Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

70. rocznica urodzin Jonasza Kofty

Jonasz Kofta urodził się 70 lat temu, 28 listopada 1942 roku. Specjalnie dla portalu Niezalezna.pl artystę wspomina Marcin Wolski.

Autor:

Jonasz Kofta urodził się 70 lat temu, 28 listopada 1942 roku. Specjalnie dla portalu Niezalezna.pl artystę wspomina Marcin Wolski. – To jedna z najwybitniejszych postaci poetów polskiej piosenki – mówi.

Jonasz Kofta był jednym z największych poetów polskiej piosenki, wymienianym obok Agnieszki Osieckiej, Jeremiego Przybory, Wojciecha Młynarskiego. Wiele jego wierszy stało się przebojami, jak np. „Jej portret”, "Pamiętajcie o ogrodach", "Kwiat jednej nocy", "Buba", "Wakacje z blondynką", "Autobusy zapłakane deszczem", "Samba przed rozstaniem".

Urodził się 28 listopada 1942 r. na Wołyniu w rodzinie Mieczysława i Marii Koftów. Po wojnie zamieszkał z rodzicami we Wrocławiu, gdzie jego ojciec współzakładał rozgłośnię Polskiego Radia. W następnych latach Koftowie mieszkali min. w Łodzi i Poznaniu. W 1961 r. Janusz ukończył liceum plastyczne i rozpoczął studia na Wydziale Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Podczas studiów, w 1962 r., Janusz Kofta wspólnie z Adamem Kreczmarem, Janem Pietrzakiem, Janem Tadeuszem Stanisławskim, Stefanem Friedmanem i Wojciechem Młynarskim, powołali do życia kabaret „Hybrydy”. W 1967 r. został on przekształcony w Kabaret Autorów „Pod Egidą”. Debiutem literackim Kofty były fraszki m.in. „Warsztat filozoficzny", „O smutnych ludziach" i „Hasło" opublikowane w 1966 r. przez tygodnik „Szpilki”. Następne wiersze, satyry i teksty piosenek drukowane były na stronach „Szpilek", „Radaru", „Płomyka", „ITD.". Kofta współpracował też z Polskim Radiem, dla którego wspólnie z Janem Pietrzakiem stworzył cykl „Duet liryczno-prozaiczny”, zaś ze Stefanem Friedmanem przez lata współtworzył kabaretowe programy „Dialogi na cztery nogi” i „Fachowcy”.

Kiedy czeski student Jan Palach w 1969 r. oblał się benzyną i podpalił, by w ten sposób zaprotestować przeciwko wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego do Pragi, Kofta pisał: "Ostatni Ikar wczoraj spadł/ Nakryła go powieka fali/ Ulgę mu przyniósł wtedy chłód/ Bo kiedy spadał, to się palił". Po wydarzeniach w latach 70. w Radomiu i Ursusie napisał "Szary poemat": "Już się nie zrośnie nigdy noc na pół przecięta/ Tak ogromnieje co ogromne/ Niektórzy piją, by zapomnieć/ Ja piję, żeby zapamiętać".

Jonasz Kofta zmarł w wyniku powikłań po zakrztuszeniu się podczas posiłku w Warszawie 19 kwietnia 1988 r. wieku zaledwie 46 lat. Upamiętniono go m.in. ustanowieniem nagrody (Grand Prix) jego imienia przez Ogólnopolski Przegląd Piosenki Autorskiej. W 1994 r. nagrodę „Jonasz” im. Jonasza Kofty w kategorii twórczości kabaretowej i literackiej ustanowiła redakcja rozrywki Programu III Polskiego Radia.



Jonasza Koftę osobiście poznał pisarz Marcin Wolski, który zastanawia się, jak Kofta poradziłby sobie dzisiaj, w czasach niezbyt przychylnych satyrykom. - Skala jego talentu była jednak tak ogromna, że dałby radę – mówi Niezależnej.pl.

- Traktowałem go jako swojego mistrza, choć między nami różnica wieku nie była zbyt duża. Uważam go za jednego z dwójki-trójki najwybitniejszych poetów polskiej piosenki. Na równi z Agnieszką Osiecką. Jonasz był zawsze bardziej poetą niż satyrykiem – wspomina Marcin Wolski. - Trio tworzące kabaret „Pod Egidą” doskonale się uzupełniało. Pietrzak to była satyra obywatelska, Kreczmar – wszechstronny prozaik, a Jonasz dawał poezję.

- On był jednym z ostatnich przedstawicieli pokolenia „cyganów” polskiej poezji. Oczywiście, określając tak bohemę. Uwielbiał atmosferę knajpy, dyskusji, choć dyskutować z nim było trudno, bo to Jonasz z reguły mówił, mając grono zasłuchanych wielbicieli, a może bardziej wielbicielek – mówi nam Wolski. – Jonasz był erudytą. Jedyną jego wadą była słaba znajomość języków obcych. I nie chciał wyjeżdżać za granicę, aby się o tym nie dowiedziano. Pamiętam anegdotę, która raczej była prawdziwą historią, że Jonasz specjalnie zgubił dowód osobisty, nie chcąc wyrabiać paszportu. Nawet w tej małości był wielki.

- Kiedyś powiedział mi, że aby zobaczyć gwiazdy, trzeba wpaść do rynsztoka – podkreśla Marcin Wolski.



Autor:

Źródło: PAP,niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska