Jak poinformował dziś szef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Łukasz Harpula, podejrzany to niespełna 29-letni Miłosz G. Mężczyzna wraz z trzema znajomymi uczestniczył w sylwestrowej imprezie w jednym z mieszkań w centrum Rzeszowa.
Według dotychczasowych ustaleń w pewnym momencie zaatakował śpiącego 59-letniego Artura B.
Starszy z mężczyzn obudził się, gdy podejrzany zadawał mu ciosy nożem, m.in., w głowę i ręce. Artur B. trafił do szpitala z licznymi ranami kłutymi i ciętymi. Stracił dużo krwi. Sprawca zaś sam zgłosił się na policję
- wyjawił prok. Harpula.
Według pokrzywdzonego Miłosz G. zawał mu ciosy, żądając pieniędzy na alkohol. Prokuratura zarzuciła podejrzanemu usiłowanie rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Mężczyzna miał się tego dopuścić w warunkach recydywy; odbywał już bowiem karę za takie przestępstwo. Grozi mu za to od 3 do 15 lat więzienia.
Jednak - jak podał prok. Harpula - sam podejrzany, choć przyznał się do zaatakowania Artura B. i zadawania mu ciosów nożem, utrzymuje jednak, że chodziło o to, że pokrzywdzony miał podrywać jego dziewczynę. Zaprzecza natomiast, że żądał pieniędzy.
Wyjaśniamy okoliczności przestępstwa. Niewykluczona jest zmiana kwalifikacji czynu z usiłowania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia na usiłowanie zabójstwa
- mówił prokurator.
Dodał, że za to przestępstwo grozi kara nawet dożywocia. Podejrzany decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu.
W mieszkaniu, w którym doszło do przestępstwa, prokurator znalazł zwłoki gospodarza - 60-letniego Adama N. Wstępne oględziny wykluczyły jednak udział osób trzecich w śmierci mężczyzny. "Wszystko wskazuje, że zmarł śmiercią naturalną” - przekazał prokurator. Dodał, że zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, która pozwoli ustalić przyczyny zgonu.