Dr Michał Sopiński udał się dziś do Ministerstwa Sprawiedliwości, by odebrać - jak podkreślił, bezprawną - decyzję ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o jego odwołaniu. Podtrzymuje, że wciąż nie doszło do skutecznego doręczenia decyzji administracyjnej.
Mimo godzin prac ministerstwa, Sopiński nie zdołał dostać się do gmachu resortu.
- Nie mam możliwości wejść na teren ministerstwa po to, żeby odebrać decyzję o moim odwołaniu. To decyzja urągająca standardom praworządności
- mówił dziennikarzom przed bramą MS.
- Minister Żurek nasyła jakiegoś Cudaka żeby nachodził uczelnię, która powinna cieszyć się autonomią, a jednocześnie pan Żurek - mając cały aparat przymusu - boi się mnie, jednego człowieka. Gdzie tu logika? - pytał.
- Jak mam się uchylać od odebrania decyzji skoro próbuje wejść na teren ministerstwa i wejście jest zamknięte. Pan Żurek destabilizuje prace Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, w której dzisiaj od godziny 10 miały odbywać się obrony prac magisterskich. Studenci mieli kończyć swoja pięcioletnią przygodę ze studiami prawniczymi. To się nie odbędzie, bo policja odgrodziła barierkami wejście na uczelnię
- mówił dalej.
- Nie mam tu możliwości wejścia. Zamknięte jest na głucho. Wszyscy się pochowali. Pan Żurek się schował, pani Ejchart się schowała. Nie widzę tu chęci doręczenia mi decyzji administracyjnej - powtórzył Sopiński.
Rektor wszedł do budynku ministerstwa wraz z posłem Antonim Macierewiczem, ale - jak stwierdził - nie wpuszczono go dalej niż na biuro podawcze. Sopiński przekazał mediom, że kazano... złożyć mu wniosek o doręczenie decyzji. Sopiński wniósł więc o doręczenie korespondencji, której do tej pory mu nie przekazano.