"To jest okazja przede wszystkim do podziękowania ludziom, którzy ten numer obsługują – operatorom. Wykonują bardzo odpowiedzialną, bardzo piękna i ważną społecznie pracę (...). Życie wielu istnień ludzkich zawdzięczamy właśnie ich pracy. Dla normalnego człowieka sytuacja ratowania życia ludzkiego, zagrożenia życia ludzkiego jest rzadka. Natomiast dla nich to jest codzienność, to jest też duże obciążenie"
– powiedział wojewoda lubuski Władysław Dajczak.
Dodał, że obchody są okazją o dalszego rozpowszechniania idei numeru alarmowego 112.
Laureatem konkursu literackiego na temat nr 112 został Jakub ze Szkoły Podstawowej w Łagowie. Jak powiedział, jego krótka historia opowiada o panu, który cierpiał na cukrzycę i zasłabł, a inni ludzie zamiast mu pomóc, śmiali się z niego, myśląc, że jest pijany.
"Ja byłem innego zdania i postanowiłem mu pomóc i uważam, że każdy powinien tak zrobić" – powiedział Kuba, mówiąc o swoim opowiadaniu. Dodał, że nie miał jeszcze okazji telefonować pod nr 112, ale dobrze wie, do czego on służy.
"Jest to bardzo ważny numer. Trzeba dzwonić w razie jakiegoś wypadku, żeby uratować komuś życie" – zaznaczył.
Nagrodę za najlepsza pracę w konkursie plastycznym "Jestem bezpieczny, znam numer alarmowy 112" odebrała Zuzanna ze Szkoły Podstawowej nr 27 w Zielonej Górze-Starym Kisielinie.
Na uroczystość zostali zaproszeni także trzej młodzi ludzie, którzy wykazali się obywatelską postawą. To dwaj chłopcy z Zielonej Góry, którzy wezwali na czas pomoc do kobiety, która spadła ze schodów, i licealista z Gorzowa Patryk Markiewicz, który zareagował w kryzysowej sytuacji.
W styczniu br. 19-letni Patryk w drodze do szkoły zauważył dziwne zachowanie kierowcy śmieciarki, która staczając się, uderzyła w busa. Chłopak wskoczył do kabiny i zatrzymał ciężarówkę. Okazało się, że jej kierowca dostał ataku padaczki i nie było z nim kontaktu. Udzielił mu pierwszej pomocy, a mężczyzna z busa wezwał pogotowie.
"To był impuls. Od razu zacząłem działać. Nie było czasu na jakiekolwiek myślenie (...). Ważne jest życie człowieka i trzeba pomagać" – powiedział Patryk.
W Centrum Powiadamiania Ratunkowego (CPR) w Gorzowie pracuje 30 operatorów numeru alarmowego 112. Na 12-godzinnej zmianie dyżuruje w nim 4-5 operatorów, którzy przyjmują informacje od mieszkańców i przekazują je odpowiednim służbom.
W zeszłym roku operatorzy lubuskiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego przyjęli 650 tys. telefonów, z czego 193 tys. zostało zakwalifikowane do przekazania do służby. Najwięcej dotyczyło zdarzeń wymagających interwencji policji – 84 tys. Niestety, nadal nie brakuje fałszywych alarmów i blokowania linii przez nieodpowiedzialne osoby.
"Na szczęście co roku spada liczba nieodpowiedzialnych telefonów. W Lubuskiem na ponad 650 tys. telefonów w ciągu roku ok. 60 proc. jest fałszywych zgłoszeń. To jest spadek już znaczący i cieszę się z tego, ale musimy dalej o tym mówić"
– powiedział wojewoda Dajczak.