Do napadu miało dość we wtorek 15 września 2015 r. około godziny 20. Giertych powiedział, że swoim powrotem do domu spłoszył rabusiów. Przyznał, że był to pierwszy taki incydent jakiego doświadczył na własnej skórze. Dodał, że ukradziono mu sporo rzeczy, w tym biżuterię i pieniądze, paszporty – w sumie około 150 tys. zł.
– czytamy w uzasadnieniu jakie przedstawia se.pl."Decyzja o umorzeniu dochodzenia została podjęta przez funkcjonariusza policji w oparciu o pisemne polecenie prokuratora"
Adwokat zapowiedział, że decyzję o umorzeniu zaskarży do sądu.