Na szczęście nie poszedł w ślady wielu polityków i nie skorzystał z tzw. układów w celu zatuszowania sprawy. Nie tłumaczył się też, jak uczynił to syn prezydenta Lecha W., zjawiskiem „pomroczności jasnej". Co więcej, na stronach internetowych archidiecezji publicznie przeprosił za zaistniały incydent i oddał się do dyspozycji Ojca Świętego.
Dlatego to fatalne wydarzenie może paradoksalnie mieć wydźwięk pozytywny dla Kościoła. Winnicy Pańskiej bowiem szkodzi nie tyle sam grzech, co jego zamiatanie pod dywan.
