Donald Tusk podkreślił, że w odniesieniu do rewelacji ujawnionych przez Pawła Piskorskiego, doniesienia te zdementował jednoznacznie wskazywany przez Piskorskiego Jan Krzysztof Bielecki.
- Piskorski zarówno w książce, jak i w wypowiedzi w tygodniku „Wprost” prowadzi dość typową w Polsce kampanię polityczną i promocję książki. To zestawienie prawdy, półprawd i zwykłych kłamstw – mówił Tusk.
Premier wskazywał na małą wiarygodność Pawła Piskorskiego i ironizował, że jest ona zapewne na podobnym poziomie jak wiarygodność jego słynnych już oświadczeń majątkowych.
- Wiem dlaczego wyrzucałem go z PO – oświadczył Donald Tusk i jeszcze raz podkreślił, że w zarzutach Piskorskiego doszło do pomieszania prawdy, insynuacji i zwykłego kłamstwa - Wszystkich zainteresowanych zapraszam, wbrew temu co mówi Piskorski, nigdy nie kupiłem domu w Sopocie. Mam dwa mieszkania 60- i 40-metrowe. Nie brałem żadnej pożyczki od CDU – dodał premier.
Jednocześnie Tusk oznajmił, że nie może pozwać Pawła Piskorskiego w trybie wyborczym, ponieważ tryb ten dotyczy wyłącznie kandydatów w wyborach. O ewentualnym dalszym postępowaniu premier ma zdecydować po lekturze książki.
- Na pewno w czasie kampanii nie będę dostarczał Pawłowi Piskorskiemu satysfakcji. Dalsze kroki przewiduję po zakończeniu kampanii. Apeluję, żeby Paweł Piskorski przedstawił dowody. Sprawami finansowymi w partii którą prowadziłem zajmował się wówczas właśnie Paweł Piskorski i to do niego należy kierować dalsze pytania – mówił Tusk.