Grzegorz Bierecki
twórca Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, senator PiS
1000 numerów tygodnika „Gazeta Polska” to wspaniałe osiągnięcie. Tym bardziej, że gazeta kojarzyła mi się zawsze z wielkim kamieniem, który tkwi w rwącym potoku i nie daje się porwać jego nurtowi. Przez sam fakt, że opiera się płynącej wodzie, wywołuje zamęt, tworzą się wokół niego zawirowania, potok się pieni. Ale przecież nie można z tego powodu stawiać zarzutów temu głazowi, bo to nie jego wina. To nie on wywołuje zawirowania i zamęt, tylko te siły, które w niego uderzają. A to, że „Gazeta Polska” stała się trwałym elementem polskiego życia medialnego oraz społecznego – przez fakt utworzenia znaczącego ruchu Klubów „Gazety Polskiej” – to ogromny sukces i dowód, że trzeba się trzymać trwałych zasad.
Życzę więc na kolejne lata Waszej pracy, aby te wody, które uderzają, opadły, ażeby ten kamień rósł i był coraz większy. A on rośnie wraz z liczbą czytelników, więc cieszę się bardzo, że w ostatnich dwóch latach tak wielu ludzi przekonało się do gazety i że Wasz tygodnik staje się jednym z najważniejszych pism w Polsce.
Prof. Wiesław Binienda
wykładowca i dziekan Wydziału Inżynierii Uniwersytetu Akron w stanie Ohio w USA
„Gazeta Polska” świeci przykładem swoją bezkompromisowością w dążeniu do prawdy o katastrofie smoleńskiej. Wielka determinacja gazety w odkrywaniu dowodów dotyczących tej tragicznej katastrofy, dokładne patrzenie na ręce władzy oraz roztoczenie obywatelskiego nadzoru nad śledztwem smoleńskim to czołowe osiągniecie Waszej działalności w ostatnich latach. Miejmy nadzieję, że owoce tej pracy już wkrótce umożliwią osądzenie winnych tej największej powojennej tragedii narodowej i wymierzenie sprawiedliwości za śmierć polskiej delegacji państwowej. Witalność i energia członków Klubów „Gazety Polskiej” w całym kraju napawa ogromnym optymizmem. Wierzę, że ten archipelag polskości stworzony przez gazetę wbrew wszelkim siłom i układom stanowi zdrową bazę, na której odbuduje się naród, o jaki modlił się Jan Paweł II. Jak wielu rodaków w kraju, ja również staram się z zagranicy dołożyć swoją cegiełkę do tej odbudowy. Jak wiemy, nie jest to łatwe zadanie.
Dwadzieścia lat dotychczasowej działalności „Gazety Polskiej” nie było usiane różami, ale mimo wielu przeszkód doprowadziło do sukcesu. Życzę, aby te następne 1000 numerów przyniosło jeszcze większe sukcesy – ku chwale Ojczyzny.
Adam Bujak
fotograf papieża Jana Pawła II
Jestem z „Gazetą Polską” co tydzień. Nie wyobrażam sobie tygodnia bez niej, bez prawdy i treści, które ona porusza. Obserwuję wiele spraw na żywo. Byłem np. na ostatnim marszu i uroczystościach w Warszawie i wiem, że będzie to pięknie uwypuklone w „GP”. Nie biorę do ręki gadzinówek, tylko „Gazetę Polskę”, bo piszecie prawdę.
Krzysztof Cugowski
lider i wokalista zespołu Budka Suflera
Bardzo się cieszę, że obok mediów tzw. głównego nurtu są również takie gazety, jak tygodnik „Gazeta Polska”, a od niedawna także dziennik „Gazeta Polska Codziennie”. Te tytuły są wszakże naturalną przeciwwagą dla największych mediów. A przecież pamiętamy jeszcze dobrze tamte nieodległe czasy, gdy wszystkie gazety i telewizje podawały tę samą oficjalną wersję informacji. Niezależne, wolne słowo musiało wtedy być drukowane w podziemiu, na powielaczach. Teraz możemy je na szczęście znaleźć także w Waszym tygodniku. Nie może być przecież powrotu do tamtych czasów i praktyk. Jestem za pluralizmem i cieszę się, że „Gazeta Polska” bardzo dobrze realizuje tę dziennikarską misję!
Ryszard Czarnecki
poseł do PE z ramienia PiS, były minister ds. europejskich w rządzie Jerzego Buzka
„Gazeta Polska” to prawdziwa Mała Ojczyzna dla tych wszystkich, którzy nie chcą kłaniać się okolicznościom, a prawdom kazać, by za drzwiami stały. Historycy docenią, ile środowisko „GP” zrobiło dla Niepodległości Polski. Mam poczucie, że my, ludzie redagujący gazetę, piszący do niej i czytający ją, współtworzymy historię naszego Kraju.
Prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska
socjolog, wiceprezes Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
„Gazeta Polska” powstała, jak sądzę, z bardzo prostego, choć nie dla wszystkich przekonującego powodu: ze sprzeciwu wobec budowania III RP z surowca, który Polacy odrzucili w sierpniu 1980 i 4 czerwca 1989 r. Tym surowcem był PRL ze swoimi zbrodniami, donosami, służbami specjalnymi, serwilizmem wobec ZSRS oraz uległością wobec ideologii komunizmu. Gazeta działała jak kompas stabilnie pokazujący to, co było gwałtem na demokracji, wolności i niepodległości nowej Polski. Stąd konsekwentne domaganie się instytucji rozliczającej zbrodnie PRL, a także wierne stanie przy Instytucie Pamięci Narodowej zarówno wtedy, gdy badał przeszłość, oddawał cześć Żołnierzom Wyklętym, jak i wtedy, gdy służył demokracji, pokazując lustracyjną prawdę o staro-nowych elitach III RP. To sprawiało, że przez lata istniała w osamotnieniu, narażona na niezrozumienie wagi spraw, które poruszała. Dzisiaj, gdy okazało się, że to ona, a nie zwolennicy wszczepienia w III RP wielu wad PRL miała rację, jest jej łatwiej.
Na zarzut, że była i jest tygodnikiem jednego tematu – po lustracji zajęła się głównie smoleńską tragedią – odpowiadam: może to prawda, ale nie jest jej winą, że nie ma równie zdeterminowanej konkurencji. A że są tego także negatywne konsekwencje? To prawda, ale „Gazeta Polska” jest takim kompasem, który chociaż pokazuje jeden kierunek, to wciąż się rozwija i zmienia. Gratulacje i serdeczne życzenia takiej Polski, w której będzie można spokojnie rozważać różne kwestie, bo problemy, o których „GP” pisze dzisiaj, zostaną rozwiązane.
Anna i prof. Tadeusz Jasudowicz
prawnik, wykładowca UMK w Toruniu
Towarzyszymy Wam od samych prapoczątków. Wycinamy i zbieramy wszystkie artykuły dotyczące katastrofy smoleńskiej. To bardzo cenne materiały. Cieszymy się, że jest również dziennik. Zawsze „Gazeta Polska” bardzo nam się podobała. Brakuje nam Jacka Kwiecińskiego. Był fantastycznym specjalistą zajmującym się sprawami polityki amerykańskiej. W związku z jubileuszem życzymy nie tysiąca, ale miliona numerów.
Wiesław Johann
prawnik, nauczyciel akademicki, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku
Niemal 20 lat temu na rynku medialnym miało miejsce bardzo istotne dla poszukującego rzetelnej informacji czytelnika wydarzenie: pojawił się pierwszy numer „Gazety Polskiej”. Od tamtej pory gazeta stała się dla mnie ważnym źródłem zarówno informacji, jak i komentarzy. Bo pokazuje polską rzeczywistość i codzienność poprzez pryzmat wydarzeń i opinii w sposób wiarygodny. Dostarcza
przede wszystkim solidnej wiedzy o Polsce i spełnia tym samym podstawowy dziennikarski obowiązek: obiektywizmu i uczciwości.
To nie kwestia mojego nastawienia do mediów prorządowych, ale tam nie znajduję tak rzetelnej informacji. Mogę natomiast jako stały czytelnik „GP” powiedzieć, że przez te 1000 numerów nie spotkałem się z materiałem, który okazałby się nieprawdziwy. A to oznacza spełnienie najważniejszej w moim przekonaniu dziennikarskiej powinności. I za to chciałbym wyrazić wszystkim dziennikarzom gazety uznanie.
A z drugiej strony, co dla mnie bardzo ważne, „Gazeta Polska” zrobiła ogromnie dużo dla naszej narodowej edukacji historycznej. To niesłychanie istotne, bo musimy pamiętać o naszej przeszłości, a „GP” realizuje to, ukazując nam wymazywanych wcześniej z kart historii bohaterów: Żołnierzy Wyklętych, takich postaci, jak rotmistrz Pilecki, gen. Fieldorf, Łupaszko, Ogień i inni. Chwała wam za to, bo naród bez historii ginie. Gazeta jest też ważna nie tylko ze względu na to, co publikuje, ale także poprzez organizowanie Klubów „GP”, które uaktywniają ludzi.
Na koniec chcę powiedzieć: oby jeszcze 1000 numerów, oby jeszcze 100 lat! A za to, co dotąd, dziękuję szefostwu z red. Sakiewiczem na czele i całemu znakomitemu zespołowi.
