Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Seremet wprowadza opinię publiczną w błąd

Prokurator generalny Andrzej Seremet wprowadza opinię publiczną w błąd odnośnie odpowiedzialności za skandal związany z zamianą ciał ofiar katastrofy smoleńskiej - czytamy w komunikacie B

Autor:

Prokurator generalny Andrzej Seremet wprowadza opinię publiczną w błąd odnośnie odpowiedzialności za skandal związany z zamianą ciał ofiar katastrofy smoleńskiej - czytamy w komunikacie Biura Zespołu Parlamentarnego Ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r.

Prokurator generalny Andrzej Seremet próbując przerzucić odpowiedzialność za skandal związany z zamianą ciał Ofiar katastrofy smoleńskiej na rodziny poszkodowanych, wprowadza w błąd opinię publiczną, a rodzinom – dostatecznie już poszkodowanym przez władze państwowe – przysparza dodatkowych cierpień.

„Nie było żadnej dokumentacji, która, poddana stosownej analizie, mogłaby wskazywać na nierzetelność badań sekcyjnych.” - stwierdził dzisiaj prokurator generalny w wywiadzie dla stacji RMF FM, argumentując w ten sposób nieskorzystanie przez polską prokuraturę z możliwości przeprowadzenia sekcji zwłok ofiar w Polsce.

Przeczy to wcześniejszym słowom prokuratora generalnego, gdzie wspominał on o istnieniu rosyjskiego orzeczenia z 29 kwietnia 2010 r., z którego miało wynikać, że rozpoznane 13 kwietnia 2010 r. przez Janusza Walentynowicza ciało, miało należeć do „innej osoby wskazanej z imienia i nazwiska.”

Dwie powyższe wypowiedzi Andrzeja Seremeta są zatem ze sobą sprzeczne.

Warto jednocześnie podkreślić, iż obie rodziny, których bliskich dotyczyły przeprowadzone w ostatnim czasie ekshumacje stanowczo podkreślają,  że właściwie zidentyfikowały ciała poległych.

„Jeżeli teraz słyszę, że rodziny się pomyliły, to nie wiem, o które rodziny Prokuratorowi Generalnemu chodzi. Na pewno nie pomylił się pan Walentynowicz ani my, którzy rozpoznaliśmy zarówno naszą bliską, jak i panią Annę Walentynowicz. O pomyłce między nami nie mogło być mowy. Przecież nie chodziło nawet o ciała, które były obok siebie. Teresa była oznaczona symbolem 95, a pani Ania – o ile się nie mylę – 21. Powiem więcej. Z Zakładu Medycyny Sądowej wyjechaliśmy około 22., jako ostatni. W hotelu byliśmy przed północą. Ministrowie Kopacz i Arabski zarządzili wieczorną odprawę dla rodzin dotyczącą spraw proceduralnych. Po jej zakończeniu podeszliśmy do pani Kopacz. Poprosiliśmy, by spowodowała, aby na wszelki wypadek przeprowadzono dodatkowo badanie genetyczne. Przed wylotem, w Warszawie, mówiono nam, że taka procedura trwa około pięciu dni.
Rano zapytaliśmy panią Kopacz, czy badanie się odbędzie. Powiedziała, że wszystko jest w porządku, wszystko jest sprawdzone. Słyszałem to ja, Agnieszka Surmacka i Jerzy Wojtczak.”
- oświadczył Antoni Wolański, brat śp. Teresy Walewskiej – Przyjałkowskiej.

Podobne oświadczenie składał wielokrotnie Janusz Walentynowicz, syn Śp. Anny Walentynowicz:
„Rozpoznałem w Moskwie moją mamę. Prokurator Andrzej Seremet jest kłamcą. Czuję się przez niego spoliczkowany tym pomówieniem. Jestem wstrząśnięty. Jak można teraz mówić takie rzeczy, gdy wychodzą błędy i zaniedbania naszego rządu i prokuratury?” - pytał.

Próba przerzucania odpowiedzialności na rodziny, wydaje się szczególnie oburzająca w świetle faktu, że bliscy poległych w Smoleńsku – mimo otrzymania statusu pokrzywdzonych – zostały z tym dramatem pozostawione same sobie, opuszczone przez swoje państwo. Wydaje się to zupełnie niepojęte wobec deklaracji przedstawicieli rządu i prokuratury o tym, że wszystkie ewentualne błędy czy zaniechania, jakich się dopuścili, miałyby wynikać z rzekomej troski o rodziny ofiar.  Zdaniem przedstawicieli rządu, również zaniechanie prowadzenia śledztwa miałoby chronić rodziny. Wypowiedzi bliskich osób poległych w Smoleńsku wskazują na coś zgoła przeciwnego. Bliscy ofiar domagają się dymisji osób do tej pory zajmujących się śledztwem i rozpoczęcia go od nowa.

W związku z powyższym konieczne jest powołanie Komisji Międzynarodowej, która zajmie się wyjaśnieniem przyczyn katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r.

Z wyrazami szacunku

Bartłomiej Misiewicz
Szef Biura Zespołu Parlamentarnego
Ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy
TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r.




Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska