Gdy przyprowadzono uczestników eksperymentu na miejsce badań, byli oni świadkami bójki, podczas której kilku silniejszych zbirów maltretowało samotną ofiarę. Bójka była oczywiście inscenizacją, ale o tym uczestnicy eksperymentu nie wiedzieli. Gdy potem pokazywano im zestaw dwudziestu kilku zdjęć różnych osób, poproszono ich aby intuicyjnie pokazali te, które wzbudzają w nich największą sympatię, i te, które wywołują najmocniejszą antypatię. Regułą było, że najgorsze skojarzenia wzbudzało zdjęcie ofiary bójki. Tego typu właśnie mechanizm wykorzystuje i prowokuje okładka „Newsweeka”. Chodzi o wdrukowanie w odbiorców tak silnych skojarzeń, aby reagowali wręcz fizjologiczną niechęcią. Są to zresztą metody stosowane przez propagandę totalitaryzmów. Smutne, że tego typu mechanizmy występują też we współczesnej Polsce.