Marta Kaczyńska
córka śp. Pary Prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich
Kupuję „GP” co tydzień. Każdy numer tego tygodnika dostarcza mi rzetelnych i ciekawych informacji na temat polityki, gospodarki, spraw społecznych oraz historii. Na łamach gazety poruszane są tematy, o których wiele innych mediów milczy. Dzięki odwadze, determinacji i wierności ideałom prawdziwego dziennikarstwa redakcji tygodnika opinia publiczna staje się coraz lepiej poinformowana i świadoma kondycji naszego państwa.
Jestem niezwykle wdzięczna Redakcji za nieocenioną rolę, którą odegrała w ciągu ostatnich dwóch i pół roku, opisując sprawę katastrofy smoleńskiej. Niemal każdy numer tygodnika zawiera artykuł pełen merytorycznych argumentów podających w wątpliwość oficjalną wersję wydarzeń. Za sprawą dziennikarzy „GP” największa narodowa tragedia ostatnich dziesięcioleci nie została zepchnięta z obszaru zainteresowania opinii publicznej, a prezentowane przez „GP” okoliczności pozwalają czytelnikom na poznanie faktów, a nie „newsów” będących wytworem posmoleńskiej propagandy. Życzę Redakcji „Gazety Polskiej”, aby Wasza gazeta, pozostając wierna wartościom, z każdym tygodniem zyskiwała kolejne grona czytelników.
Jarosław Kaczyński
prezes PiS
Zdarzało się czasem w dziejach prasy, że jakaś gazeta odgrywała rolę szczególną, stawała się wyspą na oceanie kłamstwa. To właśnie przydarzyło się „Gazecie Polskiej”. Oczywiście Wasz tygodnik przeżywał różne fazy, ale generalnie rzecz biorąc, to właśnie taki przypadek.
Trzeba tu przy tym wyróżnić okres ostatnich kilku lat, kiedy ta właśnie cecha – walka o prawdę, o którą u nas tak bardzo trudno, stała się szczególnie intensywna. A w tym okresie trzeba jeszcze wyróżnić czas po tragedii smoleńskiej, kiedy rola gazety jest nie do przecenienia, wręcz gigantyczna, i to zarówno w wymiarze odnoszącym się bezpośrednio do informacji, które publikowane były na Waszych łamach – i tutaj w centrum cały czas jest prawda – ale chodzi także o inny wymiar, społeczny, czyli organizowanie różnych przedsięwzięć, które doprowadziły do tego, że tej sprawy nie dało się zamilczeć. Ona żyje i coraz więcej jest nadziei, że zakończy się dojściem do prawdy. Jest jeszcze wymiar najnowszy, bezpośredniej walki prowadzonej ostatnio o wolność słowa, czyli inicjatywa pochodów w obronie telewizji Trwam. Mieliśmy kilka dni temu ogromny marsz w Warszawie i pamiętam, że to właśnie gazeta je zapoczątkowała. Mogę zatem tylko gratulować, gratulować i jeszcze raz gratulować i powiedzieć, że przeszliście do historii prasy, do historii Polski i to do tej pięknej historii.
Redbad Klijstra
aktor i reżyser teatralny, telewizyjny i filmowy
Tak, jak mnie uczono w szkole holenderskiej, staram się raz w tygodniu kupić zestaw różnych gazet, aby dojść po swojemu do prawdy, która podobno leży pośrodku. Artykuły w „Gazecie Polskiej” na ogół bardziej mnie przekonują od innych swoją rzetelnością i rzeczowością. Ważne jest również przypominanie bohaterów, którzy wpadli w szczeliny historii.Najbardziej cenię jednak to, że często jest to jedyny tygodnik, który w ogóle podejmuje sprawy, na temat których ja, jako obywatel, oczekuję być informowany. Jestem wielkim fanem publicystyki Krystyny Grzybowskiej, jej błyskotliwego stylu oraz celności spostrzeżeń. Istnienie Waszej gazety jako jednej z kilku ze Strefy Wolnego Słowa jest ważne dla demokracji w Polsce. Życzę sobie jako Waszemu czytelnikowi i ludziom z mojego środowiska, by częściej były brane pod lupę kwestie zaniedbań i nepotyzmu w sektorze kultury i sztuki, jednocześnie życząc „Gazecie Polskiej” dalszej wytrwałości we wspieraniu rozwoju suwerennej wspólnoty narodowej.
