Z naszych informacji wynika, że postanowienie Wojskowej Prokuratury Okręgowej o przeprowadzeniu badań zapadło 30 stycznia. I chodzi o badanie próbek pobranych CZTERY LATA TEMU w Rosji, tuż po katastrofie smoleńskiej, a przekazanych do Polski już półtora roku temu.
Kuriozalne jest, że po tak długim czasie wojskowi śledczy postanowili zbadać próbki, ale szokujące są również wytyczne przekazane biegłym czego powinni szukać. Jak dowiedział się portal niezalezna.pl sprawdzana będzie obecność w próbkach pobranych z ciała Przemysława Gosiewskiego alkoholu oraz środków odurzających. Poza tym... tlenku węgla. Biegli mają się również wypowiedzieć o ewentualnych poparzeniach na ciele. Jeśli takie ślady były, to prokuratorzy chcą wiedzieć kiedy powstały. Podczas katastrofy czy wcześniej?
- Ostatnie wytyczne są o tyle dziwne, że bliskich nie pytano, czy śp. Przemysław Gosiewski miał takie obrażenia - dowiedzieliśmy się. - Można przypuszczać, że obecne działanie prokuratury mają wykazać, czy doszło do pożaru na pokładzie tupolewa.
Przypomnieć należy, że wojskowi prokuratorzy dysponują próbkami pobranymi po ekshumacji ciała przeprowadzonej w marcu 2012 roku, a jednak zdecydowali się badać próbki pobrane w Rosji przez Rosjan. Jaki tam bałagan wówczas panował, i jak bezczeszczono zwłoki ofiar katastrofy smoleńskiej, najlepiej świadczy, że po ekshumacji w ciele śp. Przemysława Gosiewskiego odkryto zaszyte rozmaite przedmioty.