Problem pojawił się, gdy przed biurem polityka zerwano szyld. Rzeczniczka Straży Miejskiej Monika Niżniak tłumaczy, że na wniosek policji, strażnicy pilnują teraz poselskiego biura. Zapewnia jednak, że nie ma tam stałego posterunku. Straż została zobowiązana do wpisania tego rejonu jako miejsca zagrożonego i objęcia go nadzorem.
Nie wszystkim się to podoba. Strażnicy zastanawiają się: "może posłowie powinni wynająć prywatne firmy ochroniarskie do pilnowania swoich biur, jeśli czują się zagrożeni?”.