Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polska procesów politycznych

Trzeba wreszcie powiedzieć to jednoznacznie i głośno: w dzisiejszej Polsce odbywają się procesy polityczne.

Autor:

Trzeba wreszcie powiedzieć to jednoznacznie i głośno: w dzisiejszej Polsce odbywają się procesy polityczne. Ich istnienie dyskwalifikuje państwo i jego rzekomo demokratyczne i liberalne władze. A tymczasem dzisiejsze opracowania encyklopedyczne, historiograficzne czy socjologiczne historię procesów politycznych kończą z reguły na latach 80. Dalej jest już tylko wolność, praworządność i obiektywizm sądów.

Co to jest proces polityczny? Dla tych, którzy posługują się wyłącznie wyszukiwarką internetową, jest to pytanie bez odpowiedzi. Zawsze wyskakuje im podobnie ujmowane socjologiczne pojęcie jakiegoś ciągu zjawisk społecznych. Ba! Bo tu trzeba wpisać „procesy polityczne w Polsce”! Robimy tak i otrzymujemy wykładnię arcypoważnego źródła wiedzy – Encyklopedii PWN (wyd. 2010 r.): „procesy polityczne w Polsce 1944–1989 – forma eliminacji z życia polit. lub fiz. likwidacji przeciwników dyktatury partii komunist. prowadzona pozornie w majestacie prawa”. A co po roku 1989?

Miecugow i Szymborska potępiają amerykańskich szpiegów

Na podstawie doświadczeń z okresu stalinowskiego można procesem politycznym nazwać realizowaną w sądzie formalną procedurę, która jest odegraniem scenariusza zaprojektowanego poza sądem, gdzie także ustalony jest finał  – wyrok. Jeśli chodzi o okres PRL, ową zewnętrzną przestrzenią decyzyjną były przede wszystkim polityczne gabinety w Warszawie i Moskwie. Ale nawet w czasach absolutnej supremacji partii komunistycznej we wszystkich sektorach państwa nie bez znaczenia były intelektualne salony skomponowane personalnie wedle widzimisię komunistów. One także odgrywały pomocniczą dla czerwonej władzy rolę w marginalizacji lub fizycznym eliminowaniu politycznych i ideowych oponentów. Przykładem tego był tzw. proces Kurii krakowskiej w 1953 r., w rezultacie którego na karę śmierci skazano 27 stycznia trzech księży (Józefa Lelito, Michała Kowalika oraz Edwarda Hahlice’a), a czterech na długoletnie więzienie. W „Rezolucji Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego” napisano: „W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży (...) działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję”. Pod tą haniebną deklaracją służalstwa wobec komunistycznych morderców podpisani są m.in. Andrzej Kijowski, Bruno Miecugow (ojciec współautora „Szkła kontaktowego”), Sławomir Mrożek, Julian Przyboś, Maciej Słomczyński („Joe Alex”), Wisława Szymborska.

Zarówno w okresie PRL, jak i dzisiaj prawdziwy powód procesu politycznego zawsze był i jest zawoalowany – albo frazeologią szpiegowską (wczesny PRL), albo zarzutami o przestępstwa pospolite. Kiedyś rozklejających antykomunistyczne plakaty skazywano za śmiecenie, dziś wołających w Białymstoku „Donald, matole!” penalizuje się za to, że „krzykiem i hałasem zakłócili spokój i porządek publiczny przechodniom oraz interesantom i pracownikom Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku”. 

III RP, czyli PRL bis

W czasach komuny – i tej wczesnej, i tej „jaruzelskiej” – ludzi opozycji zamykano często i chętnie (w stanie wojennym najwyższy wyrok za działalność opozycyjną dostała Ewa Kubasiewicz – 10 lat), w III RP sławę pierwszego więźnia politycznego zyskał Adam Słomka (były działacz KPN), który na początku 2012 r. odsiedział 14 dni za utrudnianie ogłoszenia wyroku w sprawie autorów stanu wojennego. W III RP nie więzienie jest jednak skutkiem procesów skażonych polityczno-ideologiczną toksyną (choć trudno jest ocenić obecną skalę więziennej penalizacji przeciwników lokalnych sitw, niekiedy obejmujących także przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, od informacji o wyczynach których aż roi się na lokalnych forach internetowych). Liczne przypadki skazywania ludzi niechętnych obecnej władzy i stojącej za nią lewicowo-liberalnej elicie opiniotwórczej pokazują, że dzisiaj gnębi się przeciwników POwsko-PSLowskich rządów paskudnym uprzykrzaniem życia.

To najczęściej sądowy nakaz przeproszenia rządzącego polityka albo lewackiego salonowicza – plus grzywna. Niby nic strasznego, a jednak... Same prasowe przeprosiny to często koszt kilkunastu/kilkudziesięciu tysięcy zł. Ale to – choć nierzadko rujnujące skazanego finansowo – zło mniejsze. Złem większym jest upokorzenie często wybitnych intelektualnie i nieskazitelnych moralnie osób, które zostają przez sądy zmuszone do publicznych wypowiedzi całkowicie sprzecznych z ich przekonaniami. Do tego takie akty wymuszonej quasi-skruchy są fatalnym przykładem dla całej opinii publicznej, a dla ludzi młodych szczególnie – machinacji z ludzkim duchem i obiektywną prawdą.

Całość artykułu w tygodniku "Gazeta Polska"

Autor:

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane