Kierowca autobusu, motocyklista oraz pracownik pobliskiego zakładu byli świadkami ostatnich sekund tragicznego lotu rządowego tupolewa. Ich zeznania są sprzeczne z tym, co znalazło się w raportach MAK‑u i Millera.
Nikołaj Szewczenko, kierowca autobusu z Pieczerska do Smoleńska, mówi, że widział samolot, który przelatuje nad szosą. Według oficjalnych wersji to właśnie nad drogą tupolew miał lecieć odwrócony podwoziem do góry, po wykonaniu półbeczki. – Szedł bardzo nisko. Myślałem, że spadnie na drogę. Ale miał pozycję taką, jak się podchodzi do lądowania, brzuchem w dół. Zrozumieliście jak? Kołami w dół – mówi Szewczenko zdumionym dziennikarzom.
– Rozmawialiśmy przynajmniej z trzema świadkami ostatnich sekund lotu tupolewa, którzy twierdzą, że nie byli przesłuchiwani ani przez polską, ani przez rosyjską prokuraturę – mówi autorka filmu „Anatomia upadku”, dziennikarka „Gazety Polskiej” Anita Gargas.
Prokuratorzy wojskowi nie chcą ujawnić, czy rozmawiali z bohaterami filmu. – Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje protokołami przesłuchania ponad 1000 świadków. Jednocześnie nie podaje do publicznej wiadomości danych osobowych ani informacji na temat treści ich zeznań – mówi rzecznik prasowy kpt. Marcin Maksjan.
Na pytanie, czy śledczy zapoznali się już z filmem „Anatomia upadku”, kapitan potwierdza, że otrzymali już jego egzemplarz oraz wniosek o załączenie materiału jako dowodu. Nie zapadła jeszcze decyzja w tej sprawie.