Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Prokuraturą w dziennikarzy „GP”

Zarząd publicznego Radia Merkury złożył w prokuraturze zawiadomienie o przestępstwie popełnionym przez byłego prezesa spółki, Filipa Rdesińskiego i byłego dziennikarza rozgłośni, Rafała Kotoms

Autor:

Zarząd publicznego Radia Merkury złożył w prokuraturze zawiadomienie o przestępstwie popełnionym przez byłego prezesa spółki, Filipa Rdesińskiego i byłego dziennikarza rozgłośni, Rafała Kotomskiego. Obaj są publicystami „Gazety Polskiej”. Zdaniem przedstawicieli Merkurego, mieli działać na szkodę rozgłośni. Według Kotomskiego pozew ma charakter politycznych represji ze strony spółki, w której wpływami podzieliły się SLD i PO.

Do połowy października ub. roku Filip Rdesiński był prezesem poznańskiego Radia Merkury. Od początku był zaciekle atakowany przez „Gazetę Wyborczą” i polityków PO. Jeden z nich, Rafał Grupiński, nie zawahał się nawet publicznie mówić o potrzebie odwołania prezesa spółki, wybranego przez legalnie działającą radę nadzorczą.

W sierpniu 2010 r. kilkumiesięczną pracę w radiu rozpoczął Rafał Kotomski, który pełnił funkcję szefa redakcji programów autorskich i internetu. Odszedł na własną prośbę, nie godząc się ze zmianami w zarządzie i radzie nadzorczej, które podjęła medialna koalicja PO-SLD. Po rozwiązaniu umowy Radio Merkury odmówiło wypłacenia Kotomskiemu pieniędzy wynikających z umowy o zakazie konkurencji. Ten złożył pozew do sądu pracy, a sprawa ma rozpocząć się 8 marca.

Tymczasem w odpowiedzi na pozew Radio Merkury zawiadomiło prokuraturę o przestępstwie, jakiego rzekomo mieli dopuścić się obaj dziennikarze, podpisując umowę o zakazie konkurencji i narażając radio na straty finansowe. – Odbieram te zarzuty jako klasyczny przykład represji wobec inaczej myślących dziennikarzy – mówi Rafał Kotomski w rozmowie z portalem niezależna.pl. – Padają absurdalne oskarżenia, sugerujące działanie w zmowie i złą wolę ze strony prezesa Rdesińskiego i mojej. Przedstawiciele Radia Merkury wiedzą, że nie mogą niczego takiego udowodnić, a umowa o zakazie konkurencji została zawarta zgodnie z prawem. Dlatego przypuszczam, że chodzi im wyłącznie o podważenie mojej wiarygodności jako publicysty i reportera.


Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska