Zapraszał Pan wielokrotnie członków Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych do debaty, ale apele pozostały bez odpowiedzi. Jak więc ocenia Pan fakt, że w środę 30 stycznia, w siedzibie Gazety Wyborczej, odbędzie się spotkanie z członkami PKBWL i jej przewodniczącym Maciejem Laskiem?
Traktuję to spotkanie jako kontynuację kłamstwa smoleńskiego. Wygląda, jakby Maciej Lasek chował się za plecami „Gazety Wyborczej”. Ucieka przed uczciwą, naukową debatą, wybierając propagandową funkcję gazety, która od początku oskarżała polskich pilotów i koncentrowała się na mówieniu nieprawdy w sprawie Smoleńska. Przewodniczący Lasek ucieka przed otwartą debatą z naukowcami, gdzie miałby również możliwość bronienia swoich racji. To jest rzecz nie tyle zaskakująca, ale kompromitująca dla rządu Donalda Tuska, którego w tej sprawie Lasek reprezentuje. Jego zachowania najlepiej oddają poziom badania wypadków lotniczych w Polsce i stopień ich profesjonalizmu. Przy działaniu pana Laska nawet Edmund Klich zaczyna wyglądać na człowieka bardziej kompetentnego i obiektywnego. Być może dlatego przewodniczący PKBWL tak się zachowuje, ponieważ wie jak bardzo kompromitują go jego własne działania.
Jakie działania ma Pan na myśli?
Przypomnijmy, że Maciej Lasek podpisał w lutym 2011 roku list, który jest w dyspozycji zespołu parlamentarnego, gdzie stwierdza, że komisja nigdy nie badała wraku. Jego podpis, wraz z podpisami pozostałych 23 członków rządowej komisji, tam widnieje. Zasłonięcie się propagandową tubą „Gazety Wyborczej” pozwala mu uciec od faktów, które świadczą o niedopełnieniu obowiązków, które na nim spoczywały.
Jakie są szansę by odbyła się otwarta debata z naukowcami na temat wyniku ich badań?
Zobaczymy czy któryś z członków komisji będzie miał odwagę zjawić się 5 lutego na debacie ekspertów i stanąć naprzeciwko naukowców - nie polityków, bo politycy nie będą brali w niej udziału – i odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące kłamstw, fałszerstw i nieprawd jakie znalazły się w rządowym raporcie.
Jak Pan sądzi, skąd pomysł by o katastrofie smoleńskiej debatować w siedzibie „Gazety Wyborczej”?
Miejsce, w którym odbędzie się to spotkanie, przesądza o jego jakości. To nie jest uniwersytet, sejm, czy inne niezależne forum, tylko budynek gazety, która jest stroną w tej sprawie. „Gazeta Wyborcza” od początku stała po stronie atakującej polskich pilotów, generała Andrzeja Błasika i usprawiedliwiała rosyjskie kłamstwa. Możliwość obiektywnej dyskusji w takiej sytuacji jest mocno wątpliwa.