Polski środkowy jest specjalistą od double-double, czyli dwupunktowej zdobyczy w kategoriach punktów i zbiórek. Do okazałego dorobku punktowego dodał 11 zbiórek. Miał jeszcze dwie asysty i jeden blok. Tym samym zaliczył dziesiąte double-double w tym sezonie i czwarte w ostatnich sześciu spotkaniach. Gortat ma powody do zadowolenia, bo awansował w piątkowy wieczór do grona zawodników, którzy na parkietach NBA przekroczyli granicę 1000 zbiórek! Wcześniej Marcinowi udało się złamać magiczną barierę 1000 punktów na parkietach NBA (5 lutego w przegranym meczu z Oklahoma City Thunder).
Już po pierwszej kwarcie ekipa z Arizony prowadziła różnicą 21 punktów (35:14). W ofensywie "Słońca" błyszczały dzięki duetowi Steve Nash - Vince Carter. Co ciekawe, ten pierwszy jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii Kanady, a ten drugi przez wiele lat był liderem... Toronto Raptors. Ostatecznie Nash zakończył mecz z dorobkiem 11 asyst i 7 punktów, a Carter 17 punktów i 6 przechwytów.
Prowadzenie "Suns" ani przez chwilę nie było zagrożone. W kolejnych odsłonach przyjezdni kontrolowali przebieg spotkania, a duży udział w tym miał nasz reprezentant – skuteczny pod obiema tablicami. Tym razem polski center przebywał na parkiecie 33 minuty i 45 sekund, a jego rywal do miejsca w składzie - Robin Lopez niewiele ponad 11 minut.
Z bilansem 29 zwycięstw i 27 porażek „Słońca” zajmują nadal dziesiąte miejsce w Konferencji Zachodniej, a drugie w Pacific Division, za Los Angeles Lakers, którzy legitymują się bilansem 41-19. Do zajmujących ex aequo ósme miejsce w Konferencji Utah Jazz i Memphis Grizzlies koszykarzom z Phoenix brakuje trzech zwycięstw. Pogoń za rywalami nie będzie jednak łatwa. Przed ekipą z Arizony kolejne mecze wyjazdowe, kolejno z: New Jersey, Indianą, Bostonem, Milwaukee oraz Oklahomą. Na własny parkiet Phoenix wróci dopiero 8 marca.