prof. Zdzisław Krasnodębski
socjolog, filozof społeczny, profesor Uniwersytetu w Bremie
Demokracja jest bardzo trudnym systemem. Łatwo przeradza się w oligarchię, często staje się ochlokracją. Wymaga aktywności i świadomości obywateli, ich zainteresowania sprawami publicznymi. I potrzebuje mediów, które spełniają funkcje kontrolne wobec władzy oraz mają odwagę występować przeciw utartym opiniom i dominującym trendom. „Gazeta Polska” od samego początku spełniała doskonale tę funkcję. Była gazetą niepokorną, odważną, czasami buntowniczą. Jej dziennikarze często płacili wielką cenę za swoją postawę. Wyjątkowa jest rola, jaką „Gazeta Polska” pełni w polskim życiu publicznym od 10 kwietnia 2010 r. Była jedną z nielicznych gazet – obok „Naszego Dziennika” i przez jakiś czas „Rzeczpospolitej” – które nie stały się tubą rządzących. Nie wzięła udziału w mataczeniu i zacieraniu śladów, lecz dążyła do odkrycia prawdy o tragedii smoleńskiej. Wokół niej – w Klubach „Gazety Polskiej” powstałych w kraju i za granicą – skupiali się ludzie, którzy domagali się rzetelnego śledztwa i ukarania winnych.
„Gazeta Polska” stała się najważniejszym chyba organem prasowym ruchu społecznego, który nazwał się Konfederacją Wolnych Polaków. Wszyscy wolni Polacy, dla których demokracja nie jest pustym słowem, mają powód, by z okazji jubileuszu dziękować dziennikarzom i pracownikom „GP” za ich pracę i nieustępliwość.
Paweł Kukiz
wokalista, muzyk i aktor, lider zespół Piersi
Życzę oczywiście „Gazecie Polskiej” z okazji 1000. numeru wszystkiego najlepszego, choćby dlatego, że jesteście bardzo potrzebni. Jesteście przecież na pewno najbardziej wyrazistą gazetą opozycyjną. Życzę Wam zatem z okazji tego jubileuszowego numeru rzetelności, niezależności i zdrowej prawicowości, która służy ojczyźnie. A podstawowe moje życzenie, to abyście służyli zawsze i przede wszystkim Polsce, w duchu tradycyjnym, prawicowym, tożsamościowym i historycznym, bez oglądania się na frakcje polityczne. Podstawową sprawą jest niezależność, którą ma w nazwie Wasz internetowy portal Niezalezna.pl. A dla gazety niezależność od samego początku jest przecież hasłem najważniejszym.
Michał Lorenc
kompozytor, autor muzyki m.in. do filmów „Czarny czwartek” i „Różyczka”
Cieszę się, że wychodzi już 1000. numer gazety, której byt tak wiele razy był przecież zagrożony. Nie mam przy tym najmniejszych złudzeń, że są i będą podejmowane kolejne próby niszczenia Waszego pisma, które uparcie podważa narrację obowiązującą w mainstreamowych, lewackich mediach. Życzę Wam i sobie, by pisanie prawdy o rzeczywistości stało się naturalnym i powszechnym kanonem obowiązującym wśród dziennikarzy we wszystkich mediach, a Wasza walka o prawdę i wolność okazała się walką Dawida z Goliatem.
Katarzyna Łaniewska
aktorka teatralna, telewizyjna i filmowa
Nie przypuszczałam, że „Gazeta Polska” ma już za sobą aż 1000 numerów, czyli że jest już z nami od 1000 tygodni! A od niedawna towarzyszy jej także młodsza „Gazeta Polska Codziennie”. To naprawdę wielkie osiągnięcie – aż nie chce się wierzyć, że to już tak długo. Jesteście moją gazetą, którą czytam od początku, choć ostatnio czytanie drobnego druku przychodzi mi już coraz trudniej. „Gazeta Polska” jest zawsze ciekawa, aktualna, zawsze pisze prawdę i właśnie dlatego jest moją gazetą. Obok hasła „Cała Polska czyta dzieciom” zaproponowałabym więc chętnie podobne: „Cała Polska czyta »Gazetę Polską«”! Życzę Wam, aby nakład stale się rozrastał, aby gazeta nadal się rozwijała, aby była dostępna we wszystkich kioskach i wyłożona w widocznym miejscu. Życzę też mniej procesów redaktorowi naczelnemu. A na koniec, życzę nam wszystkim i gazecie, aby mogła coraz więcej pisać o dobrych rzeczach w naszej ojczyźnie.
Antoni Macierewicz
historyk, współtwórca KOR, były minister spraw wewnętrznych i twórca Służby Kontrwywiadu Wojskowego
Przede wszystkim serdecznie gratuluję 1000 numerów. To znakomite osiągnięcie: publikować tak długo w tak ciężkich warunkach. „Gazeta Polska” od początku była przecież strażnikiem pilnującym w III RP praworządności, jawności życia publicznego, patrzącym na ręce władzy i pokazującym patologie i korupcję. Bez gazety trudno sobie w ogóle wyobrazić ujawnianie rzeczywistych mechanizmów, które zatruwały polską politykę w ciągu ostatnich lat i trudno sobie wyobrazić możliwość zmiany tego stanu rzeczy. To właśnie Wasz tygodnik dostarczał przecież informacji i formułował fundamenty naszej wiedzy, pozwalające zmieniać tę rzeczywistość. Gazeta była stale z nami obecna i za to należy się całemu zespołowi, autorom, redaktorom i kierownictwu naprawdę serdeczna wdzięczność. Mam nadzieję, że zdążymy jeszcze obchodzić drugie 1000 numerów!
