Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Leming czyści stajnię Augiasza

Michał Boni, minister rządu RP, myśli zdrowo.

Autor:

Michał Boni, minister rządu RP, myśli zdrowo. Tak, by nie ponieść uszczerbku na swoim psychicznym zdrowiu – przez nadmierne poczucie winy, poczucie odpowiedzialności za ekipę rządzącą, której jest istotnym ogniwem, wreszcie odpowiedzialności za kraj. By nie skazić swego mózgu zbyt dużą dawką prawdy.

Poznać sposób myślenia ludzi, którzy nami rządzą – bezcenne. Dlaczego? Bo to elita właśnie. Elita nie pod względem jakości, ale w sensie posiadania w ręku instrumentów faktycznego wpływu na nasze życie.

Poznać faktyczny sposób myślenia elity – to naprawdę ważne. Dlaczego? W ten sposób można zorientować się, w jakim kierunku owa elita (skądinąd, nader nie-elitarna, ale jednak faktyczna) prowadzi nasz kraj. Można trafniej przewidywać, co nas czeka, jeśli dalej będzie nami rządzić. Oni są już w miejscu, do którego doprowadzili swoje umysły. A naród ma dotrzeć tam niebawem. Czyli gdzie? O tym za chwilę.

Leming – wprowadzenie do definicji

Staram się nie posługiwać określeniem „lemingi” w stosunku do moich rodaków. Szukam płaszczyzny porozumienia z tymi Polakami, którzy na sprawy polskie patrzą inaczej niż środowisko obozu patriotycznego. Skoro jednak pojęcie „leming” weszło w dość szeroki obieg, może to znaczyć, że trafnie oddaje ono jakieś szersze, względnie trwałe zjawisko społeczne. Jakie?

Ujmijmy to tak: ważną, być może podstawową cechą postawy osób nazywanych lemingami jest odmowa wiedzy na temat faktycznego biegu procesów, które wywierają ważny wpływ na nasze życie. To jakieś psychologicznie zrozumiałe, ale tak po ludzku bulwersujące (czy raczej: ból serwujące) nieprzyjmowanie do wiadomości dość elementarnych prawd na temat rzeczywistości społecznej. Ból serwujące zwłaszcza gdy idzie o polityków, którzy za nasze, podatników pieniądze zobowiązani są do troski o dobro wspólne.

Czesław Bielecki zwykł mawiać: w polityce każdy wie tyle, ile chce. Dotyczy to i najmarniejszych posłów RP, i ministrów rządu Donalda Tuska, który – w kontekście taśm PSL – mówi, że nie może czegoś tam wiedzieć, bo jego urząd otrzymuje 1800 raportów rocznie.

Zdrowe myśli ministra Boniego

„Dziennik Gazeta Prawna” (z 27-29 lipca 2012) rozmawia z Michałem Bonim, obecnie ministrem cyfryzacji. Tym samym (sądząc po PESEL) człowiekiem, który był ministrem w Kancelarii Premiera podczas poprzedniej kadencji. Boni mówi: „Jak oceniam swoją pracę przez te prawie 8 miesięcy od powstania resortu, to były całe tygodnie, kiedy zajmowałem się wyłącznie informatyzacją. Cały czas realizujemy plan tzw. stajni Augiasza, czyli porządkowania bałaganu, jaki zobaczyłem przy zadaniach informatycznych. I to jest priorytet w pracach resortu. Ostro wziąłem się do przygotowania odpowiedzi dla Komisji Europejskiej po wstrzymaniu przez nią płatności w ramach projektu 7 osi [unijny Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka przeznaczony na sfinansowanie e-administracji – red.]. 20 lipca wysłaliśmy pełną wersję planu naprawczego i mam nadzieję, że to będzie punkt zwrotny, by na jesieni KE zdecydowała o przywróceniu płatności. A kwota jest przecież niebagatelna: 3,3 mld zł. To ważne, że nie zostawiliśmy tej sprawy takiemu zwykłemu biegowi rzeczy, tylko jej pilnujemy”.

Nie chodzi o to, by ministra krytykować – na co szczerze zasługuje. Taką krytykę Boniego, który zachowuje się tak, jakby zapomniał, że „sam przez cztery lata był ministrem w rządzie Tuska”, sformułował już poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Mastalerek.

Spróbujmy lepiej poznać sposób myślenia Michała Boniego. Uważnie czytając wywiad, widać, że minister rządu RP myśli zdrowo. Tak, by nie ponieść uszczerbku na swoim psychicznym zdrowiu – przez nadmierne poczucie winy, poczucie odpowiedzialności za ekipę rządzącą, której jest istotnym ogniwem, wreszcie odpowiedzialności za kraj. By nie skazić swego mózgu zbyt dużą dawką prawdy.

Czytając słowa min. Boniego, ktoś mógłby pomyśleć, że to nie ekipa Boniego–Tuska doprowadziła do owej stajni Augiasza. Tego minister najwyraźniej nie widzi. Chociaż przecież minister coś „zobaczył” przy zadaniach informatycznych. Słyszeliście może Państwo, by ktoś za ten bałagan poniósł odpowiedzialność? By odpowiedzialnych za rozpanoszenie się korupcji przy projektach informatyzacyjnych ścigała pogromczyni opozycji, b. minister, szeryf, Julia Pitera? By czynił to obecny szef MSW ob. Jacek Cichocki?

Dlaczego rządzący myślą w ten sposób? Bo dominujące w strumieniu milionowych powtórzeń media nie tylko karmią nas-wyborców propagandą, one są pomocne. Pomagają politykom myśleć w bezpieczny dla zdrowia psychicznego sposób.

Media pomagają (rządzącym) zachować zdrowie

Np. red. Mikołaj Lizut w kontekście taśm PSL mówi w TVN24 „afera kamerkowa”. A na stronie gazety „Polska The Times” czytamy: „Po aferze kamerkowej w gazetach zapanował duch rozliczeń” (przegląd prasy z 26 lipca br.). Kolejne, z długiej serii, lekceważenie patologii niszczącej Polskę i zabierającej młodym, wykształconym, ale niepochodzącym z rodzin PO i PSL szans na uczciwe znalezienie pracy.

Emocje ministra Boniego (i moje)

Michał Boni w wywiadzie informuje o swoich emocjach: „Zaskoczyła mnie skala nieprawidłowości, i to nie tylko w sensie korupcyjnym. (…) Na pewno nie przypuszczałem, że ta stajnia Augiasza jest aż tak duża”.

Ja również poinformuję Czytelników o swoich emocjach. Otóż informacja o zaskoczeniu i o tym, czego nie przypuszczał Pan Minister, wcale mnie nie zaskoczyła. Bo przecież minister tak rozumie swój kraj, jak podpowiadają usłużne media. I aby zachować zdrowie psychiczne.

Zaskoczenie ministra pokazuje, że lemingi nie tylko popierają rząd. Lemingi są w rządzie od samego początku, gdy tylko wprowadzono TuskoKraj.

A przecież to jest czysto zdroworozsądkowe: chłopie, kobieto, jesteś posłem Rzeczypospolitej, to masz obowiązek posiadać prawdziwą wiedzę na temat kondycji owej Rzeczy Wspólnej. Obywatelu Michale Boni, jesteś ministrem RP (to nic, że platformerskim), masz obowiązek mieć oczy szeroko otwarte. A jak przegapiłeś, zbyt długo miałeś przymknięte, w mruczliwym samozadowoleniu, to się przynajmniej wstydź i przepraszaj.

Odwołuję się do poczucia przyzwoitości. Wiem, to naiwne, ale nadal ufam, że gdzieś na dnie duszy Boniego, Pitery i Tuska jest jakaś choćby bardzo cienka – nie szkodzi, że „bezobjawowa”, jak napisał Zdzisław Krasnodębski – warstewka przyzwoitości. 

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska