Jak wskazuje Sakiewicz, decyzja Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy ma ogromne znaczenie strategiczne, ponieważ wzmacnia bezpieczeństwo Polski w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. Obecność łącznie około 15 tys. żołnierzy USA stanowi realną siłę odstraszającą i potwierdzać trwałość polsko-amerykańskiego sojuszu.
Prezes Telewizji Republika podkreśla, że Polacy od lat popierają bliską współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Krytykuje jednocześnie premiera Donalda Tuska i jego środowisko polityczne za próbę przesunięcia Polski w stronę silniejszej zależności od Berlina i Brukseli kosztem relacji z USA. Według Sakiewicza Tusk już w latach 2007–2014 osłabiał polską armię i dystansował się od strategicznej współpracy z Ameryką, m.in. blokując budowę amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce.
Sytuacja zmieniła się po 2015 roku, kiedy władzę objęli prezydent Andrzej Duda i obóz Jarosława Kaczyńskiego, stawiający na ścisły sojusz z USA. W tym okresie do Polski zaczęły trafiać amerykańskie wojska, a Donald Trump był w Polsce witany bardzo entuzjastycznie. Współpraca wojskowa i polityczna jeszcze bardziej zyskała na znaczeniu po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.
Zdaniem Tomasza Sakiewicza nowy konflikt polityczny pojawił się po wyborach w 2023 roku i powrocie Donalda Tuska do władzy. Tusk krytykował Trumpa i otwarcie oskarżał go o bycie rosyjskim agentem. Premier stworzył realne ryzyko ochłodzenia stosunków USA i Polski.
"Tusk zaczął hamować amerykańskie inwestycje w Polsce i prowadzić kampanię na rzecz zastąpienia tradycyjnego sojuszu polsko-amerykańskiego amorficznym sojuszem „europejskim”, kierowanym z Berlina. Wybory prezydenckie w Polsce w 2025 roku stały się zatem kluczowe. W międzyczasie Telewizja Republika – największa konserwatywna stacja informacyjna w Polsce – wraz z kilkoma opozycyjnymi parlamentarzystami i wciąż urzędującym prezydentem Andrzejem Dudą, pełniła rolę głównego mostu do Waszyngtonu"
– czytamy w komentarzu dla Washington Reporter.
Sakiewicz przypomniał, że podczas zorganizowanej przez Republikę konferencji CPAC przedstawiciele administracji Trumpa zapowiedzieli większe wsparcie wojskowe dla Polski pod warunkiem wyboru prezydenta o wyraźnie proamerykańskim nastawieniu. Wbrew sondażom wygrał je Karol Nawrocki "i natychmiast rozpoczął ocieplanie relacji ze Stanami Zjednoczonymi".
Według Sakiewicza Donald Trump dostrzegł różnicę między postawą Tuska a Nawrockiego. Początkowo sugerował nawet możliwość wycofania części wojsk z Polski, co wywołało niepokój również wśród zwolenników obecnego rządu. Ostatecznie "zdał ostateczny cios", ogłosił zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej właśnie jako wyraz poparcia dla prezydenta Karola Nawrockiego.
"Podejrzewam, że obaj prezydenci — Donald Trump i Karol Nawrocki — z rozbawieniem obserwują, jak Donald Tusk próbuje przekonać swoich wyborców, że decyzja Trumpa jest w pewnym sensie sukcesem jego własnego rządu"
– skwitował prezes Telewizji Republika.