Prof. Stanisław Mikołajczak
filolog, językoznawca, wykładowca UAM, przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Właściwie jestem czytelnikiem „Gazety Polskiej” od jej powstania. Jest to gazeta, z którą wiążę olbrzymie nadzieje, bo spełnia ona bardzo ważną funkcję społeczną, podając te informacje, o których milczą inne media. Pojawiają się tam również wspaniali ludzie, którzy w innych mediach nie mieliby żadnych szans. Przede wszystkim jest to gazeta, która całkowicie i prawdziwie nawiązuje do swojego tytułu. Jest gazetą polską. Reprezentuje polski punkt widzenia. Nie ma ważniejszej rzeczy niż reprezentowanie własnego interesu narodowego. Za samo to warto „Gazecie Polskiej” podziękować, szczególnie temu zespołowi, który od kilku lat ten tytuł tworzy.
Bogusław Nizieński
sędzia, w latach 1999–2004 rzecznik interesu publicznego
Z mojego punktu widzenia Wasza gazeta jest mi bardzo bliska przede wszystkim ideowo. Cieszę się, że wśród tylu tytułów medialnych są takie gazety, które dążą w kierunku prawdy. To bardzo ważne. Prawda to wielka wartość, której wielu ludzi nie docenia. A prawda jest fundamentem życia. Dlatego Waszą gazetę bardzo cenię, wbrew opiniom, które są rozpowszechniane w wiadomych środowiskach. To nieważne, istotne jest to, że walczycie o prawdę, że chcecie innej Polski, takiej, która odpowiadała całemu narodowi, a szczególnie tym, którzy pamiętają inną Polskę i chcą do niej wrócić. Dziękuję Wam za Waszą pracę.
prof. Andrzej Nowak
historyk, wykładowca UJ, redaktor naczelny „Arcanów”
Za co kochamy „Gazetę Polską”? Moja odpowiedź jest prosta: za to, że idzie pod prąd, a nie płynie z prądem. Mówiłem już o tym 900 tygodni wcześniej, w setnym numerze „GP”, składając wtedy życzenia. Co mnie wtedy ujęło i mam wrażenie nadal jest cechą gazety, to że nie przejmowano się zbytnio jubileuszem, lecz przede wszystkim sprawami, którym gazeta służy. Tak jak od ponad dwóch lat sprawie najważniejszej dla nas jako ludzi i obywateli – sprawie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Gazeta odważyła się jako jedno z niewielu mediów wystąpić przeciwko największej podłości, z jaką mamy do czynienia po końcu komunizmu. Podłości kłamstwa po Smoleńsku. To, jak mi się wydaje, najważniejsza zasługa waszego pisma w ostatnich latach, a może w całej jego historii, bo nie ma ważniejszej sprawy niż kwestia śmierci Prezydenta RP i elity Polski oraz zakłamania, w którym ta tragedia została zanurzona świadomą decyzją obecnych władz.
Jest jeszcze druga sprawa, która długofalowo będzie może jeszcze ważniejsza, bo prawda o katastrofie smoleńskiej wyjdzie, mam nadzieję, niedługo na jaw. To, co w dłuższej perspektywie będzie potrzebne, a co „GP” zainicjowała ze szczególnym powodzeniem, to bezpośrednie kontakty między ludźmi, czyli Kluby „Gazety Polskiej”. To coś znacznie ważniejszego niż sama możliwość przeczytania tekstu na papierze czy na ekranie komputera.
Gazeta potrafiła stać się zaczynem żywych kontaktów między ludźmi, które tylko inicjuje, a potem ludzie spotykają się już sami, potrafią coś sami robić. Pod tym względem „GP” odgrywa podobną rolę, jak Radio Maryja, które takie bezpośrednie kontakty międzyludzkie potrafiło w ostatnich 20 latach uruchomić. To właśnie przeciwdziałanie atomizacji, najgorszej chorobie współczesnego totalitaryzmu, wydaje mi się ogromną zasługą tego środowiska i tytułu.
I oczywiście teksty. Tak jak kiedyś czekałem na felietony Kisiela, tak teraz czekam na teksty Ziemkiewicza, do niedawna śp. Jacka Kwiecińskiego, Wencla, Tekielego i wielu innych autorów, którzy w każdym numerze przyciągają uwagę, dotykają spraw, o których inne media nie piszą w ogóle lub piszą za mało, i odsłaniają podszewkę polskiej polityki.
