- Wbrew różnym komentarzom w Internecie, zapewniam że nie jest to córka wiceministra - poinformowała portal niezalezna.pl rzeczniczka prasowa ministerstwa, Patrycja Loose. Jak zapewnia przedstawicielka resortu, żadna z córek wiceministra Stanisława Chmielewskiego nie nazywa się tak i nie jest tą osobą, którą zatrzymała policja w zeszłym tygodniu.
Tymczasem jak pisała niezalezna.pl sam minister sprawiedliwości Marek Biernacki powielił z kolei inną plotkę dotyczącą tożsamości Izabelli C. W związku z pismem o sprostowanie które otrzymał w odpowiedzi, szef resortu przygotowuje pismo, w którym przeprosi mecenas Izabelę Chmielewską i ustosunkuje się do jej krytycznych uwag.
- Mówiąc o radcy prawnym w kontekście ujawnionych w mediach danych osobowych de facto wskazał Pan mnie jako sprawcę niepochlebnego czynu, a którego nie popełniłam, nie licującego z godnością i powagą zawodu zaufania publicznego - czytamy w oświadczeniu do ministra Biernackiego, w który m mecenas Chmielewska zauważa, że "jest jedynym radcą prawnym o zbieżnym ze sprawczynią zdarzenia imieniu i nazwisku".
Jak udało nam się ustalić, minister Biernacki już przygotowuje odpowiedź, a w swoim piśmie oprócz ubolewania, będzie tłumaczył, że to nie on zasugerował że sprawczyni jest radcą, ale zrobił to przedstawiciel Informacyjnej Agencji Radiowej, z którym rozmawiał, a on jedynie się do tego odniósł.
Cała sprawa zainteresowała innych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, którzy nie kryją swojego krytycznego stosunku do całej sprawy. - W USA publikuje się zdjęcia i nikt nie robi problemu. U nas nazwiska skazanych w wykonaniu wyroku i dym - napisał prokurator Okręgowy w Zielonej Górze, Alfred Staszak na swoim profilu na Twitterze. Aż trudno uwierzyć - napisał krótko Bartek Przymusiński, sędzia i prezes Oddziału Wielkopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, komentując wypowiedzi ministra Biernackiego.