Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Związane ręce i nogi Sikorskiego

W kraju rośnie niezadowolenie z rządu i premiera, Platformie Obywatelskiej spadają słupki uwielbienia, a tymczasem dyplomacja III RP notuje same sukcesy.

Autor:

W kraju rośnie niezadowolenie z rządu i premiera, Platformie Obywatelskiej spadają słupki uwielbienia, a tymczasem dyplomacja III RP notuje same sukcesy. Wyrażają się one w działalności trójkątów. Bez trójkątów nie ma życia dla Radka Sikorskiego i reszty naszej dyplomacji na arenie międzynarodowej.

Tak więc mamy Trójkąt Weimarski niemiecko-francusko-polski, Trójkąt Wyszehradzki, a właściwie czworokąt, bo składa się z czterech już państw – Polski, Czech, Słowacji i Węgier i nazywa się Grupa Wyszehradzka. A to wszystko dlatego, że w wyniku podziału Czechosłowacji powstała Słowacja i Czechy, czyli trójkąt się rozmnożył. No i na koniec wstydliwie przed narodem ukrywany nowy trójkąt – Trójkąt Kaliningradzki. Tak się nazywa oficjalnie, ale żeby ludzie się za bardzo nie przestraszyli tą nazwą, bo po polsku Kaliningrad to Królewiec, rzecznik Sikorskiego nazwał go Trójkątem Królewieckim. Żeby było śmieszniej i oczywiście dla zmylenia przeciwnika.

Trójkąt Królewiecki

Jak go zwał, tak zwał, faktem jest, że dla Niemców Kaliningrad to Königsberg i nie zamierzają się tego wstydzić, wszak zostali z tego obwodu wypędzeni przez Armię Czerwoną i wielce spostponowani w czasie ucieczki do Reichu. W ubiegłym tygodniu w Berlinie spotkali się dyplomatyczni przywódcy tego trójkąta, ministrowie spraw zagranicznych: RFN Guido Westerwelle, Rosji Siergiej Ławrow i III RP Radosław Sikorski. Spotkali się już po raz drugi i zadeklarowali przyjazną współpracę oraz rozmaite przedsięwzięcia, które mogą w przyszłości zaowocować dorzynaniem polskiej watahy w wydaniu międzynarodowym. Ekspansją niemiecko-rosyjską o niebywałym wręcz rozmiarze. Celem owego trójkąta, który w pierwotnym zamyśle miał być rozszerzeniem Trójkąta Weimarskiego o Federację Rosyjską, jest zacieśnienie relacji gospodarczych z obwodem kaliningradzkim i nawiązanie bliższej współpracy wojskowej (sic!) z Rosją i Niemcami, a w dalszej perspektywie zacieśnienie współpracy Rosji z Unią Europejską. Ten trójkąt ma być wielką szansą dla polskiej dyplomacji, która odejdzie od martyrologii, a skoncentruje się na realnej polityce, czyli na robieniu interesów z owymi mocarstwami – europejskim i euroazjatyckim. Do składników owej realnej polityki należy praca trójkąta na rzecz zniesienia wiz między Federacją Rosyjską i Unią Europejską. Proces ten zapoczątkowała umowa o małym ruchu granicznym między obwodem kaliningradzkim i Polską. Ale Sikorski nie spisał się w Berlinie jak należy. Według prokremlowskiego dziennika „Rossijskaja Gazieta” nasz szef dyplomacji „ma związane ręce i nogi” przez Waszyngton. A przecież – zauważyła gazeta – nic nie zyskał podczas rozmów z sekretarz stanu Hillary Clinton, a najgorsze, że nie załatwił zniesienia wiz dla Polaków i był bardzo tym niepowodzeniem zmrożony.

Rosyjski dziennik najwyraźniej zażartował sobie z naszego Radka, zauważając, że przez tę Amerykę nie jest pełnym entuzjastą zniesienia wiz dla Rosjan przez Unię Europejską i nawet ostrzegał Ławrowa, że muszą być spełnione warunki takiego otwarcia na Zachód. No właśnie, Sikorski ma związane ręce i nogi nie tyle przez Waszyngton, ile przez Moskwę i Berlin. I tak spętany nie wie, jak się zachować. Bo niby Stany Zjednoczone to nasz sojusznik, ale Rosja też sojusznik, bo jak nie będziemy jej tak traktować, to nasza rola pomostu  między światem wschodnim i zachodnim skurczy się do wąskiej kładki. A jak powiedziała Angela Merkel, elity niemieckie i rosyjskie będą, jak zechcą, międzylądować w Warszawie.

Rosyjsko-niemiecka ekspansja na Polskę

Prawda jest taka, że nasza dyplomacja ma nie tylko spętane ręce i nogi, ale także zaklejone usta. Nic dziwnego, że nie jest w stanie otworzyć gęby w obronie polskich interesów, przeciwstawić się ostro próbom, zresztą bardzo zaawansowanym, ingerencji Kremla w wewnętrzne sprawy Polski i coraz większym wpływom Rosji w Unii Europejskiej, w czym wspierają ją Niemcy. Nie tylko wspierają, ale wręcz domagają się od krajów Unii zacieśnienia współpracy z Moskwą, z perspektywą przyjęcia jej do wspólnoty. A skrępowany Sikorski robi to, co mu każą, udając, że III RP liczy się na arenie międzynarodowej. A tymczasem jest traktowana jak przykrywka dla ekspansji niemiecko-rosyjskiej na Polskę, bo wiadomo, że nasz kraj trochę zawadza na drodze do utworzenia nowego paktu Ribbentrop–Mołotow. Co Sikorski przytomnie zauważył kilka lat temu, ale najwyraźniej dziś zmienił zdanie. I rola popychadła w rękach silniejszych mu odpowiada. Być może nadejdzie czas, kiedy Sikorskiego rozplączą Amerykanie, Rosjanie i Niemcy, bo nie będzie już potrzebny. Nasi sąsiedzi obejdą się bez nas, bo nas nie będzie. Nie będzie dzięki głupocie naszych władz suwerennej Polski, a będzie dobrze, jeśli uzyskamy status protektoratu, a nie na przykład kolonii.