Dobrze więc, że gazecie udaje się tak długo i z taką pasją wypełniać dziennikarską misję. Za to wszystko serdecznie Wam dziękuję.
Jan Olszewski
premier, lider demokratycznej opozycji, obrońca w procesach politycznych
Czuję się tak, jakby był to jubileusz któregoś z krewnych. „Gazeta Polska” to pismo, które w pewien sposób jest moje przez blisko 20 lat. Dla mnie jest to niemal święto rodzinne. Trzeba powiedzieć o pierwszym redaktorze naczelnym Piotrze Wierzbickim, który był twarzą „Gazety Polskiej”. To bardzo wielka indywidualność. Nie zawsze się z nim zgadzałem, ale zawsze byłem pewien co do jego dobrych intencji. „Gazeta Polska” od początku popierała orientację patriotyczną i demokratyczną, autentycznie obywatelską. Tej zasadzie „Gazeta Polska” była i jest wierna do dzisiaj. Niezależność zawsze była jej wizytówką. Stworzona została w oparciu o środki polskie i obywatelskie, co stało się gwarantem jej niezależności. Cieszę się z tak wspaniałego jubileuszu i życzę kilku tysięcy następnych numerów.
gen. Roman Polko
generał dywizji WP, były dowódca jednostki specjalnej GROM
„Gazeta Polska” niewątpliwie jest gazetą odważną, która nie boi się poruszać ważnych dla kraju problemów, nie wiadomo dlaczego – a może właśnie wiadomo dlaczego – pomijanych przez główny nurt mediów. Dlatego bardzo dobrze, że jesteście na polskim rynku prasowym, że pokazujecie i demaskujecie te obszary naszej rzeczywistości, na których wiele powinno się jeszcze zrobić. Bez Waszego tygodnika obraz stanu, w jakim znajduje się obecnie Polska, nie byłby pełny. Życzę gazecie przede wszystkim tego, aby problemy, na które zwracacie uwagę, doczekały się rozwiązania i poważnego podejścia ludzi, którzy odpowiadają dziś za kraj. Życzę także wielu jeszcze lat funkcjonowania na rynku medialnym, wszelkiej pomyślności dla wszystkich piszących w gazecie autorów, którym odwagi nie brakuje, i żebyście wytrwali!
dr Krzysztof Szczerski
politolog, wykładowca UJ, w latach 2007–2008 wiceminister spraw zagranicznych, poseł na Sejm RP VII kadencji
Przede wszystkim chciałbym złożyć gratulacje za wytrwałość w obronie wolnego słowa. „Gazeta Polska” jest wyjątkowym tytułem na rynku prasy. Z trzech powodów. Po pierwsze, jako jedyny tygodnik była w stanie pobudzić ruch społeczny i obywatelski. Po drugie, nie ma bardziej odważnego tytuły prasowego w Polsce. „Gazeta Polska” wiele razy dała dowody wielkiej odwagi. W czasach, gdy wiele osób dla poklasku i zgodnie z koniunkturą rezygnowało z obrony prawdy w życiu publicznym, „Gazeta Polska” stała i stoi na straży wolności słowa w Polsce. Po trzecie, to jest gazeta, która kieruje się wartościami. Pod tym względem jest mi niezwykle bliska, bo reprezentuje moje wartości: odwagę, honor i prawdę. Trzymajcie się kolejne 1000 numerów.
prof. Ryszard Terlecki
historyk, nauczyciel akademicki, poseł PiS
Czy 1000 numerów to dużo, czy mało? Adwersarze mają wyraźną przewagę, taka „Polityka” ma już 2876 numerów, „Wprost” tylko 1545. Ale czy inni mają tak wiernych i oddanych czytelników? Czy ktoś słyszał o klubach, manifestacjach, pikietach, marszach pamięci organizowanych przez czytelników któregoś z tygodników? A taki „Tygodnik Powszechny”, chociaż dożył 3299 numeru, dziś może tylko marzyć o porównywalnym nakładzie.
Przywiązanie czytelników do swojego tytułu podzielają też redaktorzy, bo gdy kiedyś zaczęli wydawać miesięcznik, nazwali go „Niezależna Gazeta Polska” (dziś: „Nowe Państwo”), a gdy przed rokiem uruchomili dziennik, także nie odstąpili od swojego firmowego znaku: „Gazeta Polska Codziennie”. Tak się robi markę. Dwa lata temu, po tragedii smoleńskiej uznano, że „Gazeta Polska” wychodzi z niszy prawicowych radykałów. Zwiększyła nakład, nabrała rozmachu, pozyskała nowych autorów, skutecznie wtargnęła do Internetu. Stała się jednym z czołowych tygodników opinii. Można powiedzieć: przeszła do mainstreamu. Mówiło się nawet, że zaczęła mieć ambicje polityczne, chociaż hipotetyczni członkowie SRiCGP (Stronnictwo Redaktorów i Czytelników Gazety Polskiej) najczęściej są już w innej partii.
