Dziewczynka wyszła na dach w poniedziałek po południu. "Na miejsce natychmiast po wezwaniu pojechali policjanci i strażacy z wozem wyposażonym w wysięgnik. Kiedy tam dojechali, dziecka nie było już na dachu" – poinformował rzecznik bielskich policjantów asp. szt. Roman Szybiak.
Policjanci ustalili, z którego mieszkania dziewczynka najprawdopodobniej wyszła na dach. Po dłuższej chwili drzwi otworzyła policjantom 36-latka pod wpływem alkoholu.
Badanie alkomatem wykazało w jej organizmie ponad 2 promile alkoholu.
"Według ustaleń mundurowych, 6-letnia dziewczynka wyszła na dach przez taras za swoim psem, który tam uciekł, a następnie sama wróciła do mieszkania. Dziecko zostało przekazane pod opiekę członkom rodziny"
– powiedział Roman Szybiak.
Śledczy sprawdzają, czy matka nie naraziła dziewczynki na bezpośrednie zagrożenie utraty życia lub zdrowia. "Jeśli zarzuty potwierdzą się, będzie jej groziła kara nawet do 3 lat więzienia. O sprawie zostanie także powiadomiony sąd rodzinny w celu sprawdzenia, czy 36-latka właściwie opiekuje się córką" – dodał rzecznik bielskiej policji.