew Bujak (Region Mazowsze), Władysław Frasyniuk (Dolny Śląsk), Władysław Hardek (Małopolska), Bogdan Lis (Gdańsk) i Eugeniusz Szumiejko (członek prezydium Komisji Krajowej) ogłosili założenie Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej, stanowiącej podziemne kierownictwo związku. W Warszawie jednym z pierwszych i największych był Międzyzakładowy Komitet Koordynacyjny, któremu początek dał Maciej Zalewski, posiadający kontakty z robotnikami z dzielnicy Wola (w lutym 1984 r. wraz z Andrzejem Urbańskim stworzył Grupy Polityczne „Wola”). Z trudem przychodziło odtwarzanie NSZZ chłopskiego, zwłaszcza że jego przewodniczący Jan Kułaj odciął się w telewizji od tego, co robił w miesiącach „karnawału”. 15 sierpnia odbyło się inauguracyjne spotkanie działaczy późniejszego Ogólnopolskiego Komitetu Oporu Rolników, odwołującego się do konspiracji z lat II wojny światowej (Józef Teliga oraz Józef Baran i Wieńczysław Nowacki). 21 VIII 1983 r. podpisał on porozumienie o współpracy z Solidarnością Walczącą.

Obawiające się zaostrzenia sytuacji i dalszych po górnikach z katowickiej KWK „Wujek” ofiar, kierownictwo podziemnej „S” nawoływało do spokoju i wstrzemięźliwości, stąd sprzeciw sprowadzał się często do wygaszania w mieszkaniach świateł, stawiania w oknach świec czy bojkotu prasy. Poza tego typu formy protestu wychodzili członkowie ukonstytuowanego 24 IV 1982 r. w Warszawie Międzyzakładowego Robotniczego Komitetu „Solidarności”. Jego kierowane przez Adama Borowskiego grupy specjalne organizowały akcje uliczne (ulotkowe, transparentowe), ale i karały „kolaborantów” (malowaniem drzwi ich mieszkań farbą, rozlewaniem pod nimi cuchnących substancji, niszczeniem samochodów, pobiciami); to one wsławiły się wywiezieniem ze szpitala poszukiwanego listem gończym, postrzelonego podczas próby ucieczki Jana Narożniaka, czy „zasmrodzeniem” teatru „Komedia”. Rozpracowanie siatki, aresztowania i proces umożliwił Sławomir Miastowski, agent lub pracownik SB na etacie niejawnym.

Metody MRKS spotykały się z krytyką ze strony TKK (z ramienia Regionalnej Komisji Wykonawczej „Mazowsze” akcjami specjalnymi zajmowały się Grupy Oporu „Solidarni” z Teodorem Klincewiczem), w której po fiasku koncepcji strajku generalnego zwyciężyła idea długiego marszu i budowy „Samorządnej Rzeczpospolitej” poprzez ruch społeczeństwa podziemnego: organizowanie samopomocy dla represjonowanych, niezależnego obiegu informacji, nauczania i samokształcenia, manifestowanie istnienia sprzeciwu, działalność gospodarczą. Kierunek taki doprowadził do konfliktu między Frasyniukiem a Kornelem Morawieckim i rozłamu w całym wrocławskim Regionalnym Komitecie Strajkowym. 1 lipca powstało federacyjne Porozumienie Solidarność Walcząca, przekształcone w Solidarność Walczącą (11 listopada). Jej członkowie „wobec Boga i Ojczyzny” przyrzekali prowadzić walkę o „wolną i niepodległą Rzeczpospolitą Solidarną” (o ustroju demokracji parlamentarnej), poświęcając na to siły i czas, a w razie potrzeby i życie. Chęć pokonania komunizmu w ogóle, wykluczała jakikolwiek dialog z władzą, oraz skłaniała do nawiązywania kontaktów ze zniewolonymi przez ZSRS sąsiadami.

Wciąż takie same pozostawały dążenia KPN, tak jak nie zmieniały się sposoby jej zwalczania: 8 X 1982 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na 7 lat więzienia skazał Moczulskiego, na 5 – Szeremietiewa i Stańskiego, na 2 lata w zawieszeniu Jandziszaka. Wyszli dzięki amnestii w 1984 r., ale marcu 1985 r. Moczulski ponownie, oraz Andrzej Szomański, Krzysztof Król, Adam Słomka i Dariusz Wójcik trafili do aresztu, aby po roku usłyszeć wyroki od 4 do 2 lat. Jeszcze przed uderzeniem szeregi Konfederacji opuścili Stański i Szeremietiew i 22 I 1985 r. powołali Polską Partię Niepodległościową, dopuszczającą możliwość walki zbrojnej. Za sprawą starań PPN, w maju 1987 r. zaistniało Porozumienie Partii i Organizacji Niepodległościowych, skupiające poza nią Grupę Polityczną „Samostanowienie”, Organizację Liberalnych Demokratów „Niepodległość”, Organizację „Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość”, Ruch Polityczny „Wyzwolenie” i Unię Demokratów „Baza”.

Skrajny antykomunizm cechował Liberalno-Demokratyczną Partię „Niepodległość”, ostatecznie powołaną 11 XI 1984 r., ale o początkach sięgających pierwszych tygodni stanu wojennego, kiedy Jerzy Targalski zaczął wydawać miesięcznik „Niepodległość”. Punktem wyjścia był pogląd, że PRL to wyłącznie forma administrowania polskim terytorium przez Związek Sowiecki i zbiór instytucji, wykorzystywanych do politycznej i gospodarczej eksploatacji i sowietyzacji społeczeństwa, a wyzwolenie kraju stanie się możliwe gdy dojdzie do zmian w całym bloku komunistycznym, co skłaniało do walki z systemem jako takim. Za wzór do naśladowania na przyszłość uznano demokracje zachodnie. Tego typu poglądy co najmniej dziwiły; Jan Lityński na łamach „Krytyki” nazywał ich posiadaczy oszołomami o bolszewickim sposobie myślenia.

Zwolnienie więźniów politycznych w roku 1986 i stępienie ostrza represji (w latach 1982-1984 w więzieniach przebywała tzw. jedenastka – b. działacze „Solidarności” i KSS „KOR”) zachęcało do prób poszerzania marginesu swobody. 29 września Lech Wałęsa powołał jawną Tymczasową Radę „Solidarności” (poza nim Borusewicz, Bujak, Frasyniuk, Tadeusz Jedynak, Bogdan Lis, Janusz Pałubicki, Józef Pinior). Niespełna miesiąc później działacze niezależnego ruchu chłopskiego ogłosili powstanie Konwentu Seniorów Ruchu Ludowego, który po dalszych czterech miesiącach wyłonił Tymczasową Krajową Radę Rolników, na czele z Józefem Śliszem. Dalsza spodziewana demokratyzacja popychała już nie tylko wzorem KPN do zakładania partii politycznych, ale i niekiedy do prób ich rejestrowania. 14 XI 1987 r. Janusz Korwin-Mikke przy udziale m.in. Stefana Kisielewskiego utworzył Ruch Polityki Realnej. 15 listopada odrodziła się Polska Partia Socjalistyczna, w której Prezydium Rady Naczelnej znaleźli się Jan Józef Lipski jako przewodniczący, Pinior – wiceprzewodniczący, Andrzej Malanowski – sekretarz, oraz Piotr Ikonowicz, Andrzej Kowalski, Władysław Kunicki-Goldfinger i Marek Nowicki. Inicjatywę w znacznym stopniu skompromitował rychły wewnętrzny konflikt, w konsekwencji rozłam i wyłonienie się PPS-Rewolucji Demokratycznej Ikonowicza i Piniora, dążących, w przeciwieństwie „do starych”, uważających to za awanturnictwo, do „obalenia władzy komunistycznej i odzyskania pełnej niepodległości”.14/