Mówi się także, że nie lubi prawicowych konkurentów. Kiedyś były to kompleksy i żale, dziś tylko przyzwyczajenie. Bo bariera „udziału w rynku” została pokonana i „Gazeta Polska” zapisuje się w historii polskiej prasy już nie jako patriotyczna rewolwerówka, ale ważne i wpływowe czasopismo tych, którym nie jest, i nigdy nie będzie, wszystko jedno.
Wojciech Tomczyk
dramaturg, scenarzysta i producent, autor m.in. „Inki 1946” i „Norymbergi”.
Przyznacie Państwo – kiedyś było łatwiej o drobne przyjemności. Na przykład jeszcze kilka lat temu – jechał człowiek, dajmy na to, do siedziby TVP na Woronicza. Tam wystarczyło dosłownie kilka minut, by rozkręcić zabawę na całego. Najpierw przesympatyczna pani w kiosku kilkakrotnie upewniała się, że chodzi mi o „tę” „Gazetę Polską”. (O tę samą, którą właśnie Pani ukradkiem czyta). Potem, w miejscowej kawiarni, w której w pocie czoła całymi dniami pracowali telewizyjni wyjadacze oraz zasłużeni bojownicy kilkunastu frontów ideowych, wystarczyło płachtę gazety rozłożyć. Efekt był natychmiastowy i co może ważniejsze – murowany. Rozmowy przy sąsiednich stolikach cichły, twarze tężały, co bystrzejsi „dyskretnie” pokazywali człowieka palcami co mniej spostrzegawczym. Człowiek dopijał kawę i w oczach pięknych Pań widział błysk – ten to się niczego nie lęka. Posyłał im człowiek zagadkowy uśmiech, niedbałym gestem płacił za kawę i mógł iść dalej – toczyć nierówny bój z oporną materią oraz wszechogarniającym chamstwem.
Dziś to już nie jest to samo. Dziś już nie jest tak łatwo. Po pierwsze, na Woronicza człowiek nie pojedzie, bo i po co? Po drugie, „Gazetę Polską” czytują wszyscy. I nikt nikogo palcem nie wytyka. „Gazeta Polska” ma własną telewizję, kinematografię, internet, słyszałem, a nawet widziałem, że kombinuje z własnym teatrem.
Mimo to, mam dziwną pewność, że „Gazeta Polska” pozostanie sobą. I nie zmieni się w swoje przeciwieństwo. Co, jak wiemy, ludziom i instytucjom zdarza się częściej, niż byśmy chcieli. Częściej niż byśmy mogli to wytrzymać.
Jarosław Marek Rymkiewicz
pisarz i poeta, autor m.in. „Rozmów polskich latem 1983” i „Wieszania”
Łatwo sobie wyobrazić, co by było, gdyby w Polsce nie było „Gazety Polskiej”, a teraz, dzięki niej, także „Gazety Polskiej Codziennie”. Ogromna większość Polaków byłaby karmiona kłamstwami wyrzucanymi na powierzchnię, używając sformułowania Ojca Tadeusza Rydzyka – wyrzucanymi z ciemności na powierzchnię mętnego nurtu.
„Gazeta Polska” jest teraz strażnikiem polskiej prawdy – to nakłada na nią obowiązek dopilnowania, żeby ta prawda nie została zapomniana i zniszczona. Życzę Tomaszowi Sakiewiczowi i wszystkim redaktorom Waszego tygodnika, żeby następne tysiąc numerów wydali w Polsce, która nie będzie już kolejną postkolonialną mutacją PRL-u, lecz żeby mogli je wydawać w Polsce, która będzie dziełem i własnością wolnych Polaków.
Prof. Andrzej Waśko
literaturoznawca, wykładowca UJ, były wiceminister edukacji narodowej
„Gazeta Polska” powstała w burzliwym i trudnym czasie po upadku rządu Jana Olszewskiego. Ale korzeniami wyrastała z niepodległościowego nurtu opozycji sprzed 1989 r. Zgromadziła ludzi, którzy widzieli, że główny cel „Solidarności” – Polska bezpieczna i sprawiedliwa dla wszystkich jej obywateli – nie został zrealizowany. Dlatego domagała się lustracji i dekomunizacji, czyli odebrania uprzywilejowanej pozycji prominentom komunistycznej dyktatury i głosiła postulat jednoznacznego związania Polski z politycznymi i militarnymi strukturami świata zachodniego. Te diagnozy i postulaty, dla wielu będące wyrazem radykalizmu, z czasem były przejmowane i realizowane, niestety, w niedostatecznym zakresie.
