Na profilaktykę i leczenie raka rząd kieruje za mało pieniędzy – zgodnie oceniają członkowie sejmowej komisji zdrowia. W porównaniu z krajami Unii Europejskie wypadamy bardzo słabo. – Średnie nakłady na leczenie chorób nowotworowych stawiają nas daleko za państwami starej UE – mówi Czesław Hoc (PiS). W Polsce na jednego mieszkańca przypada przeciętnie 41 euro wydanych na walkę z rakiem, tymczasem na Zachodzie wskaźnik ten wynosi 148 euro.
Problemem są jednak nie tylko niewystarczające środki. Chodzi głównie o to, że nowotwory są zbyt późno diagnozowane. Szef sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha zwraca uwagę, że aż 70 proc. nowotworów złośliwych jest rozpoznawanych w stadium zaawansowanym. W takich przypadkach niestety rzadko udaje się wyleczyć pacjenta.
Liczba pacjentów, dla których choroba nowotworowa okazała się śmiertelna, wciąż rośnie. Obecnie niemal co czwarty Polak umiera właśnie na raka. Takie wyniki są m.in. konsekwencją braku szerokiej dostępności do lekarzy specjalistów. – Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że w tej dziedzinie jest coraz lepiej. Dlaczego zatem kolejki do Instytutu Onkologii w Warszawie są coraz dłuższe? Proszę spróbować się tam dostać – mówi Józefina Hrynkiewicz, która sama od kilku lat pozostaje pod opieką tej stołecznej kliniki. Podkreśla, że w Polsce okres od wykrycia nowotworu do czasu rozpoczęcia terapii jest jednym z najdłuższych w Europie.
Sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby lekarze pierwszego kontaktu byli przygotowani do tego, aby rozpoznawać u pacjentów raka. Niestety, w ub.r. resort zdrowia przerwał szkolenie medyków z przychodni. Było ono prowadzone w ramach narodowego programu zwalczania chorób nowotworowych. Teraz ministerstwo ma zamiar przygotowywać chirurgów.
Pomysł ten krytycznie ocenia poseł Bolesław Piecha. Zwraca uwagę, że na wizyty u lekarzy specjalistów, w tym do chirurgów, czeka się w długich kolejkach i potrzebne jest skierowanie od lekarza rodzinnego. Jego zdaniem w ten sposób nie doprowadzi się do wzrostu wykrywalności raka we wczesnym stadium. A właśnie to daje szansę na skuteczną terapię.
Chorzy na raka często nie mają dostępu do najnowszych leków. – Nierzadko zdarza się, że lekarz wprost mówi choremu, że mógłby zastosować lek nowej generacji, ale roczna terapia kosztowałby np. 150 tys. zł – relacjonuje Hoc. Tylko że pacjenta na to nie stać.
