Paruset członków NSZZ "Solidarność" z regionu pomorskiego spędziło noc z poniedziałku na wtorek w trzech dużych namiotach, rozstawionych naprzeciw głównego wejścia do kancelarii premiera. We wtorek zastąpili ich związkowcy ze śląsko-dąbrowskiej "S". Dziś rano związkowcy przeszli - przy wtórze bębnów - przed Sejm. Na czele pochodu nieśli wbite na pale kukły premiera Donalda Tuska i ministra finansów Jacka Rostowskiego.
Demonstracja na skwerze przed Sejmem rozpoczęła się od okrzyków: "do roboty", "chcesz popierać partię czynem, to umieraj przed terminem".
Przed godz. 14 związkowców ze Śląska i Zagłębia zmienili członkowie "S" z regionu mazowieckiego. W czwartek pikietować będzie region małopolski, a w piątek przed Sejm mają przyjechać związkowcy z całej Polski; "S" liczy na obecność kilkudziesięciu tysięcy osób.
Szef Solidarności Piotr Duda powiedział dziennikarzom, że przed Sejmem w piątek ma być transmitowana debata, w której przedstawi Izbie obywatelski wniosek o referendum w sprawie emerytur. Przypomniał, że pod wnioskiem podpisało się 2 mln osób. "Zobaczymy, jak przebiegnie ta debata; zobaczymy, co będzie po głosowaniu" - powiedział.
"Jesteśmy przygotowani na wszystkie warianty - przyjmą referendum, nie przyjmą. Jeśli ktoś uważa, że w piątek to się wszystko skończy, to sie grubo myli" - podkreślił. "Jeśli wniosek o referendum nie przejdzie w Sejmie, to będziemy sie przygotowywać do innych akcji. Zbierze się sztab protestacyjny Solidarności, prawdopodobnie także innych central związkowych i będziemy dalej decydować, co w tej sprawie robimy" - zadeklarował Duda.
"Mamy swoje rozwiązania, które lekceważy rząd, przedstawię je podczas debaty sejmowej. Będę mówił, że nie ma drogi na skróty, którą proponuje rząd - 67 lat, a później będziemy się zastanawiać, czy czymś to obudujemy. Nie ma tak" - dodał.
"Chcemy uszczelnienia systemu - żeby wszyscy Polacy odprowadzali składkę proporcjonalną do dochodów, bez maksymalnego limitu, powyżej którego nie odprowadza się już składek. Chcemy, żeby od wszystkich umów - również o dzieło czy zlecenie, trzeba było płacić składkę na ZUS - to ukróci zatrudnianie przez pracodawców szczególnie młodych ludzi na umowach śmieciowych" - mówił przewodniczący "S".
Trzecia sprawa to dobrowolność przejścia na emeryturę. "Polacy chcą dłużej pracować, ale trzeba im stworzyć warunki - przede wszystkim muszą być zdrowi, muszą mieć możliwość łączenia pracy z emeryturą, pracy w niepełnym wymiarze, warunki ergonomiczne i medycyna pracy. Wtedy ludzie będą chcieli dłużej pracować" - przekonywał.
Mówiąc o ewentualnym porozumieniu koalicji ws. kształtu reformy, Duda stwierdził, że nie interesują go "żadne zgniłe kompromisy ponad głową społeczeństwa". "Takie propozycje to żadne rozwiązania; to pokazanie, że de facto chcą, żeby Polki i Polacy przechodzący na emeryturę umierali z głodu" - powiedział dziennikarzom Duda. "To jest niedopuszczalne" - dodał.
Przed Sejm związkowcy przenieśli dwie kukły - premiera z przypiętą kartką "Zdradziłem i okłamałem naród" oraz ministra Jacka Rostowskiego z kartką "Byłem oszustem i kłamcą". "Mam nadzieję, że w piątek pójdą po rozum do głowy i zdejmiemy im te etykietki" - mówił do zebranych prowadzący wiec działacz "S". Pod kukłami przed Sejmem stoi też przywieziona przez śląsko-dąbrowską "S" trumna z napisem "Praca do śmierci".
Protest "S" w stolicy w tej sprawie trwa od poniedziałku.