„Jestem przekonana, że nie pozostawiono J. Kaczyńskiego samemu sobie. Sądzę, że miał i nadal ma w swoim otoczeniu dobrze schowanego kreta, do którego ma pełne zaufanie”. Pani socjolog napisała te słowa pół roku temu. Wtedy dziarskich chłopców i dziewcząt z mainstreamowych pism to nie zainteresowało.
Miesiąc temu w rozmowie na portalu VoD.gazetapolska.pl spytałam o to. Dr Fedyszak-Radziejowska odparła, że „nie wierzy, by w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego nie było kogoś, kto ma podzieloną lojalność”, że zwykle w ostatnim tygodniu kampanii dzieje się coś takiego, co zniechęca niezdecydowanych wyborców do głosowania na PiS. Pani socjolog nie podała żadnego nazwiska, co nie przeszkodziło dziarskim wymienić, o kogo to miałoby jej chodzić. Zabawnie było patrzeć, jak ta informacja zelektryzowała wprost najgorliwszych tropicieli – TOK FM, „Gazetę Wyborczą” czy TVN24. Gotowi do rozrabiania sprawy potrzebowali dobrych kilku godzin, by odkryć, że news ma kilka miesięcy.
Pożytek z tej sprawy jest jeden – dziarscy musieli zajrzeć i do „Arcanów”, i na strony „Gazety Polskiej”. Na zdrowie!