Trójkąt Kaliningradzki stanowi poważne zagrożenie dla suwerenności Litwy i pozostałych krajów bałtyckich, na co zwrócił uwagę były prezydent Litwy Vytautas Landsbergis. Jest też kolejnym zagrożeniem dla suwerenności Polski, czego Landsbergis nie powiedział, ale co jest oczywiste dla każdego zdrowo myślącego Polaka. Co się zaś tyczy martyrologii, to nie da się z nią skończyć. Nasz wschodni sąsiad dostarcza nam co chwila martyrologicznych przeżyć i koszmarnych wspomnień. Ostatnim i wciąż żywym jest katastrofa samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim, jego małżonką i 94 najwybitniejszymi przedstawicielami elit. Wszyscy zginęli, powiększając legion ofiar dobrego sąsiedztwa. A co przyniesie przyszłość?

Duma usytuowana w niewłaściwym miejscu

Na tym berlińskim wyjeździe nasz Radek zgłosił pomysł połączenia funkcji przewodniczącego Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej. I żeby ten nowy król UE był wybierany w wolnej elekcji przez narody zjednoczonej Europy. A może federacji? Skąd się biorą w głowie tego niedojrzałego emocjonalnie ministra takie pomysły i czy jest on reprezentantem narodu i państwa polskiego, czy też rządów sąsiednich mocarstw? Zachowuje się jak mały chłopiec, któremu kazano odrobić lekcje z przedmiotu, którego nie rozumie i zrozumieć nie jest w stanie. Dla ratowania się przed złą oceną z polityki zdaje się na podpowiedzi mądrzejszych kolegów, a oni wpuszczają go w maliny. Poczucie wartości własnej Radka jest również na poziomie szkoły podstawowej. Podczas wizyty w Berlinie mieszkał w hotelu Adlon. I jakież było jego oburzenie, kiedy okazało się, że może w swoim telewizorze odbierać programy arabskie, rosyjskie, i to liczne, ale ani jednego polskiego. – Co za skandal – zdenerwował się Radek i napisał list protestacyjny do dyrekcji hotelu.

A dyrekcja uprzejmie odpowiedziała, że nadają programy zgodnie z listą gości, a tych z Rosji jest najwięcej.

Sikorski mieszkał w tym niezwykle drogim i luksusowym hotelu, o czym wie nie tylko każdy Niemiec, ale i każdy Polak pracujący w RFN na zmywaku czy przy zbiorze szparagów, na koszt polskiego podatnika. Zwykły rodak nie może sobie na takie luksusy pozwolić, Radek Sikorski też nie, a poza tym jest bardzo skąpy. Otóż w Adlonie mieszkają ludzie bogaci, wśród nich różni arabscy szejkowie i rosyjscy oligarchowie oraz bardzo wypasieni kryminaliści. Oczywiście także przedstawiciele elit politycznych, ale tych bogatszych. I dlatego nie ma w Adlonie TVN ani Polsatu, a tym bardziej TVP i Superstacji. Lista polskich gości luksusu jest za krótka. Ogranicza się do nazwiska Sikorski, którego było stać na dwa noclegi. I tyle. A może za te noclegi płacił rząd niemiecki? Jeśli tak, to trzeba było oglądać programy niemieckie. A czy przypadkiem nie zapłacił za pobyt w Adlonie Gazprom? Jeśli by tak było, to nasz minister powinien oglądać telewizję rosyjską. Może by się czegoś nauczył. Lepiej późno niż wcale.

Taka jest pozycja III RP w świecie jak pozycja ministra Sikorskiego w różnych trójkątach i hotelach. Najlepiej, żeby to były hotele trójkątne, wyposażone w organy i fotele ozdobione złotymi sfinksami. A rolę szefowej hostess rekrutujących się z dziennikarek TVN24 pełniłaby Monika Olejnik. Telewizja sama w sobie.

Jak widać z powyższego przypadku, minister Sikorski ma dumę usytuowaną w niewłaściwym miejscu. W telewizji i na twitterze. Nic dziwnego, że jego wpływy w Komisji Europejskiej są mniej niż mizerne. Równie nieudana minister od spraw zagranicznych Unii Europejskiej, baronessa Catherine Ashton, rozdzieliła funkcje ambasadorów i nam przypadł ambasador UE w Kijowie. Dobre i to, mogłoby być gorzej, np. poselstwo w Mozambiku albo w Górnej Wolcie. Tak się kończy zabawa w budowanie prestiżu Polski na arenie międzynarodowej, politycznego, gospodarczego i kulturalnego. Tylko że takie zabawy zazwyczaj źle się kończą, nie tylko dla Radków, ale i dla całego narodu. Chyba że naród jest dla niego pojęciem przestarzałym, obarczonym do niczego nieprzydatną martyrologią. Zapewniam – naród to widzi, a naród ma dobrą pamięć.      

Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska