Udało się przez 16 miesięcy bezustannych zmagań z zaskoczoną władzą. Nie miała czym przekupić niepokornych, w stanie wojennym na Dzień Kobiet dawali parę rajstop albo ręcznik. Władza na początku była za słaba, żeby zgnieść ruch „S", ale okazała się zdradliwa. Udało się jej nas podzielić.
Nie mogę do dziś pojąć, że część ludzi Wielkiej Solidarności zapomniała o swoich ideałach. Że nie tylko nie chcą wspólnoty, ale nawet nie chcą Polski.
