Jesteśmy częścią globalnych puzzli. Raczej średnim niż małym graczem. Jednak rządzący nie mogą wyrwać się z postawy klienta obcych dworów. Polski rząd musi zerwać z polityką samomarginalizowania. Bo dotychczasowa polityka ekipy Tuska to „dyplomacja na kursie, na ścieżce...”. Zobaczmy, jak nasze szanse na wykorzystanie dokonującej się właśnie zmiany globalnych scenariuszy widzą autorzy miesięcznika „Nowe Państwo”.
Czy Rosja wysadzi się w powietrze, idąc dalej mocarstwową i bardzo kosztowną ścieżką wybraną przez Putina? Mamy bowiem do czynienia z nową sytuacją geopolityczną.
Idzie nowa „zimna wojna”. Jak piszą sami Rosjanie: „Reset został anulowany”. Putin na przełomie września i października 2011 r. w czasie wizyty w Pekinie zapewnił sobie wsparcie Chin. Wspólne blokowanie działań ONZ-etu w sprawie Iranu i Syrii są tylko jednym z elementów tej strategii. Amerykańska polityka resetu – popierania imperialnych dążeń Rosji w nadziei na stworzenie przeciwwagi dla Chin i uzyskania pomocy przeciwko Iranowi – legła w gruzach. „Jednocześnie Europa – pisze autor »Nowego Państwa« Józef Darski – zdominowana przez Niemcy zaczęła się dystansować do Stanów Zjednoczonych. Groźba izolacji zmusza więc USA do całkowitej zmiany polityki zagranicznej i powrotu do naszego regionu podarowanego cztery lata temu Rosji. Zapowiada się konfrontacja rosyjsko-amerykańska jako element konfliktu amerykańsko-chińskiego”. USA znajdują się na kursie kolizyjnym z Chinami. Oba państwa zaczęły przygotowania do ewentualnej konfrontacji zbrojnej. „W 1989 r. Polska weszła na potrójną ścieżkę modernizacji: politycznej, gospodarczej i kulturowej” – pisze Mateusz Matyszkowicz. Wejście na tę ścieżkę wcale nie oznacza dla Polski końca historii – być może przeciwnie: procesy historyczne gwałtownie przyspieszają. Czy 20 lat temu ktokolwiek mógł sobie wyobrazić międzynarodowe upokorzenia, z którymi zmagamy się co najmniej od 2010 r.? Tak naprawdę nasza historia może się właśnie teraz zaczynać – z wszystkimi tego dobrymi i złymi konsekwencjami.
Rosja Putina prowadzi politykę globalną, konkurując w wielu miejscach z Waszyngtonem. Jednak Moskwę czeka w najbliższych latach wzrost wydatków i spadek dochodów. I jeśli w dalszym ciągu realizowana będzie mocarstwowa koncepcja Putina, za parę lat Rosja zdegraduje się do roli mocarstwa regionalnego, konkurującego już nie z USA czy Chinami, ale z Turcją o Kaukaz. Miejmy nadzieję, że Putin wykończy Rosję.