Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tragedia w rytmie tanga

„Zielona wyspa czy ruchome piaski, czyli cała prawda o polskiej gospodarce” — taki tytuł nosi książka Janusza Szewczaka. Idealna na wakacje.

Autor:

„Zielona wyspa czy ruchome piaski, czyli cała prawda o polskiej gospodarce” — taki tytuł nosi książka Janusza Szewczaka. Idealna na wakacje. Lekka, łatwa w czytaniu, z trafnymi i przewrotnymi często spostrzeżeniami: „Teraz mamy już nie tyle dług publiczny, co dług kosmiczny i Lorda Vadera przy sterach”.

Książka przeznaczona jest dla każdego — emeryta, studenta czy nawet gospodyni domowej. Czytelnika, którego często nie interesują skomplikowane formułki ekonomiczne oraz wyliczenia. Janusz Szewczak operuje bardzo prostym i komunikatywnym przekazem popartym konkretnymi danymi i wyciąga wnioski, których nie słyszy się w polskiej TV czy radiu i rzadko czyta w polskiej prasie. W ciekawy sposób umie powiązać wydarzenia sprzed lat — nie tylko w kraju, ale i za granicą — z obecną sytuacją społeczną i ekonomiczną w Polsce. Przykładem może być ten fragment książki: „Słowa byłego premiera Węgier Ferenca Gyurcsanyiego: «Kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem, kłamaliśmy cały czas, gdy idzie o stan naszej gospodarki», również w Polsce nabierają coraz bardziej realnego i złowrogiego kształtu. Niestety wielu młodych ludzi uwierzyło w polskiego tygrysa gospodarczego i wyspę skarbów, zadłużając się niebotycznie na kupno samochodu, mieszkania, sprzętu AGD i RTV”.

Dla młodych

Janusz Szewczak potrafi dotrzeć do młodego czytelnika trafnymi porównaniami i efektownymi skojarzeniami, które ukazują, naszą trudną sytuację gospodarczą: „Teraz mamy już nie tyle dług publiczny, co dług kosmiczny i Lorda Vadera przy sterach. To przeraziło już kilku dotychczasowych «piewców» liberalizmu gospodarczego, m.in. prof. Leszka Balcerowicza, który ma przecież swój, i to znaczący, udział w tworzeniu «śnieżnej kuli» zadłużenia. Postawił on w centrum Warszawy kilka miesięcy temu zegar ukazujący stan polskiego zadłużenia, bijący na alarm. Pytanie: czy nie za późno?”.

Autor zadaje dużo więcej pytań i wydaje się, że za dużo jak na wątłe barki Donalda Tuska, którego rządy porównywane są ostatnio do ery Edwarda Gierka w związku z bardzo optymistyczną propagandą sukcesu gospodarczego. Zresztą Janusz Szewczak także o tym wspomina, pisząc m.in.: „Gierek wychodzi na prawdziwego Szkota i sknerę, zadłużył kraj na zaledwie 25 mld USD, przeznaczając jednak te pieniądze na różnorakie inwestycje (mniej lub bardziej potrzebne), np. Hutę Katowice czy rozbudowę gdańskiego portu lub rafinerii. Rządy po 1990 roku zapożyczyły nasz kraj na kwotę ok. 260 mld USD i większość z tych środków po prostu przeznaczyły na bieżącą «konsumpcję» systemu funkcjonowania państwa, co jest wielką nieodpowiedzialnością wobec młodych pokoleń Polaków”.

O degradacji państwa

Autor wiele miejsca poświęca degradacji istoty państwa, pisze m.in., że polskie państwo w sposób fatalny wywiązuje się dzisiaj ze swych podstawowych obowiązków wobec obywateli. Wiele jego funkcji i konstytucyjnych powinności jest dziś w zaniku lub realizowanych bardzo iluzorycznie. Nadal blisko 19% Polaków żyje poniżej granicy ubóstwa, mimo że mamy ponoć już prawie 100 tys. milionerów. Ponad 60% Polaków nie ma żadnych oszczędności, a niemal 25% polskich dzieci cierpi biedę. Ale to nie te sprawy stanowią dziś główny problem czy narodowy dramat dla polskich mediów. Ważne są wypadek mistrza rajdowego Roberta Kubicy czy koniec kariery sympatycznego Adama Małysza.

Janusz Szewczak podkreśla, że mimo upływu 20 lat przemian społecznych i gospodarczych nie rozwiązano żadnego istotnego problemu społecznego, choć koszty tych przemian były ogromne. Bezrobocie wśród ludzi młodych i wykształconych w ostatnich latach oscyluje w okolicach 25%, mimo ciągle wysokiej emigracji zarobkowej. Zdaniem autora już za 10-20 lat czeka nas klęska demograficzna, a rozwarstwienie społeczne przy realizacji obranej drogi rozwoju jeszcze się powiększy, choć już teraz jako żywo przypomina społeczeństwa południowoamerykańskie (Argentyna, Meksyk), a nie kraje skandynawskie, jak nam to obiecano po 1990 roku w czasie realizacji „szokowej terapii” gospodarczej. Potwierdza to fakt, że Polska wydaje obecnie na służbę zdrowia w proporcji do PKB (produkt krajowy brutto) ok. 6,5% — tyle co rządzony po części przez mafie i gangi narkotykowe biedny Meksyk.

O przyszłych emerytach

Autor zajmuje się także dość szeroko sferą socjalną i polityką emerytalną. Bardzo trafnie określa obecny stan zabezpieczenia emerytalnego Polaków: „Optymalnym rozwiązaniem dla nieudolnej władzy byłoby pewnie, gdybyśmy pracowali do osiemdziesiątki, a potem od razu umierali, nie robiąc niepotrzebnego zamieszania. Po ostatnich decyzjach rządu składki emerytalne OFE będą inwestowane w bardziej «agresywne» fundusze, czyli mówiąc po ludzku: w szalenie ryzykowne operacje giełdowe. Kasyno i hazard na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Czerwone wygrywa, czarne przegrywa, ale i tak bank trzyma zagraniczny krupier, a jest już dziś co położyć na zielonym stoliku — to blisko 221 mld zł polskich oszczędności. Fantastycznie gra się cudzymi pieniędzmi, zwłaszcza gdy rachunek przy kasie trzeba będzie zapłacić za 30-40 lat. Strach pomyśleć, co się stanie z pieniędzmi potencjalnych polskich emerytów, gdy przytrafi się nam jakiś kolejny kryzys finansowy czy zwykły giełdowy krach”. Takich analiz w książce Janusza Szewczaka jest wiele, dzięki czemu z zainteresowaniem czyta się każdy zamieszczony w niej felieton.
Idealna książka?

Czy nie ma ona w takim razie mankamentów? Oczywiście, posiada elementy, do których można podejść krytycznie. Poza tytułem, który nie odzwierciedla w pełni informacji zawartych w książce i jest z marketingowego punktu widzenia za długi, wadą są w niewielkiej części powtarzające się w 2, a nawet 3 felietonach niektóre określenia czy opinie autora. Mimo to warto tę książkę wydaną w rozmiarze kieszonkowym zabrać ze sobą na wakacje, także te pod palmami, aby przemyśleć stan i perspektywy naszego życia w najbliższych latach oraz może lepiej zrozumieć to, co już przeżywają miliony kredytobiorców w Polsce, i przygotować się na to, aby strach i bieda nie dotarły do naszych domów i rodzin. Aby zrozumieć ten niecodzienny polityczno-gospodarczy spektakl — tragedię grecką w rytmie argentyńskiego tanga, odgrywany od ponad 20 lat przez polskich polityków.
 

Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska