Jak poinformowała kom. Agnieszka Świerczewska z Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach, policjanci patrolujący w ub. tygodniu miasto zwrócili uwagę na mężczyznę przebiegającego przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Na widok radiowozu mężczyzna próbował schować się za pobliskim budynkiem.
"Po zatrzymaniu okazało się, że 34-letni mieszkaniec Siedlec ma przy sobie kominiarkę, gaz łzawiący, pieniądze oraz torbę ze sprzętem fryzjerskim" – powiedziała rzeczniczka.
Dodała, że mężczyzna utrzymywał, iż wszystkie rzeczy należą do niego, a kominiarkę kupił tylko po to, żeby... nastraszyć swoją dziewczynę.
34-latek przyznał się do winy dopiero wtedy, gdy policjanci stwierdzili ślady włamania do pobliskiego zakładu fryzjerskiego. Podejrzanemu grozi do 10 lat więzienia.