Platforma Obywatelska obiecywała obywatelom wiele. Poprawę dostępności do świadczeń zdrowotnych (a wszyscy widzimy kolejki do specjalistów), bezpieczeństwo energetyczne (mamy droższy gaz i prąd), obniżenie podatków i danin publicznych (w 2011 r. podwyższono VAT do 23 procent, obiecywano, że tylko do 2014 r.), miały być też laptopy dla gimnazjalistów. Nie trzeba pisać ile z tego zostało spełnione.
Jeden z członków rządu w rozmowie z „DGP” potwierdza, że jednym z pomysłów rządu jest „odmrożenie płac w sferze publicznej”. Koalicja myśli o pracownikach budżetówki, których pensje nie rosną od 2008 roku. „Hamuje je wciąż trudna sytuacja finansowa państwa” – czytamy na dziennik.pl. - „Odmrożenie płac w budżetówce przed wyborami na pewno przyniosłoby efekt polityczny. Taka zmiana bez wątpienia dałaby koalicji wyborcze punkty. Na razie nie wiadomo, jak długo wypłacano by wyższe pensje”.
Podwyżki dla 200 tys. urzędników będą kosztowały ponad 3 mld zł.
A dzisiaj w Sejmie planowane jest wystąpienie Donalda Tuska. Zapewne premier rozwinie listę przedwyborczych obiecanek.