Wobec kryzysu podziemia solidarnościowego, zarówno jeśli chodzi o program, jak i struktury, coraz większego znaczenia nabierały działania „pokolenia 68”, nie uznającego dotychczasowych autorytetów, a nawet otwarcie przeciwko nim występującego, radykalnie antykomunistycznego i zdeterminowanego. Dobrze oddają to strofy ułożone na melodię „Pieśni Konfederatów Barskich”: „Choć nam pyskuje mafia ugodowa/ Chociaż się Wałek [Wałęsa, J.B.] i Bujak dziś srożą/ Choć szubienica już dla nas gotowa/ Nas nie zatrwożą. […] Padnie komuna i jej przydupasy/ Kolaboracja pójdzie w gównojady/ Wtedy Wałęsie pokażemy pasy/ Nie dla parady”. Wśród uczniów, studentów i młodych robotników największą popularnością cieszyła się powołana w czerwcu 1984 r. w Warszawie Federacja Młodzieży Walczącej, jako jedyny warunek przynależności stawiająca akceptację etyki chrześcijańskiej. Na terenie szkół jej członkowie kolportowali „bibułę”, inicjowali „przerwy milczenia” i dni, kiedy ubierano się w określonym kolorze, a poza ich murami prowadzili „mały sabotaż”: ulotkowali, plakatowali, wywieszali transparenty, zrywali czerwone flagi, malowali na murach... Ich specjalnością były demonstracje, kończące się zazwyczaj starciami z milicją („zadymy”), choć zdarzały się i radosne happeningi, pozostające jednak domeną Pomarańczowej Alternatywy. Gdański region Federacji miał silnie związki z kibicami piłkarskiej „Lechii”, na meczach której stale dochodziło do różnego rodzaju wymierzonych w ustrój wystąpień. W 1988 r. czynnie wspierał strajki: majowy i sierpniowy w stoczni im. Lenina. W szeregi FMW często wstępowały grupy już ukształtowane, jak np. wrocławski Międzyszkolny Komitet Oporu. „Młodzi” działali ponadto w ramach „dorosłych” inicjatyw: w Solidarności Walczącej jako Młodzieży Ruch Oporu, czy KPN – Organizacja Młodzieżowa/ Organizacja Studencka i in.

O „niepodległą, demokratyczną oraz silną Polskę” zamierzało się także ubiegać odradzające się w II połowie lat 80. Niezależne Zrzeszenie Studentów, choć przyświecały mu i cele bliższe, środowiskowe. W swojej deklaracji zapowiadało upominanie się o autonomię akademicką, propagowanie postawy i wartości demokracji, wolności osobistej i narodowej, obronę własnych interesów socjalno-bytowych, dążenie do zmian w systemie nauczania, poszerzanie nieocenzurowanego słowa, rozwijanie niezależnej kultury, sztuki i myśli studenckiej.15/ W późniejszym czasie doszły wysuwane wprost postulaty ograniczenia lub zniesienia studium wojskowego. Kwestia legalizacji NZS, której władze konsekwentnie odmawiały nawet mimo zakończenia obrad okrągłego stołu, nie chcąc zgodzić się na prawo do strajku, do samego końca, tj. 22 IX 1989 r. stanowiła jeden z punktów zapalnych, doprowadzając np. do fali protestów na kilka dni przed wyborami czerwcowymi.

Granica między grupami i organizacjami o charakterze stricte politycznym i opozycyjnym, a anarchistycznym, pacyfistycznym czy ekologicznym okazywała się płynna; inna sprawa, że każdy rodzaj sprzeciwu wobec jakiegokolwiek aspektu rzeczywistości uderzał wprost we władzę, zatem ważną rolę odgrywała i… muzyka. Utworzenie Ruchu „Wolność i Pokój” nastąpiło w Krakowie 14 IV 1985 r. z inicjatywy Radosława Hugeta, a szerzej – głównie miejscowych działaczy NZS i KPN; w maju rozszerzył się on na Warszawę, po wakacjach – Wrocław i Gdańsk. Bezpośrednim impulsem było skazanie na 2 i pół roku (jako dezertera!) powołanego do wojska Marka Adamkiewicza z Wrocławia, za odmowę złożenia przysięgi. Poprzez odsyłanie lub publiczne palenie książeczek wojskowych, uchylanie się od przyjmowania kart powołań, akcje petycyjne, sittingi, manifestacje, głodówki, ale i seminaria, a nawet międzynarodowe konferencje zamierzano uzyskać faktyczną możliwość odbywania służby zastępczej z uwagi na sprzeciw sumienia. Ale chodziło też o – obok niepodległości – obronę więźniów politycznych i praw człowieka, wolność religijną, sprzeciw wobec militaryzmu Związku Sowieckiego i całego bloku, uświadomienie społeczeństwu zagrożenia wybuchem wojny nuklearnej, oraz ekologię. Ta nabrała szczególnego znaczenia po katastrofie czarnobylskiej, w związku z planami budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu.

