Christian Bommarius w komentarzu dla „Berliner Zeitung” („BZ”) stwierdził m.in., że „przed dwoma laty węgierski parlament de facto podporządkował sobie Trybunał Konstytucyjny. Także partia rządząca Polską postanowiła zawładnąć Trybunałem Konstytucyjnym i przyjmując niezgodną z konstytucją ustawę uznała wybór pięciu sędziów Trybunału przez poprzedni parlament za niekonstytucyjny”.
Na Węgrzech prawa człowieka – zarówno uchodźców jak i bezdomnych – są deptane, a państwo konstytucyjne zostało wystawione na pośmiewisko; Polska jest rządzona przez paranoicznych nacjonalistów, którzy państwo prawa uważają za spisek. Ze strony Węgier i Polski Europie grozi większe niebezpieczeństwo niż ze strony zastępów morderców Państwa Islamskiego
– czytamy w „Berliner Zeitung”.

fot. berliner-zeitung.de
Natomiast rozgłośnia Deutsche Welle poinformowała, że niemieckie serwisy branżowe oceniają zapowiedź polskich władz o zmianach na rynku medialnym jako „celowanie w niemieckich wydawców”.
Obok przekształcenia mediów publicznych w narodowe niekomercyjne instytucje kultury, którymi kierować będą jednoosobowe zarządy, chodzi również o zmiany w strukturze własności mediów pod kątem „repolonizacji”. Mowa jest o częściowym „wyparciu niemieckich wydawców” z rynku, „odkupieniu od nich udziałów”, tworzeniu „polskich mediów”. Odpowiednia ustawa zapowiadana jest na początek przyszłego roku
– podało DW.
Jak zaznaczono w tekście zamieszczonym na portalu rozgłośni, „zapowiedzi te mają prawo niepokoić niemieckich wydawców. To właśnie oni są największymi udziałowcami na polskim rynku medialnym”.Niemiecki dziennik chciał wyszydzić Polskę. Pomylił flagi i wyśmiał... Indonezję
Jeszcze dalej poszedł Niemiecki Związek Dziennikarzy (DJV).
Przewodniczący Związku Frank Ueberall ostrzegł w oficjalnym komunikacie przed coraz większymi próbami wywierania wpływu na media przez polski rząd
– przekazała rozgłośnia Deutsche Welle.

fot. twitter.com
DJV postanowiło również skomentować... zawieszenia dziennikarki TVP Karoliny Lewickiej „po jej krytycznym wywiadzie z Glińskim”. „To przedsmak tego, co może grozić dziennikarzom w Polsce, kiedy wykonują swoją pracę” – wyraził swoją opinię szef DJV i zaapelował do instytucji europejskich o „baczną obserwację tego, co dzieje się w Polsce”.