Wczoraj odnalazł się poszukiwany przez rodzinę od dziewięciu dni Dmitrij Bułatow, jeden z przywódców Automajdanu. 22 stycznia milicjanci pobili wtedy w Kijowie grupę aktywistów, którzy zostali zwabieni do jednego ze szpitali w Kijowie informacją o znajdujących się tam działaczach ruchu. Gdy przyjechali na miejsce, zostali otoczeni, brutalnie potraktowani, a ich pojazdy - zniszczone. Funkcjonariusze pobili i zatrzymali 18 osób.
Niektóre ukraińskie media twierdziły, że milicja, znęcając się nad zatrzymanymi, odpowiadała w ten sposób na upokorzenia, których jej funkcjonariusze i ich współpracownicy doznawali od demonstrantów sprzeciwiających się władzom.
Na przywódców Automajdanu, Dmitrija Bułatowa, Siergieja Koba i Ołeksijeja Hrycenke został wystawiony nakaz aresztowania. Na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych można przeczytać, że ci trzej działacze ukrywają się przed władzami.

(mvs.gov.ua)
Dmitrij, Siergiej i Ołeksij są oskarżeni o naruszenie rozdziału 2 art 294 Kodeksu Karnego Ukrainy o organizacji masowych zamieszek, którym towarzyszy przemoc, rozbiórka obiektu, napaść na budynek, aktywny udział w masowych zamieszkach, które spowodowały śmierć ludzi lub inne poważne konsekwencje.
Automajdan zajmuje się pomocą rodzinom swych aresztowanych aktywistów, zbiera informacje o podpalanych samochodach, a za kilka dni zamierza zacząć przeprowadzać większe akcje – zapowiada Katarina ze sztabu tego antyrządowego ruchu kierowców w Kijowie.
Zobacz jak wygląda teraz Bułatow