W latach, gdy dziennikarstwo stawało się formą komercji i robienia kariery w służbie establishmentu, „Gazeta Polska” pozostawała w mediach ostatnią i główną barykadą solidarnościowej rewolucji. Przydało się to w dobie katastrofy państwa, po 10 kwietnia 2010 r., kiedy wokół tej barykady powstała nowa sieć mediów niezależnych, stworzona głównie przez ludzi młodych. Misja „Gazety Polskiej” trwa więc dzisiaj także dzięki nim. I dlatego „Gazeta Polska” jest nie tylko częścią historii Polski dwóch ostatnich dekad, ale jej głos będzie się także liczył w przyszłości.
prof. Andrzej Zybertowicz
socjolog, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
Każdy, kto chce naprawdę badać rzeczywiste mechanizmy funkcjonowania państwa, przyzna, jak ważna jest rola „Gazety Polskiej”. Gdy nauki społeczne faktycznie będą chciały badać mechanizmy ostatniego 20-lecia, to nie będą mogły pominąć tropów, naprowadzeń oraz odsłon, jakie znajdują się w 1000 numerach „Gazety Polskiej”. Oczywiście uczeni jak zawsze skorygują wiele rzeczy, ale z pewnością docenią to, że bez Gazety istotne wymiary transformacji byłyby kompletnie ukryte przed obywatelami. Przykładem był stale obecny na łamach tygodnika motyw lustracji, a zatem walki z mechanizmem zakrywania, który próbował budować zmistyfikowaną rzeczywistość.
Gazeta być może niekiedy się myliła, ale zawsze miała wolę dochodzenia do prawdy. Natomiast nigdy nie robiła tego, co wiele innych mediów – śpiewania w chórze.
prof. Jan Żaryn
historyk, nauczyciel akademicki, profesor UKSW, prezes Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza
Przede wszystkim wielkie gratulacje dla całej redakcji z Tomaszem Sakiewiczem, bez wątpienia fundamentem „Gazety Polskiej”, na czele. Jubileusze skłaniają do podsumowań. W tym przypadku wydaje mi się to tym bardziej sensowne, że gazeta od samego początku stała się symbolem niezależności i suwerenności myśli oraz niezgody na wszelkie patologie III RP, na istnienie tematów tabu, zakazanych przez siły rządzące naprawdę w kraju, a wyrastające jeszcze z dziedzictwa PRL-owskiego. Ten brak zgody jest dowodem na to, że „Gazeta Polska” wypełniała, wypełnia i oby nadal wypełniała bardzo ważną rolę w komunikowaniu się społeczeństwa. Bo miarą wolności jest m.in. wiedza dotycząca rzeczywistych, a nie sztucznie wykreowanych problemów społecznych czy politycznych. Dopiero ta wiedza daje społeczeństwu faktyczną możliwość wywierania realnego wpływu na scenę polityczną poprzez wybory. Tylko wtedy wybór jest rzeczywiście świadomy, a nie półniewolniczy, jak to, niestety, może się zdarzyć tym, którzy po gazetę nigdy nie sięgnęli. Spełniacie zatem niezwykle ważną misję w kształtowaniu demokratycznego narodu. Mam nadzieję, że znajdziecie sposoby, aby dotrzeć z nią do jeszcze szerszych rzesz czytelników.
Chcę również podkreślić rolę, jaką wypełniają gazeta i Kluby „Gazety Polskiej” szczególnie po 10 kwietnia 2010 r. To w dużej mierze Wasza zasługa, że znaczna część narodu jest informowana o przyczynach i skutkach tragedii smoleńskiej. To Wasze środowisko potrafiło też uchwycić i przekazać prawdę o tym wspaniałym świadectwie patriotyzmu, które miało miejsce na Krakowskim Przedmieściu po 10 kwietnia i do dziś pozostajecie synonimem pamięci o tamtych przeżyciach, które wciąż owocują ogromną liczbą społecznych inicjatyw, organizowanych przez ludzi przebudzonych, którzy wiedzą, że trzeba dawać świadectwo patriotyzmu. Dziękuję Wam za to, że sami jesteście tym świadectwem.
Krzysztof Wyszkowski
publicysta, działacz opozycji w PRL
Jako młody człowiek zbierałem z entuzjazmem nawet stare numery „Tygodnika Powszechnego”. W wieku dojrzałym czułem, że nie spełnia moich potrzeb nawet „Tygodnik Solidarność”. Tamte pisma miały swoją rolę w swoich czasach, ale gdy kilka lat temu zaproszono mnie do „Gazety Polskiej”, poczułem, że wreszcie jestem w tym miejscu, w którym można pisać całą prawdę. Dziękuję.