Projektem zmian ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych, a także o Państwowej Inspekcji Sanitarnej zajmuje się obecnie Senat. Wcześniej ustawę przyjął Sejm.
Zgodnie z nowelizacją wszyscy obywatele są zobowiązani do poddawania się szczepieniom ochronnym, a w sytuacji zagrożenia chorobą zakaźną także do profilaktycznego przyjmowania leków. Za odmowę przyjęcia szczepień grozi grzywna. Wykaz obowiązkowych szczepień publikuje minister zdrowia.
Przepisy pozwalają służbom medycznym na stosowanie przymusu bezpośredniego wobec osób cierpiących na choroby zakaźne, a nawet podejrzewanych o to, że są zarażone. O zastosowaniu przymusu decyduje lekarz lub felczer. Oni także podejmują decyzję o rodzaju zastosowanego środka przymusu. Chorym, który nie chce poddać się leczeniu, nie zajmie się policja, lecz personel medyczny. Wszystko to musi się odbywać pod nadzorem lekarza lub felczera.
Na mocy przepisów Państwowa Inspekcja Sanitarna, prowadząc dochodzenie epidemiologiczne, może zażądać informacji o osobach zakażonych lub podejrzanych o zakażenie, które mogły mieć styczność z chorymi, czy o posiadanych przez nich zwierzętach.
Ustawa przeszła przez Sejm bez echa. Głosowali za nią w połowie ubiegłego miesiąca niemal jednomyślnie posłowie wszystkich ugrupowań politycznych. Prawdziwa burza zaczęła się kilka dni później. W internecie pojawiło się wiele alarmistycznych komentarzy dotyczących zagrożeń swobód obywatelskich. Autorzy podkreślali, że może ona ograniczać wolność, prowadzić do nieuzasadnionego przymusu, a z sanepidu czyni specsłużbę o wyjątkowo szerokich uprawnieniach.
– Ta nowelizacja nikomu nie zagraża – przekonuje szef sejmowej komisji zdrowia poseł Bolesław Piecha (PiS). Przyznaje, że w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego nakładane są ograniczenia. Przypomina, że podczas panowania świńskiej grypy każdy podróżny przekraczający granicę musiał przejść po specjalnej macie.
Piecha nie obawia się także uprawnień przyznawanych sanepidowi, który prowadzi dochodzenie epidemiologiczne. – W każdym państwie jest policja sanitarna – zwraca uwagę. Podkreśla, że sanepid podlega kontroli Ministerstwa Zdrowia.
Żadnego problemu nie widzi oczywiście rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. – Nowelizacja ustawy jedynie porządkuje przepisy. Musiała zostać przeprowadzona, gdyż zmieniła się struktura sanepidu – mówi Jan Bondar.
