Na awersie 30 000 sztuk pojawia się śp. prezes NBP Sławomir Skrzypek, który 10 kwietnia 2010 roku znajdował się na pokładzie TU-154M. Na pozostałych 50 000 monet widnieje rządowy tupolew na tle brzozy. Rewersy są w obu przypadkach identyczne – to kikut brzozy.
- Niebywałe na jak szeroką skalę zakrojone jest umacnianie w świadomości Polaków smoleńskiego kłamstwa. Przestaje to dziwić kiedy spojrzymy na nazwiska decydentów w NBP. To ludzie, którzy mają PZPR-owską przeszłość lub związki ze służbami specjalnymi PRL – mówi oburzony poseł Antoni Macierewicz.
Obecny szef Narodowego Banku Polskiego Marek Belka – jak wynika z informacji znajdujących się na stronie IPN - został zarejestrowany przez tajne służby pod ps. „Belch”, a szef jego gabinetu, Sławomir Cytrycki, jako współpracownik SB pod ps. „Ritmo”. Belkę na stanowisko szefa NBP wskazał w maju 2010 roku – jeszcze wówczas pełniący obowiązki prezydenta RP – Bronisław Komorowski.
Teza o tym, że to brzoza „spowodowała” katastrofę smoleńską była podważana przez niezależnych naukowców właściwie od chwili gdy postawił ją rosyjski MAK.
Została obalona przez naukowców: prof. Władysława Biniendę , który jako ekspert NASA brał udział w badaniu katastrofy promu kosmicznego Columbia, jest dziekanem Wydziału Inżynierii na Uniwersytecie w Akron oraz prof. Krzysztofa Nowaczyka, fizyka pracującego na Uniwersytecie w Maryland.
Wykonali oni odrębne symulacje, z których wynika, że brzoza nie tylko nie mogła złamać skrzydła tupolewa, ale ten ich zdaniem w ogóle o nią nie uderzył, bo według pomiarów miejsca katastrofy przelatując w miejscu, w którym się znajdowała był o kilka metrów wyżej.
– Udowodniliśmy, że wersja katastrofy przedstawiona przez rosyjski MAK, a następnie właściwie powielona przez tzw. komisję Millera, jest wbrew prawom fizyki. Wciąż jesteśmy oczywiście chętni, aby podjąć polemikę w tej sprawie, ale jak dotąd nikt nie przedstawił tożsamych badań, ani się do nas nie zgłosił – mówi w rozmowie z „GPC” prof. Binienda.
