Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wróg Michnika i Izraela prawnikiem Turowskiego

Jerzy Pardus był w latach 80. redaktorem naczelnym „Rzeczywistości” – pisma partyjnego betonu. Chełpił się drukowaniem wywodów sowieckich generałów.

Autor:

Jerzy Pardus był w latach 80. redaktorem naczelnym „Rzeczywistości” – pisma partyjnego betonu. Chełpił się drukowaniem wywodów sowieckich generałów. W duchu ideologii Mieczysława Moczara demaskował też antypolską działalność Michnika, Geremka i Bartoszewskiego oraz knowania Izraela. Kilka dni temu Pardus przysłał pismo do „Gazety Polskiej” – jako pełnomocnik Tomasza Turowskiego.

Tomasz Turowski, były komunistyczny szpieg w Watykanie, który organizował wizytę polskiej delegacji w Smoleńsku w kwietniu 2010 r., należał w MSZ do grona bliskich współpracowników ministra Radosława Sikorskiego. Minister oraz Salon III RP zwalczający nasze spiskowe (jego zdaniem) hipotezy o smoleńskiej katastrofie, w których postać Turowskiego zajmuje ważne miejsce, mogą być nieco skonfundowane faktem, iż na swojego pełnomocnika wyznaczył on dr. Jerzego Pardusa.

Za miękki Urban, czyli wielkie marzenia małych kupczyków

Pismo „Rzeczywistość” wychodziło w latach 1981–1989. 13 grudnia 1981 r. podobnie jak inne tygodniki zostało zawieszone. Wznowiło działalność 23 maja 1982 r. z nowym redaktorem naczelnym – Jerzym Pardusem.

Pierwszy numer po przerwie otwierał wstępniak, w którym czytamy: „Wprowadzenie stanu wojennego zahamowało proces staczania się Polski w przepaść, a zainicjowane przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego działania wpłynęły stabilizująco na życie kraju”. Podkreślano w nim pozytywną rolę wojska w stanie wojennym: „Armia – jedna z najsilniejszych prosocjalistycznych sił, przyjęła na siebie historyczną odpowiedzialność ocalenia Polski i ustroju socjalistycznego”.

Przed wprowadzeniem stanu wojennego środowisko „Rzeczywistości” krytykowało władze PZPR za zbyt miękką linię wobec Solidarności. Także po wznowieniu pojawiały się w nim teksty krytykujące niektórych członków ekipy Jaruzelskiego za zbytnią ugodowość. Michał Aleksander Janisławski pisał o 12-latku pobitym w szkole, bo jego ojciec wydał książkę o historii ruchu robotniczego. Taka agresja sił reakcji wymagała zdecydowanej odpowiedzi.

Sam Pardus atakował za ugodowość... Jerzego Urbana. W nr. 21. z 1983 r. pisał, że „srodze zawiedziony” jest jednym z jego artykułów. Zaznaczał, że trudno wymagać, „aby Jerzy Urban stał się z miejsca marksistą”. Rzecznikowi junty Jaruzelskiego zarzucał zbytnią miękkość wobec pisarzy. Kpił z jego tez: „Wystarczy już jedynie »samoograniczenie politycznych ambicji opozycyjnych«, by wejść do frontu porozumienia narodowego? A w twórczości własnej, a jakże, można dalej z wielkim powodzeniem deprecjonować zasady socjalizmu, propagować wrogie Polsce i socjalizmowi wartości?”.

Tydzień później obraźliwie pisał o artykule Urbana, który pochwalił w nim bogacenie się: „Fordowie, Rockefellerowie, Rotschildowie, Lillpopowie, Radziwiłłowie... Ot, wielkie marzenia małych kupczyków”.

Narodowa frakcja, czyli najlepsi przyjaciele Moskwy

Dlaczego Jaruzelski tolerował takie sformułowania, czemu puszczała je cenzura? Andrzej Werblan, były członek Biura Politycznego KC, twierdził w 2001 r. na łamach „Polityki”, że „Rzeczywistość” mogła wychodzić ze względu na dobre kontakty w Związku Sowieckim. Według niego gen. Jaruzelski „prawdopodobnie bał się rozdrażnić Moskwę. Radzieccy uważali, bowiem frakcję narodową za uczciwych towarzyszy”.

Faktycznie, w piśmie Pardusa roiło się od wywiadów z sowieckimi generałami i artykułów sowieckich publicystów. Pismo chwaliło się nimi niemal zawsze na pierwszej stronie, tak, by nikt nie mógł ich przeoczyć.

Teksty często opatrzone były adnotacją: „Specjalnie dla »Rzeczywistości«", jak w przypadku artykułu Wiktora Kortunowa, komentatora politycznego Agencji Prasowej Nowosti. Sowiecki dziennikarz Wasilij Morozow rozmawiał specjalnie dla tegoż pisma z ekspertem wojskowym gen. płk. Mikołajem Czerwowem. Wywiad miał tytuł: „Co się kryje za pokojową demagogią Waszyngtonu” i nadtytuł „Radziecki punkt widzenia”.

„Świadczy o nim jego dzieło” – tak zatytułowany był z kolei hagiograficzny artykuł Pardusa o Leonidzie Breżniewie. A o jego następcy pisał: „Wśród problemów wielkich, decydujących o losach ludzkości, na czoło niewątpliwie wysuwa się wywiad sekretarza generalnego KC KPZR Jurija Andropowa opublikowany w »Prawdzie«”.

Czołowym publicystą pisma był Tadeusz Walichnowski, generał MO, rektor Akademii Spraw Wewnętrznych, który dowodził: „Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich stanowi najdoskonalszą formę państwa wielonarodowego”.

Na jego łamach pisał też często gen. bryg. doc. dr hab. Norbert Michta w 1977 r., absolwent Kursu Strategicznego w Akademii Sztabu Generalnego im. Frunzego w Moskwie.

Zbrodniczy Izrael i antypolski Michnik

Negatywnym bohaterem tekstów „Rzeczywistości” był Izrael. Artykuł Pardusa „Opuszczony naród” zilustrowany był zdjęciem płaczącego palestyńskiego dziecka z podpisem: „Czy to dziecko zagraża Izraelowi?”. Dotyczył on wojny izraelsko-palestyńskiej z 1948 r. Są w nim opisy, jak żydowscy zbrodniarze strzelają do dzieci. „Wieści o okrucieństwach, o mordach, szeroko kolportowane przez samych Izraelczyków i przerażoną ludność palestyńską, miały swój cel. Chodziło o wywołanie takiej paniki wśród ludności arabskiej, aby porzuciła swoje domostwa” – pisze Pardus. „Izraelski obóz koncentracyjny” – głosił podpis pod innym ze zdjęć. Czołowy publicysta pisma Wojciech Pomykało, pisząc o „zbrodni Izraela”, stwierdzał, że „wynika ona z moralności, w której liczy się tylko materialny interes”.

Najbardziej zwalczanym środowiskiem byli dla „Rzeczywistości” rewizjoniści, na czele z Adamem Michnikiem i Jackiem Kuroniem. Pardus pisał, że kiedy w 1981 r. Polacy skakali sobie do oczu, „Geremek z Mazowieckim i Kuroń z Modzelewskim zacierali tylko ręce. Oby tak dalej”. Niestety, tym wrogom polskości dali się omotać robotnicy, w efekcie czego zjazd Solidarności „przyjął uchwałę wyrażającą swoje uznanie dla jawnie antypolskiej, powiązanej z obcymi wywiadami organizacji KSS-KOR”.

W nr. 3. z 1982 r. Pardus charakteryzował zakulisowe siły, które rządzą światem, w tym ich rodzimych przedstawicieli: „Gdzie się pojawiają, powstają wiry. Ruch. Krzątanina. Hasła. Rewolucja... Lubią grać. W cieniu, zza kulis, ostrożnie... Nie dać złapać się za rękę. Ale wpływać. Czuć własne znaczenie. Rosnąć i urastać”. O sytuacji po 13 grudnia stwierdzał: „I teraz nic po nich? Ktoś ich nie chce?”.

Felietonista podpisujący się pseudonimem „Barut” tak rekonstruował myślenie Adama Michnika o Polakach: „Ten motłoch, ta swołocz, ten robol bądź cham i tak nic z tego nie wykoncypuje”. Przypominał on rewizjonistom ich twórczość z lat stalinowskich. „W latach pięćdziesiątych nie szczędzili nikogo, poza własnym klanem” – stwierdzał.

Stan wojenny był i nie na rękę, bo „najlepiej czują się tam, gdzie panuje bezprawie, anarchia i prostytucja polityczna. To są właśnie te ideały »tutejszej« opozycji”. „Co sprawia, że kręgi rewizjonistyczne lewicy laickiej nieustannie posługują się fałszem, oszczerstwem? Chyba to jedno – strach, strach! Ale czy tylko?” – pytał.

Nie brakło też w tym środowisku zdaniem Pardusa sługusów Niemiec. „Niektórzy, jak Władysław Bartoszewski, otrzymują za swoją antypolską działalność nagrody fundacji RFN” – konstatował. O zagrożeniu ze strony RFN pisał: „Całe szczęście, że jesteśmy pod atomowym parasolem ochronnym ZSRR”.

Bez ogródek z koniunkturalistami rozprawiał się na łamach „Rzeczywistości” Pomykało: „To oni gięli swoje tłuste karki przed awanturnikami, zgadzali się na najbardziej absurdalne żądania, obrzydliwie ślinili się, potakując przedstawicielom jawnej i zamaskowanej kontrrewolucji”. Bo w razie zwycięstwa Solidarności chcieli „zabrać się na pokład władców”.

Sojusznicy: Kaddafi, Husajn, Castro

Wrogiem była dla „Rzeczywistości” także muzyka rockowa. Dr Kazimierz Kretowicz „Opętanie, rozrywka czy biznes” (nr 9/1983) pisał o TSA jako o zespole „lubującym się w muzyce biologicznej z wyłączeniem korowych struktur mózgowych”. Z kolei Perfekt charakteryzowało „niechlujstwo i abnegacja”. Obrywał nawet... Czesław Niemen, dla którego zwolenników „wyżycie się polegało na rozbijaniu kolejki elektrycznej czy demolowaniu urządzeń na stadionie”.

Z nadzieją pisał natomiast Pardus o wizycie w Polsce Muammara Kaddafiego. Chwalił libijskie osiągnięcia: „Najszybciej udało się pozbyć obcej obecności militarnej, choć jeszcze nie ekonomicznej”. I podkreślał: „Nas gnębi Reagan, także Libii zagrażają USA”. Był też autorem tekstu „Od Hawany do Bagdadu” – relacji z Konferencji Krajów Niezaangażowanych. Zilustrowany jest on zdjęciem Saddama Husajna i Fidela Castro. Odnotowywał z satysfakcją „ostrzejsze potępienie imperializmu” w czasie konferencji.

Wrogie były też idee zjednoczenia Europy. Walichnowski pisał o „europeizacji” jako doktrynie wymierzonej przeciwko Polsce. Skrajna prorosyjskość gładko łączyła się autorom „Rzeczywistości” z patriotyzmem. „Bo ja ojczyznę mam jedną, a jest nią Polska, a nie cały świat, czy też wszechświat, które jako smakołyk do przełknięcia podsuwają Polakom »tutejsza« opozycja i wróg zewnętrzny” – pisał Barut. 

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska