Sędziowie Marek Celej, Hubert Gąsior i Wojciech Małek pytali świadka w procesie przeciwko Beacie Sawickiej i burmistrzowi Helu Mirosławowi Wądołowskiemu, czy CBA dysponowało wystarczającymi materiałem dowodowym, który uzasadniał podjęcie akcji kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej. Pytania dotyczące tej kwestii powtórzyli również oskarżeni.
Mariusz Kamiński odpowiadając twierdząco dodawał, że był na bieżąco informowany przez zarząd operacyjno-śledczy CBA o kolejnych działaniach funkcjonariuszy pod przykryciem. Uzupełniając to powiedział, że nie było potrzeby, by ingerować w prowadzone przez nich czynności operacyjne. Były szef CBA podkreślił, że sprawą zajmowali się profesjonaliści mający wieloletnie doświadczenie w tego typu sprawach nabyte w pracy w policji i CBŚ. Odnosili tam sukcesy i byli wielokrotnie nagradzani.

fot. Marcin Pegaz
Inne pytania zadane Mariuszowi Kamińskiemu dotyczyły momentu, w którym CBA zainteresowała się osobą Beaty Sawickiej. Nastąpiło to przy okazji informacji na zupełnie inny temat, jakie zebrał agent pod przykryciem podczas kursu dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa. Wówczas to Sawicka mówiła o zamiarze uzyskania pytań na egzaminie w zamian za łapówkę.
Jak zeznał Kamiński, Sawicka podczas kursu bardzo interesowała się profesją agenta pod przykryciem występującego oficjalnie jako przedstawiciel firmy z branży nieruchomości. O zachowaniu posłanki PO funkcjonariusz poinformował przełożonych, w uznaniu, że mogło dojść do jego dekonspiracji.

fot. Marcin Pegaz
Jak zeznał Kamiński, posłanka pytała agenta, czy byłby zainteresowany okazyjnym nabyciem nieruchomości na Helu. Mówiła o swoich wpływach politycznych, które umożliwią oddziaływanie na przedstawicieli samorządu na Helu. Mówiła o wpływowych politykach PO – Jarosławie Wałęsie i Marku Biernackim. Te zdarzenia upewniły szefostwo CBA, że będzie się nadal przyglądać działaniom Beaty Sawickiej.
Oskarżona podczas rozprawy pytała, dlaczego skierowano na kurs agentów pod przykryciem. Kamiński wyjaśnił, iż służyło to przede wszystkim uzyskaniu wiedzy na temat funkcjonowania spółek skarbu państwa jak i tworzeniu drugiej tożsamości agenta. – Agenci CBA podczas kursu nawiązywali kontakty z wieloma osobami, nie tylko z Beatą Sawicką – mówił Kamiński.
Posłanka sugerowała, że CBA inwigilowało także jej rodzinę i innych polityków PO. – Nic mi o tym nie wiadomo – mówił Kamiński. – To bzdura – dodał po rozprawie dopytywany o to przez dziennikarzy. – Oskarżeni w różny sposób mogą się bronić. Mam nadzieję, że prawda zwycięży – dodał.

fot. Marcin Pegaz

fot. Marcin Pegaz
Przed wejściem na salę i po zakończeniu rozprawy Beata Sawicka twierdziła, że nie chce rozmawiać z mediami. – Odpowiem na wszelkie pytania po procesie – mówiła Niezależnej.pl. Jednak udzielała odpowiedzi dziennikarzowi TVN na pytanie, czy spodziewała się odpowiedzi Mariusza Kamińskiego. – Nic mnie dzisiaj nie zaskoczyło. Znam jego argumentację i absolutnie nic mnie nie zaskoczyło – mówiła.
Nie oznacza to, że Beata Sawicka unikała w o ogóle dziennikarzy. Przeciwnie, włączyła się przed rozprawą wraz ze swym adwokatem do dyskusji redaktorów "Gazety Wyborczej" i PAP.

fot. Marcin Pegaz
Poprzednio, gdy zeznawał świadek Ernest Bejda – sąd wylegitymował jedynego na sali dziennikarza, na prośbę oskarżonej. Obecnemu dziennikarzowi "Gazety Polskiej" uniemożliwiono nagrywanie przebiegu zeznania. Tym razem, gdy zeznawał Mariusz Kamiński, sąd nie legitymował nikogo, chociaż przybyło wielu przedstawicieli mediów rejestrujących rozprawę. Tym razem również b. posłanka PO nie groziła nikomu w towarzystwie adwokata, że wyciągnie konsekwencje za publikowanie jej wizerunku.
Podczas rozprawy burmistrz Wądołowski wygłosił oświadczenie. Stwierdził, że żaden funkcjonariusz CBA nigdy nie wręczał mu pieniędzy. Dodał, że aktówki, jak ta, którą wręczył mu agent CBA, otrzymywał wielokrotnie w prezencie podczas wielu innych spotkań.

fot. Marcin Pegaz. Na zdjęciu Mariusz Kamiński, w tle Jacek Karnowski
Na sali sądowej poza dziennikarzami nie pojawił się nikt z publiczności. Poza jednym wyjątkiem. Z Sopotu przyjechał oskarżony w innej sprawie prowadzonej przez CBA, prezydent Jacek Karnowski. Z burmistrzem Wądołowskim zachowywali się jak dobrzy znajomi. Niezależna.pl zapytała, czy prezydent Sopotu zjawił się, by wesprzeć oskarżonych. Karnowski stwierdził, że na proces przybył, żeby wysłuchać, co ma do powiedzenia Mariusz Kamiński. Jest przekonany, że Wądołowski jest niewinny. – Myślę, że Beata Sawicka wplątała się w coś – mówił z kolei o byłej posłance PO Karnowski.