– Zrobię wszystko, by wszelkie próby podziału, napuszczania jednych na drugich, spełzły na niczym. My, jako rodziny smoleńskie, mamy zbyt wielką sprawę do wygrania – podkreślała w Telewizji Republika Skrzypek.
To reakcja na ostatnie doniesienia, dotyczące listu ws. pomnika upamiętniającego ofiary smoleńskiej tragedii.
Kancelaria Prezydenta Bronisława Komorowskiego – w odpowiedzi na pytania portalu niezalezna.pl – przyznała, że treść listu, w którym część rodzin smoleńskich domaga się postawienia pomnika upamiętniającego katastrofę, powstawał przy aktywnym udziale prezydenckiego ministra.
– Delikatnie mówiąc jest to niezręczna sytuacja. Od kilku dni podejrzewaliśmy – ja i inni przedstawiciele rodzin smoleńskich niezaproszeni do inicjatywy – że wyszła ona od kancelarii Komorowskiego – powiedziała Skrzypek. Według wdowy po śp. Sławomirze Skrzypku, otoczenie prezydenta próbuje grać sprawą Smoleńska przed przyszłorocznymi wyborami.
– W ogóle wydaje mi się, że to, iż to rodziny smoleńskie ubiegają się o pomnik dla delegacji, która zginęła 10 kwietnia 2010 r., jest niestosowne. To nie ja powinnam się o to starać, bo przecież mój zmarły mąż, oprócz tego, że był dla mnie najbliższą osobą, był też urzędnikiem tego państwa – zaznaczyła Dorota skrzypek.
Podobną opinię wyraził Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka.– Wystawienie pomnika swoim poprzednikom powinno być obowiązkiem obecnie rządzących – podkreślił.
Według niego, środowisko Bronisława Komorowskiego zaczęło knuć spisek wokół sprawy pomnika.