Szef PSL nie ma złudzeń. Rozporządzenie w sprawie sądów czy pozarządowa dyskusja o zmianach w podatku VAT, która przyniosła negatywne dla rządu konsekwencje, to kolejne oznaki niezgody pomiędzy odmienionym pod jego kierownictwem PSL a dryfującą Platformą Obywatelską z Donaldem Tuskiem na czele.
Piechociński ma wyraźny plan, by pokazać nowe, jego zdaniem, oblicze Stronnictwa i wygląda na to, że nie zawaha się postawić pewnych spraw na ostrzu noża. – Mamy za sobą pięć lat koalicyjnych doświadczeń i warto po prostu zrobić taki bilans dotychczasowej współpracy i jeśli trzeba – dokonać stosownej korekty – mówi dyplomatycznie w rozmowie z „Codzienną”. – Nadchodzi czas nieprzewidywalny, wymagający szybkich i sprawnych decyzji. W sobotę mamy Radę Naczelną, po niej ogłoszę swoją decyzję co do stanowiska wicepremiera – dodaje.
Już teraz wiadomo, że Piechociński nie odpuści ani jednego stołka ludowców w spółkach skarbu państwa. – Nie będziemy o nich rozmawiali. Nie były objęte umową koalicyjną – zapowiada szef PSL.
– Rezygnacja Waldemara Pawlaka nie oznacza przemeblowania. Nie wszyscy są zachwyceni naszymi rządami, ale dotąd koalicja unikała konfliktów. Mam nadzieję, że zmiana prezesa nie wpłynie na jej trwałość – mówił Donald Tusk.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
