Dwa dni temu w „Super Expressie” ukazał się artykuł ujawniający poufne informacje dotyczące rodziny Marty Kaczyńskiej. Szczegóły udostępniła Prokuratura Rejonowa w Sopocie. Ujawnienie prywatnych informacji rodzinnych o sprawie rozwodowej Marty Kaczyńskiej sprzed kilku lat oraz jej córki Ewy prokuratura uzasadnia... ustawą o dostępie do informacji publicznej.
– Publikacja ujawnia informacje z życia intymnego i rodzinnego bohaterki artykułu. Ta sfera jest przez prawo wyjątkowo chroniona i ingerencja w nią jest niedopuszczalna nawet w wypadku osób publicznych – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Dorota Głowacka z Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Poufne dane ujawniła prokurator Barbara Skibicka. Próbowaliśmy wielokrotnie z nią się skontaktować, jednak przez cały dzień była dla nas nieosiągalna.
– Jestem bardzo zdziwiony postawą prokuratury. Normą w różnych instytucjach publicznych jest postawa odwrotna, nieudostępnianie informacji. W tym wypadku nie było żadnych podstaw prawnych, żeby w oparciu o ustawę, na którą powołuje się prokurator Skibicka, taką informację udostępnić. W tej sytuacji powinna zostać wydana decyzja odmowna, chociażby ze względu na ochronę prywatności – mówi „Codziennej” Krzysztof Izdebski, prawnik z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej.
– Ujawnienie informacji na temat mojej córki jest wyjątkowo bulwersujące i podważa autorytet instytucji, która powinna cieszyć się szczególnym zaufaniem obywateli. Ryzykując pociągnięcie do odpowiedzialności, prokurator Skibicka była skłonna naruszyć nie tylko moje prawo do prywatności, ale przede wszystkim mojego dziecka: kilkuletniej dziewczynki – mówi „Codziennej" Marta Kaczyńska.
– Po publikacji prasowej w dzienniku „Super Express” prokurator generalny zażądał od prokuratora apelacyjnego w Gdańsku przedstawienia szczegółowej informacji na ten temat – mówi „Codziennej” Maciej Kujawski z Prokuratury Generalnej. Generalny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych nie chciał komentować sprawy, twierdząc, że nie podlega ona pod jego kompetencje. Do czasu oddania tego numeru „Codziennej” do druku, nie otrzymaliśmy również żadnej odpowiedzi od rzecznika praw dziecka.
