Za pośrednictwem transmisji we wszystkich kanałach informacyjnych te określenia dotarły do milionów Polaków. Nie trzeba dodawać, że do tych samych milionów nie dotarły słowa w obronie Ewy Stankiewicz – pracownicy establishmentowych mediów nie zaprotestowali, telewizje nie transmitowały, tak jak słów premiera, jej oświadczenia. Przejęty, podobnie jak reszta mediów publicznych przez koalicję PO-PSL-SLD, PAP dwukrotnie odmówił zamieszczenia oświadczenia Stankiewicz. Przy bierności, a czasem i wsparciu prorządowych mediów odbyła się zatem pokazówka, jak niszczyć krytyczną wobec władzy dziennikarkę. To otwarta próba zastraszenia niezależnych od władzy mediów, o tyle nieskuteczna, że większość niezależnych dziennikarzy od dawna nie ma złudzeń co do istoty rządów Tuska.
Przekroczono jednak kolejny raz granicę, do której w demokracji może się posunąć władza. Tusk przesuwa ją coraz dalej na wschód.
