53 procent respondentów chce zmian. Kamery w lokalach wyborczych oraz transmisji z liczenia głosów chce 21. procent badanych. 20 proc. uważa, że PKW powinna być wybierana na kadencje, a 16 proc. chciałoby głosować przez internet. „Co dziesiąty badany uważa, że do kodeksu wyborczego powinien wrócić usunięty w 2011 r. obowiązek podawania przyczyny uznania głosu za nieważny” – czytamy na rp.pl.
Przezroczyste urny wyborcze, wprowadzenie rubryki „nie głosuję na żadnego z powyższych” oraz uzupełnienie PKW politycznymi nominatami popiera 6 proc. ankietowanych.
Poparcie społeczeństwa ma więc partia Jarosława Kaczyńskiego. I od razu pojawił się problem. Julia Pitera z PO uważa, że zmiany w prawie wyborczym to „histeria opozycji” i mówi o kosztach. Zaznacza, że instalacja kamer w każdym z 27 tys. lokali wyborczych oraz wynajęcie do nich po dwóch ludzi do obsługi kosztowałoby 300 mln zł.
- Demokracja kosztuje - odpowiada Jarosław Sellin z PiS i dodaje, że znaleźliśmy się w grupie krajów, które mają kłopoty z demokracją, bo przesunęliśmy się na Wschód.