Trzeba doprawdy nie mieć krzty honoru ani poczucia przyzwoitości, by po wszystkim, czego dowiedzieliśmy się o tej tragedii i śledztwie w ciągu 2 lat, choćby po badaniach Instytutu Ekspertyz Sądowych, które obaliły główne tezy obu komisji, powtarzać je, patrząc ludziom w oczy. Jak można nadal twierdzić, że piloci nie potrafili latać i popełniali jeden elementarny błąd po drugim? Jak można obstawać przy błędach, gdy upadł filar teorii MAK-Millera o naciskach gen. Błasika, które miały te błędy spowodować? Trzeba być albo przekupionym, albo zastraszonym. Panie Lasek, do której kategorii Pan należy?