Całkowicie odmienny, opozycyjny wobec powagi i symboliki oporu stanu wojennego charakter, oryginalność, a zarazem skuteczność, cechowały Pomarańczową Alternatywę, zjawisko głównie artystyczne i społeczne, której fenomen polegał na wykpiwaniu rzeczywistości i wykazywaniu absurdów systemu. Jej korzenie sięgały surrealistycznych eksperymentów Waldemara „Majora” Fydrycha jeszcze w 1980 i 1981 r.: Ruchu Nowej Kultury i pisma „Pomarańczowa Alternatywa”. Po 13 grudnia zainicjował malowanie na murach krasnali, które wkrótce stały się znakiem rozpoznawczym ruchu. Po happeningu 1 VI 1987 r., kiedy zebrani zakładali na głowy czerwone czapki, co skończyło się zatrzymaniami, kolejne odbywały się już regularnie: „Precz z (U)pałami”, „Dzień Pokoju”, „Dzień milicjanta”, „Dzień tajniaka”, „Dzień Wojska Polskiego”, „Kto się boi papieru toaletowego”, rocznica Rewolucji Październikowej…, z czasem i w innych miastach. Interwencje milicji: wyłapywanie poprzebieranych za anioły i Mikołajów, a nawet osób jedzących słone paluszki (podczas akcji „Wielkie żarcie”, Warszawa 29 XI 1988 r.), odbieranie i niszczenie najdziwniejszych rekwizytów i transparentów z najbardziej absurdalnymi hasłami („Rambo z nimi”, „Kingsize dla każdego”, „Milicja w krainie czarów”) poprzez ośmieszanie się sił porządkowych tylko potęgowało ostateczny efekt.

Radykalna część opozycji okazywała się problemem nie tylko dla władzy, ale i elit solidarnościowych, gdyż przeszkadzała w politycznej ugodzie. Członkowie FMW, „Solidarności Młodych” i „Solidarności Walczącej” występowali na łamach wspólnego pisma przeciw „skostniałym działaczom”, którzy umocniwszy swoje pozycje „spoczęli na laurach i nie mają żadnych konstruktywnych propozycji w walce z reżimem, natomiast w obronie interesów własnych dopuszczają się zdrady idei nadrzędnej, jaką jest Polska Wolna i Niepodległa”. Latem 1989 r., zatem już po zasadniczych rozstrzygnięciach, publicysta „Sarmaty” wydawanego przez krakowski region Federacji wskazywał na zagrożenie, jakie dla przemian stanowili posłowie Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, a to z uwagi na ich powiązania z PZPR, SB i finansjerą zagraniczną.16/ Negatywne nastawienie wobec przygotowań do okrągłego stołu, rozmów przy nim i jego postanowień charakteryzowało w całości lub częściowo: Akcję Studencką WiP (powstała w Krakowie po rozłamie w Ruchu Wolność i Pokój), KPN (w wyborach czerwcowych wystawiła jednak swoich kandydatów), LDP„N”, MRKS, Polską Partię Niepodległościową, Stronnictwo Wierności Rzeczypospolitej – Kluby Służby Niepodległości Wojciecha Ziembińskiego, SW, „Wolność i Solidarność” Macierewicza, oraz dalsze organizacje i środowiska, większość z wówczas istniejących, i część członków Komisji Krajowej, wyłonionej na I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ, skupionej w Grupie Roboczej KK, za wyjątkiem Andrzeja Gwiazdy nie negujących porozumienia, ale twierdzących, że powinno ono dotyczyć wyłącznie spraw pracowniczych i związkowych. 25 II 1989 r. mimo zatrzymania 120 przybyłych, zawiązał się w Jastrzębiu Kongres Opozycji Antyustrojowej. Przejęte oświadczenie mówiło o dążeniu do zniesienia monopolistycznej władzy PZPR, pełnej demokracji politycznej i gospodarczej i wolnych wyborów.

Pierwsza połowa 1989 r. upływała nie tylko pod znakiem teatralnych negocjacji, ale także protestów ulicznych, których znaczna część kończyła się brutalnymi interwencjami służb porządkowych i wielogodzinnymi walkami. Największe zaangażowanie wykazywała składająca się z FMW, NZS, Organizacji Studenckiej KPN i Akcji Studenckiej WiP tzw. grupa krakowska (ochrzczona tak przez rzecznika rządu Jerzego Urbana). Przejawem jej aktywności były wystąpienia, gromadzące nawet do kilku tysięcy osób: 19 stycznia, 17, 21, 23-24 i 27 lutego, 3, 13 i 20 kwietnia, 1, 3, 15 16-18 (pod hasłem „Sowieci do domu”) i 19 maja, 5, 7, 10 i 21 czerwca („Jaruzelski musi odejść”). Wedle nie tylko propagandy partyjnej, ale i solidarnościowej, świadczyły one o nieodpowiedzialności, politycznej niedojrzałości, wręcz głupocie, braku realizmu, pryncypialnym radykalizmie, ekstremizmie, agenturalności na rzecz „bezpieki”; „w ten sposób wyładowują się najprymitywniejsze i najniższe ludzkie instynkty. […] To obywatelski i moralny prymitywizm podlany patriotycznym sosem. […] Chamstwo i niczym nie okiełznana ślepa agresja” – pisała Anna Baniewicz na łamach „Tygodnika Solidarność”.17/

27 I 1990 r. Oddziały Prewencji MO (dawne ZOMO) spacyfikowały w Warszawie tłum manifestujący pod PKiN podczas ostatniego zjazdu PZPR. Dwa dni później młodzież z FMW, otrzymawszy informacje o paleniu akt, zajęła budynek gdańskiego KW, do odbicia którego rząd Tadeusza Mazowieckiego skierował OPMO i uzbrojoną w broń maszynową brygadę antyterrorystyczną. Nie dla wszystkich występujących przeciw panującym w PRL stosunkom politycznym III Rzeczpospolita mogła stać się ucieleśnieniem marzeń.

Przypisy źródłowe:

1/ A. Friszke, Początki Klubu Krzywego Koła, „Zeszyty Historyczne” 2004, z. 149.
2/ Prosto w oczy. Z Janem Olszewskim rozmawia Ewa Polak-Pałkiewicz, Warszawa 1997, s. 96 i 93.
3/ J. Lityński, My z Marca [w:] Krajobraz po szoku, Warszawa 1989, s. 62.
4/ Jego pełny tytuł brzmiał: „List otwarty do członków Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i członków uczelnianej organizacji Związku Młodzieży Socjalistycznej przy Uniwersytecie Warszawskim”.
5/ J. Kuroń, Wiara i wina. Do i od komunizmu, Warszawa 1989, s. 271.
6/ Informacja dot. założeń ideowych i działalności duszpasterstwa akademickiego, Warszawa, 9 VI 1976 r., AIPN, 0365/56, t. 5.
7/ J.J. Lipski, KOR. Komitet Obrony Robotników. Komitet Samoobrony Społecznej, Warszawa 2006, s. 113.
8/ Zob. J. Błażejowska, „Głos” niepodległości. Wokół narodzin i pierwszych miesięcy istnienia pisma, „Zeszyty Historyczne WiN-u”, Kraków 2010, nr 32/33, s. 495-511.
9/ L. Moczulski, Wygram tę wojnę!, [Warszawa] 1992, s. 12 i 13.
10/ A. Walentynowicz, A. Baszanowska, Cień przyszłości, [Kraków 2005], s. 63 i 64.
11/ „Biuletyn Informacyjny” z listopada 1980 r.
12/ Deklaracja założycielska Klubów Rzeczypospolitej Samorządnej „Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość”, „Robotnik”, nr 80 z 3 XII 1981 r., s. 1-2.
13/ O programie samej „Solidarności”, czyt. K. Brzechczyn, Program i myśl polityczna NSZZ „Solidarność” [w:] NSZZ Solidarność, t. 2: Ruch społeczny, pod red. Ł. Kamińskiego i G. Waligóry, Warszawa 2010, s. 13-74.
14/ R. Chwedoruk, Socjaliści z Solidarności w latach 1989-1993, Warszawa 2004, s. 31.
15/ R. Kowalczyk, Czas próby. Wieluń-Wrocław 1980-1989, Wrocław 2005, s. 138.
16/ E. Mizikowski, Policzmy naszych wrogów, „Sarmata” 1989, nr 4, s. 5.
16/ E. Mizikowski, Policzmy naszych wrogów, „Sarmata” 1989, nr 4, s. 5.
17/ A. Baniewicz, Niesforne małolaty, „Tygodnik Solidarność”, nr 9 (46) z 28 VII 1989 r.

Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska