Syndyk masy upadłościowej Amber Gold Józef Dębiński poinformował dziś, że na sprzedaż wystawił 71 sztabek kolekcjonerskiego złota o wartości ponad 307 tys. zł i 50 sztabek srebra o wartości ponad 9 tys. zł. Kupić można było m.in. sztabki z serii "Poczet Władców Polskich" i "Matka Boska Częstochowska". Sztabki wytopiła szwajcarska firma Produits Artistiques Metaux Precieux.
Syndyk powiedział, że w przetargu wpłynęła tylko jedna oferta (z Rzeszowa). Jak wyjaśnił, „oferta została odrzucona, bo zainteresowany proponował cenę zakupu kruszców o 30 proc. niższą od ceny zaproponowanej przez syndyka”. Zaznaczył, że „sędzia komisarz zdecydował, że sprzedaż jest niedozwolona, jeżeli cena będzie niższa od ceny wystawienia w przetargu”. Zapowiedział, że w drugiej połowie czerwca będzie podjęta druga próba sprzedaży kruszców kolekcjonerskich. Wtedy też na sprzedaż ma być wystawione złoto inwestycyjne.
W gdańskiej siedzibie Amber Gold zabezpieczono ok. 57 kg złota, srebra i platyny. Wartość kruszców szacuje się na ok. 8 mln zł. Metale szlachetne miały być zabezpieczeniem lokat, jakie zakładali klienci parabanku.
Według łódzkiej prokuratury prowadzącej śledztwo ws. Amber Gold, b. prezes tej spółki Marcin P. i jego żona Katarzyna P. - działając wspólnie i w porozumieniu - w ramach tzw. piramidy finansowej doprowadzili w sumie ok. 15 tys. osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie ponad 850 mln zł (równowartość założonych lokat przez wszystkich klientów).
Ustalono, że Marcin P. i jego żona wypłacili sobie w sumie 18,8 mln zł pensji. Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce, działała od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.